Gra o przyszłość

Wojownicy:
Alfons – „dawny rozrabiaka, typ spod ciemnej gwiazdy, który przeszedł na stronę Dobra”.
Zach – „mamisynek, naiwniak, który zupełnie nie zna życia”.
Teren gry: „buda”.
Cel gry: „walka o dobre imię”.

Wbrew pozorom nie jest to scenariusz gry komputerowej, ale tajny plan przetrwania w szkole i dania sobie szansy na lepsze życie. O wolności właśnie, lojalności, obowiązku oraz o pracy nad sobą i nierównych szansach mówi skierowana do młodzieży powieść Barbary Ciwoniuk Własny pokój. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Literatura książka jest kolejną już pozycją z serii Plus minus 16, poruszającej trudne kwestie, nie tylko dotyczące młodych czytelników, ale wszystkich grup społecznych, zawodowych – i to niezależnie od kraju.

Tym razem autorka przedstawia gimnazjalistę, Zacha Rosena, chłopca obowiązkowego, wspaniałego przyjaciela i syna, z którego każda matka powinna być dumna. Z ojcem ma sporadyczny kontakt – zapracowany inżynier, architekt nigdy nie miał czasu dla żony i dziecka, a pewnego dnia po prostu ich porzucił. Teraz przypomina sobie o obowiązkach wyłącznie wówczas, kiedy była żona prosi go o spędzenie czasu z synem podczas wakacji. Ale Zach już doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że byłyby to kolejne zmarnowane tygodnie, spędzone w hotelach, salach konferencyjnych i nieustannym oczekiwaniu na ojca-biznesmena.

Teraz Zach jako uczeń gimnazjum jest już świadomy pewnych rzeczy oraz problemów i nie chce żyć w oparciu o fałsz i pozory. Ten tzw. moralny kręgosłup i solidne zasady wpojone przez matkę czynią z niego wzór do naśladowania dla wszystkich młodych ludzi. Choć zdarza mu się niekiedy popełniać drobne „grzeszki”, to nie są one działaniem z premedytacją, nie mają na celu wyrządzenia innym krzywdy czy uniknięcia odpowiedzialności.

Jego dobroć, solidność i uprzejmość czyni go wymarzonym celem szkolnych rozrabiaków, którzy napadają na niego w szkolnej szatni. Wówczas jednak uzyskuje niespodziewaną pomoc ze strony drugorocznego Alfiego, którego nieobecności na zajęciach oraz oskarżenia o bójki i kradzieże stały się przyczyną nieklasyfikowania. Czy rzeczywiście Afli jest taki zły? Zach mógł się przekonać o jego naturze, kiedy ukradł Zachowi telefon. Jako poszkodowany, chłopiec mógłby przypiąć mu etykietę złodzieja i podobnie jak inni odnosić się do niego z mieszaniną strachu, podejrzliwości i rezerwy. Zach jednak, mając w pamięci pomoc ze strony kolegi, postanawia skłamać przed nauczycielami, zaskarbiając sobie nie tyle wdzięczność Alfiego, co jego szacunek.

Tak rodzi się ta niezwykła przyjaźń pomiędzy chłopcami pochodzącymi z różnych domów i różnych środowisk. Alfi jest bowiem dzieckiem wychowywanym w rodzinie alkoholowej, przekonanym o tym, że jego los jest już od dawna przesądzony. Nikt nie spodziewa się po nim niczego dobrego, nikt nie sądzi, że jest godzien zaufania, nikt też nie ma wobec niego zbytnich wymagań. Jedynie Zach dostrzegł w nim potencjał i obdarzył wiarą w jego możliwości. Walka o dobre imię i lepszą przyszłość ma być swego rodzaju grą, w której nie ma biednych i bogatych, a każdy ma równe szanse na zwycięstwo.

Czy chłopcom uda się przejść na kolejne poziomy gry, czyli stawić czoła kolejnym problemom? Tych będzie, niestety, co niemiara, bowiem nagle zaczyna chorować mama Zacha i konieczny jest jej wyjazd do Stanów Zjednoczonych na eksperymentalne leczenie. Chłopiec musi zamieszkać z wciąż nieobecnym ojcem w olbrzymim i bezosobowym lofcie, a także zmienić szkołę, opuszczając Alfiego oraz ulubionego nauczyciela historii, Hannibala. To jednak nie koniec przyjaźni chłopców, to nie koniec wyzwań, przed którymi wspólnie staną. Przed Alfim bowiem bardzo trudny czas – w trakcie pijackiej awantury jego ojciec zostaje pchnięty nożem, a o próbę zabójstwa jest podejrzany jego starszy brat, natomiast on sam wraz z siostrą trafia do pogotowia rodzinnego…

Własny pokój to wzruszająca i mądra powieść, która powinna być lekturą obowiązkową dla uczniów, ale również dla nauczycieli. Postawy grona pedagogicznego niekiedy szokują, oddając bolesną prawdę o kompetencjach nauczycieli, a niekiedy budzą nadzieję –  historyk Hannibal jest wzorem nauczyciela z pasją oraz doskonałym podejściem do ucznia. Ciwoniuk odmalowała również doskonale całe spektrum zachowań młodzieży gimnazjalnej po to, by młodzi czytelnicy samemu mogli wyciągnąć wnioski z prezentowanych sytuacji.

Wartko tocząca się akcja, sprawnie poprowadzone dialogi i przesycone mądrością, refleksyjne wypowiedzi Zacha oraz świadomość „gry” ekscytuje i wciąga czytelnika. Kończąc lekturę, pozostajemy z przekonaniem, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swój los, że przeszkody mogą opóźnić realizację celu, mogą wymagać dodatkowego wysiłku, ale rezygnacja z drogi jest porażką, której nie można niczym usprawiedliwić!

Dodała recenzję: Justyna Gul
granice

Uciec jak najbliżej

Tysia to zwyczajna nastolatka, która rumieni się na widok kolegi z równoległej klasy, która ma typowe szkolne problemy, przyjaciółki, rodzinę. Ma także dwóch starszych braci – jednego idealnego, pupila w szkole i w domu, a drugiego zbuntowanego, ciągle skłóconego z ojcem, nie znajdującego zrozumienia w rodzinie.

Serce bohaterki zostanie wystawione na niełatwą próbę. Jej szkolny ukochany, Zach, nagle zniknie, w zasadzie bez słowa pożegnania. Z niejasnych i nie bardzo przekonujących informacji Tyśka dowie się, że wyjechał do swojej śmiertelnie chorej mamy. Jej przyjaciółki także nie mają łatwo – muszą udawać przed rówieśnikami, że są kimś innym, lepszym, a wszystko po to, by zostać zaakceptowanymi. Jeden z kolegów wikła się w aferę kryminalną, a media czynią z tragedii rozrywkę.

Tysi wydaje się, że dramaty mogą dotykać tylko innych, dopóki sama nie doświadcza problemów, z którymi jej rodzina nie potrafi się uporać. Zaczyna się od babci. Starsza pani coraz słabiej rozpoznaje swoich bliskich, coraz częściej odpływa w swój własny świat, do tego jest schorowana, a w zabieganym świecie nie ma się kto nią zajmować. Konflikt dotyczący tego, co należy zrobić w obliczu takiej sytuacji uświadomi całej rodzinie – a zarazem i czytelnikom – wiele ważnych prawd.

Powieść uświadamia – szczególnie dorosłym – jak niełatwe jest dorastanie, z iloma problemami muszą zmierzyć się dorastający ludzie, nim osiągną tak zwaną dojrzałość. To także historia rodziny, której członkowie, choć żyją obok siebie, nie dostrzegają się już nawzajem. Zatracili poczucie bliskości i zaufania. Rodzice są zmęczeni, dzieci nie chcą już rozmawiać. O tym, jak wiele tracili, przekonują się dopiero, gdy uświadamiają sobie, ile mogą stracić. Tytuł wiele sugeruje w zakresie interpretacji wymowy książki. Uciec, by zbliżyć się na nowo. Odejść, by dać się odnaleźć. To właśnie czynią bohaterowie, ale czy jest to możliwe w codziennym życiu? Na to pytanie odpowiedzieć musi już każdy z czytelników.

Dodał/a recenzję: Katarzyna Krzan
granice

Lekcja dojrzałości

Mówi się, że rodzina to prawdziwy skarb, oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Niekiedy jednak nawet w najcudowniejszej rodzinie zdarzają się chwilowe załamania i przejściowe kryzysy. Szczególnie, kiedy ma się młodszego, złośliwego brata, wiecznie nieobecnego ojca i obarczoną zbyt wieloma obowiązkami mamę, która najchętniej kontrolowałaby każdy aspekt naszego życia – oczywiście z miłości i troski o swoje pociechy. Taką modelową rodzinę można uzupełnić jeszcze o drugiego, tym razem starszego brata, który już jako student wydaje się bardzo dorosły i odpowiedzialny. Nie może również na obrazku zabraknąć dziadka, łasucha, lubującego się w testowaniu nowych rodzajów batoników oraz jego wiernego psa.

Oto cała rodzinka trzynastoletniej Ani, uczennicy gimnazjum, a przy tym bohaterki niezwykle mądrej i ciepłej książki dla młodzieży. Ania to już kolejna wspaniała powieść Barbary Ciwoniuk, która porusza ważne kwestie związane z dorosłością, problemami nastolatków i szeroko rozumianą tolerancją. Nie bez przyczyny książka znalazła się wśród dziesięciu publikacji wyróżnionych nominacją do nagrody „Książka Roku” przyznawanej przez Polską Sekcję IBBY. Stanowi ona pomost pomiędzy dorosłymi a ich dziećmi, pomiędzy nauczycielami a uczniami, skłania do rozmów o życiowych wartościach, dokonywanych wyborach, a także o środowisku oraz pokusach współczesnego świata.

Główną bohaterkę spotykamy w wyjątkowo burzliwym okresie jej życia, pełnym zmian wymuszających przystosowanie się do nowej sytuacji. Niedawno przeprowadziła się do pokoju Daniela, który wyjechał na studia. Tata wyruszył w kolejną służbową podróż – tym razem do Mongolii, a mały Jasiek robi się coraz bardziej bezczelny. Na dodatek ukochany dziadek znalazł się w szpitalu i wiadomo, że po wyjściu nie będzie mógł mieszkać sam.

Przyjazd kochanego staruszka i jego kundelka Szekspira, choć wiąże się z oddaniem ukochanego pokoju, zmienia życie rodziny na lepsze, wprowadza spokój i harmonię do jej codzienności. Dobrze wpływa również na Anię i Jaśka, którzy nie kłócą się już tak często, zachowują się z godnością i szacunkiem (choć zdarzają im się małe przerwy w tej metamorfozie). Chociaż jeśli chodzi o dziewczynkę, to na sposób postrzegania przez nią świata duży wpływ wywiera Igor. Wcześniej kolega ze szkolnej ławki, teraz przyjaciel, a może nawet… chłopak? Empatyczny, honorowy, niezwykle dojrzały jak na swój wiek, tłumaczy Ani wiele spraw, zawsze jest gotowy służyć radą i wsparciem. A będzie ono potrzebne, bowiem pojawienie się na progu domu Ani ekscentrycznej, buntowniczo nastawionej do otoczenia nastolatki burzy uporządkowany i bezpieczny świat, w jakim dotąd dziewczynka żyła.

Choć obecność ciężarnej Karoliny pod dachem początkowo postrzegana jest w kategoriach problemu, to stopniowo wszyscy oswajają się z nową sytuacją. Wiąże się to z przewartościowaniem priorytetów, a także z zaakceptowaniem nowego członka rodziny. Ciąża nastolatki jest pretekstem do poruszenia tematu współżycia bez zabezpieczenia, odpowiedzialności za popełnione błędy i pogodzenia się z konsekwencjami. Na kartach książki Ciwoniuk pojawia się również motyw związany z handlem dziećmi, ale przede wszystkim autorka zwraca uwagę na kwestie dojrzałości emocjonalnej, przemocy i nakręcającej się spirali agresji. Nie piętnuje ludzi, choć zwraca uwagę na ich niestosowne zachowanie. Stara się raczej docierać do źródła problemu, które często tkwi w rodzinie i środowisku społecznym.

Jak zakończy się historia? Czy Karolina zdecyduje się zachować dziecko? Czy Daniel poczuje się współodpowiedzialny? Jak rozwijać się będzie znajomość pomiędzy Anią a Igorem? Na te pytania odpowiedzi warto poszukać w powieści Ania, która powinna być zaledwie wstępem do własnych przemyśleń i wyciągania wniosków. Wszystkie drażliwe kwestie, stanowiące dla wielu rodzin tematy tabu, zostały poruszone w książce w sposób niezwykle delikatny, ale jednoznacznie wskazujący na właściwy sposób postępowania.

Ciwoniuk z niezwykłym wyczuciem prowadzi akcję, mając świadomość wieku odbiorców, czyniąc jednak historię uniwersalną i ponadczasową. Szkoda tylko, że okładka nie oddaje klimatu książki ani tematów w niej poruszanych. Niech to będzie jednak dowodem na to, że tak jak człowieka nie można oceniać po wyglądzie, tak powieści nie należy oceniać po obwolucie.

Dodał/a recenzję: Justyna Gul
granice

„Własny pokój” Barbara Ciwoniuk – recenzja

Miałam już okazję przeczytać kilka książek z serii „Plus minus 16″, a panią Ciwoniuk znam z takich tytułów, jak „Musisz to komuś powiedzieć” czy „A jeśli zostanę”, które wypożyczyłam wcześniej w naszej szkolnej bibliotece, więc bardzo chętnie wzięłam kolejną książkę tej autorki do recenzji.

Jest to historia bardzo życiowa, jakie zazwyczaj wybiera do swoich książek ta pisarka. Nie ma tu szybkich zwrotów akcji, ani trup nie ściele się gęsto. Głównymi bohaterami są dwaj gimnazjaliści: Zachary i Alfons. Zach to dziecko z tzw. „dobrego domu”, ale nie jest on wolny od problemów. Jego rodzice się rozwiedli i chłopak mieszka teraz z matką, a ojciec pojawia się w jego życiu co jakiś czas, aby szybko znów zniknąć. Alfons (Alfi) ma trudniej, bo pochodzi z rodziny patologicznej i z wszystkim musi radzić sobie sam, tak, jak potrafi. Chłopcy zaprzyjaźniają się, mimo tego, że pochodzą z tak różnych światów. A może właśnie dlatego? Co ich czeka? Czy Zach pomoże Alfiemu? I czy Alfi przyjmie wyciągniętą dłoń przyjaciela?

W powieści podoba mi się to, że choć poruszone są trudne tematy, to autorka nie zapomniała również o podsunięciu różnych rozwiązań. Nie zostawiła bohaterów samym sobie. Prostym językiem opowiada o sprawach naprawdę trudnych.

Bardzo ładnie wydana, jak zresztą cała ta seria. Twarda okładka, porządnie szyte kartki, duża czcionka. Czytało mi się świetnie! Polecam wszystkim, którzy lubią książki „z problemami”. Nie tylko nastolatkom, ale również starszym czytelnikom.

M.

Za półką z książkami (Blog Biblioteki Szkolnej Gimnazjum nr 1 im. T. Kościuszki w Zawierciu)

„A JEŚLI ZOSTANĘ…” Barbara Ciwoniuk

 Ta książka będzie dla każdego, kto po nią sięgnie, czymś innym. Jest tak wciągająca i wielowątkowa, że trudno  w kilku zdaniach ująć opisywaną fabułę. Jest w niej tak dużo emocji i barwnych postaci, że nie zaryzykuję, by je ty wszystkie po kolei wymienić. Jeszcze coś zgubię, pominę, a książka ta na to nie zasłużyła. Z całym swym bogactwem wydarzeń, szerokim wachlarzem opisywanym uczuć i wielością tematów podejmowanych przez autorkę, stanowi obraz pełnego przeglądu życiowych decyzji, problemów i konsekwencji z jakimi przyszło dziś zmierzyć się nastolatkom. Jako rodzic i nauczyciel byłam zaskoczona poruszoną w książce nową filozofią szkolną, całkowicie zmieniającą zasady postępowania z uczniami  oraz sposobem nauczania. Autorem ich jest Amerykanin Ron Clark. Dla mnie było to prawdziwe odkrycie. Warto poznać i wgłębić się w jego kodeks 55 zasad. Gdyby każda szkoła przejęła go i wcieliła w życie nie byłoby żadnych „cywilizacyjnych chorób” współczesnej edukacji. Te zasady są tak proste i łatwe w zrozumieniu, że aż śmieszne. A jednak tak trudno się nimi posługiwać, nie tyle uczniom, co samej kadrze szkolnej. Bo tak ciężko zmienić skostniałe przez lata władcze i roszczeniowe podejście do młodego człowieka. A szkoda, wielka szkoda, bo rezultaty byłyby imponujące.
Bohaterka spotyka się z eksperymentalnym traktowaniem uczniów i siebie nawzajem w najcięższym okresie swojego życia. W chwili największego bólu i samotności – po stracie rodziców. Nie potrafi sobie z  tym poradzić. Sytuację pogarsza rozpieszczona  kuzynka, u której musi zamieszkać. Kiedy załamana Wiktoria traci nadzieję na to, że spotka ją jeszcze cokolwiek dobrego, wtedy trafia przypadkiem do klasy II d – „Bugsów”. Ciepłe przyjęcie i przyjazna atmosfera ze strony klasy oraz mądre zasady jakimi „karmiła” uczniów wychowawczyni, pozwolą dziewczynie uwierzyć w ludzką życzliwość i szczerość intencji. Prawdziwe przyjaźnie, jakie Wiktoria nawiązuje, pomagają być odważną i zdecydowaną. Poznaje Mateusza, a rodząca się między nimi miłość odkryje na nowo sens istnienia. Serdecznie polecam!

iwona

kajecisko

„Ten gruby” Barbara Ciwoniuk

„Przecież ja dla was nie istnieję. (…) Mnie od małego nie chwali się za nic innego, tylko za pusty talerz. Nie zauważyłaś? Tak jest do dzisiaj. Musze zmiatać ze stołu wszystko, co mi poda, bo jak nie, to zaraz się obraża albo mnie szantażuje. (…) Jest zdziwiona, że umiem nie tylko żreć? Że czuję i myślę? (…) Pewnie, że sam jestem sobie winien, bo dotąd jej ulegałem. Ale już tego nie chcę! Rozumiesz? Nie chcę! I zmienię to, czy jej się podoba, czy nie! Albo zmienię, albo zrobię to, o czym jej wtedy powiedziałem! I niech mnie matka straszy psychiatrami i tym, że gdy wróci ojciec, to wstawi kraty w oknach… bo ja już jestem sam, uwięziony w tym ohydnym sadle!”

Codzienność nastolatka z samej już definicji słowa „gimnazjalista” jest ciężka. Każdy z nas przechodził przez ten trudny okres, i choć w moim przypadku gimnazja jeszcze nie istniały, to z całą pewnością istniały już zbuntowane dzieciaki…  Tak jest też w przypadku głównego bohatera książki „Ten gruby” Barbary Ciwoniuk. Jeśli do tego dołożymy jeszcze dużą nadwagę, wrażliwość i nadopiekuńczą mamę, to kłopoty są gwarantowane.
Jacek nie ma więc łatwego życia, właśnie kolejny raz został pobity, bo… jest gruby. Leży zatem ukrywając się w domu z połamanymi żebrami, a mama nadal znosi mu schabowe do pokoju… Dotąd siedział cicho stłamszony przez starsze siostry, zmieniał tylko szkoły i nie walczył o siebie. Ale jego cierpliwość się skończyła, nie ma już gdzie uciec, pora stawić czoła sytuacji. No może nie do końca nie ma gdzie uciec, jest jeszcze ciocia, która mieszka gdzieś daleko i nie utrzymuje kontaktu z rodziną przez dawne kłótnie, a jeśli mama mówi, ze jej nie lubi tzn., że to najlepsza opcja. Jacek wyjeżdża…
Ale na drugim „końcu świata” sytuacja nie wygląda dużo lepiej. Mieszka tam bowiem Adrianna, która podobnie jak Jacek, ukrywa się w domu przez ludźmi. Jej jedynym zajęciem jest obserwowanie świata zza firanki i machanie do staruszków, którzy samotnie całymi dniami stoją w oknie. Ada nie chodzi do szkoły, to szkoła przychodzi do niej. Powód? Wózek inwalidzki, a raczej lęk dziewczynki przez litością i wzrokiem innych. Wiedzie zatem życie z dala od życia.
Co łączy te dwie osoby? Hmm. Aaaaa – szalona ciotka Jacka, do której chłopiec przyjeżdża. „Niedźwiedź”, bo takie ma przezwisko jest szaloną dyrektorką równie szalonej szkoły. Dzieciaki i nauczyciele tam są zupełnie inni, niż w dotychczasowym gimnazjum Jacka. Co więcej ciocia każe bratankowi demonstracyjnie wchodzić do gabinetu na przerwach i ostentacyjnie z niego wychodzić z głośnym trzaskaniem drzwiami. Ale w tym szaleństwie jest metoda, choć nie wszyscy ją rozumieją…
Polecam książkę Barbary Ciwoniuk „Ten gruby”! Autorka musi być wnikliwą obserwatorką życia, bo Jacek i Adrianna są tak realni, że aż czytelnika boli ich ból.  Zaczyna więc kibicować im i czeka na dobre wieści. Ale czy nadejdą? Czy dzieci stawią czoła swoim lękom? Czy będą miały odwagę się spotkać? i co z tego może wyniknąć? Uważam, że każdy rodzic, nauczyciel i „gimnazjalista” powinien przeczytać historię Jacka. Można przy tej książce  płakać i śmiać się. To niesamowita historia, choć przecież zupełnie zwyczajna, bo otyłych dzieci jest coraz więcej. Nie brak też ich prześladowców. Niestety, jako otyłe dziecko, sama tego doświadczyłam w dzieciństwie, zresztą nie tylko w dzieciństwie. Wiem zatem, co mówię, choć pewnie mój brat miałby jeszcze więcej do powiedzenia w tym temacie. Ale to już inna historia…

Anna M.

Blog „Belfer czyta…”

„Musisz to komuś powiedzieć” Barbara Ciwoniuk

 czyli gimnazjum i… Konopnicka… non-fiction!

Jak wygląda życie gimnazjalistów? Cóż, opowieści, legend i sloganów jest na ten temat sporo. Co nieco jest też w kabaretach i opowieściach „nauczycieli masochistów”, którzy mają odwagę uczyć młodzież. Ale czy to wszystko prawda?  Tak na marginesie, kochani nauczyciele gimnazjalni, inni was podziwiają, jesteście naszymi bohaterami! Dużego doświadczenia nauczycielskiego w tej materii nie mam, raptem dwa miesiące praktyk. Za to często odwiedzają mnie moi byli uczniowie, dziś gimnazjaliści i licealiści (kurcze starzeję się). Rozmowy z nimi dają dużo do myślenia, ich świat nie jest tak czarno-biały, jak nam, dorosłym, się wydaje. Łatwo oceniamy i rzucamy klasykiem: „ta dzisiejsza młodzież”, a tak mało rozmawiamy i wchodzimy w ich świat. A wystarczy sobie przypomnieć swoje  lata buntu i dodać do nich skok cywilizacyjno-mentalny plus ogólne zepsucie moralne w sferze społecznej i mamy już jakiś tam pogląd na to, z czym na co dzień muszą sobie radzić nastolatki XXI wieku. Ale jak ich słuchać? Od czego zacząć? Jak nie wściekać się na łamane zakazy? Czy można zaufać? To nie są proste pytania i nie ma tym bardziej prostych odpowiedzi. Sama się z tym zmagam i codziennie staję przed podobnymi dylematami… Janusz Korczak pisał, że „nie ma dzieci – są ludzie” i to jest chyba klucz do sukcesu. To młodzi ludzie, ze swoimi prawami, trudnościami, zbyt wielkimi oczekiwaniami ze strony otoczenia, ze swoimi błędami, ale i sukcesami, których my widzimy lub udajemy, że to norma. Ciągle się uczę rozumieć dzieci i młodzież, ale spokojnie, równie opornie mi idzie z dorosłymi…

„Musisz to komuś powiedzieć”.
Kolejny raz sięgnęłam po książkę Barbary Ciwoniuk i nie zawiodłam się. Nie ma tu ani grama moralizatorstwa, zawodzenia czy osądzania. Autorka przedstawia świat nastolatków takim, jakim on jest. Milena to zwykła gimnazjalistka, trochę zakompleksiona, trochę wyśmiewana, bo nieźle się uczy, do szaleństwa podkochuje się w szkolnym przystojniaku, Pawle, choć wie o tym jedynie jej najlepsza przyjaciółka, Kama. Milena ma cudowną rodzinkę, no może poza bratem – leniem i, nad czym sama ubolewa, typowym „mięśniakiem”. Ona za to zawsze chętnie we wszystkim pomaga, jest rozsądna i samodzielna. Wsparcie, jakie daje jej dom jest bezcenne w codziennej walce o normalność w nienormalnym świecie ciuchów, kosmetyków, chłopaków, plotek. Kama nie ma tyle szczęścia, jej mama wydaje się być jeszcze bardziej zagubiona i nieodpowiedzialna niż ona sama. A koledzy? Raczej nie zajmuje ich nauka… Czytając książkę nieraz współczułam naszej bohaterce, gdy musiała przysłuchiwać się „mądrościom” plecionym przez koleżanki i ciągle je poprawiać, bo i głupota ma swoje granice…

Życie Lenki wydaje się przewidywalne i nudne, nawet zaczynające się wakacje zamierza spędzić w bibliotece. Jej polonistka zgłosiła ją bowiem na warsztaty literackie z cyklu tych: „życie i twórczość Marii Konopnickiej”. Ale czego nie robi się dla miłości, spokojnie, nie dla pisarki, na warsztaty jedzie też Paweł i będą tam … licealiści. A to zmienia postać rzeczy, trzeba zabłysnąć. Pojawia się tylko jeden problem, któremu na imię Łukasz… Przyjaciółka mamy mając problem z synusiem po odwyku postanowiła zmienić mu środowisko i wysłać na wakacje na drugi koniec Polski. Pech chciał, że Lena mieszka, w ujęciu większości Polaków, na samych końcu cywilizacji, w Suwałkach… Młodocianym buntownikiem ma się oczywiście zając nasza bohaterka. Ma jedno zadanie – trzymać go z dala od kłopotów i nie zdradzać, dlaczego tu jest.

Jak już pisałam nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje. Milena znajduje paradoksalnie w Łukaszu jedynego przyjaciela i powiernika, nic nie pasuje do obrazu, jaki przedstawiła jego matka. Tylko on rozumie dziewczynę, pomaga jej w przygotowaniach do konkursu, broni przed rówieśnikami.  A i od kłopotów nie da się uciec, bo oto jej  koleżanka, a raczej szkolny wróg nr.1, przedawkowuje na wspólnym wypadzie za Wigry. Policja, pogotowie, kolejne kłamstwa i tajemnice… Czy Milena wie wszystko o swoich znajomych? Czy ufa odpowiednim osobom? Jaka prawda ją przerazi? Czy poradzi sobie z nową rzeczywistością? Czy zasady, które wyniosła z domu pomogą jej odnaleźć spokój i być wierną sobie? Czy znajdzie miłość? I kim on będzie? No i najważniejsze: kto, komu i co musi powiedzieć? I co z tym wszystkim ma wspólnego Konopnicka? Więcej nie zdradzę, powiem tylko, że ostatnie sto stron spowodowało, że zaniemówiłam jeszcze bardziej, niż do tej pory…

Ach, jeszcze dwie rzeczy.

Pierwsza – nigdy w życiu tyle się nie dowiedziałam o Konopnickiej! I to tak sprytnie wplecione w akcje książki, że nawet nie wiedziałam kiedy i jak… Hmmm. Tak powinny być pisane podręczniki!
Druga sprawa to Bruno – szalony polonista z warsztatów. Och kolejny, tym razem w polskim wydaniu, Ron Clark. Cudny!

Jednym słowem polecam książkę każdemu, zupełnie jak w przypadku „A jeśli zostanę” tej samej Autorki. Aż dziwne, że młodzież zaczytuje się amerykańskimi bzdurami o wampirach, gdy ma pod nosem taką świetną powieść!

Anna M.
moja ocena 6/6 a za Konopnicką, jak mawiają moi szóstoklasiści – szacun!

Blog „Belfer czyta…”

„A jeśli zostanę…” Barbara Ciwoniuk

ron-clarkJestem nauczycielką i od ośmiu lat pracuję z dziećmi. O zasadach Rona Clarka pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu i niektóre z nich zaczęłam wprowadzać na moich lekcjach. I chociaż nie miałam możliwości pracować według nich w ramach zwartego programu, muszę przyznać, że przynoszą one zaskakująco dobre efekty. Od dawna też śledzę stronę internetową Akademii Rona Clarka, czytam artykuły na temat owych zasad, słucham wywiadów z pedagogami. Żałuję, że żadna z książek Clarka nie została przetłumaczona na język polski. Tym bardziej sięgnęłam po książkę Barbary Ciwoniuk, która doskonale rozumie, na czym polega system „55 ZASAD”.

Książka „A jeśli zostanę…” jest wielowymiarowa. Może być czytana przez młodzież, doskonale oddaje realia nauki w gimnazjum, opisuje ich świat i problemy. Wiki, główna bohaterka, właśnie straciła rodziców, musi mieszkać u ciotki, zastaje rozdzielona z siostrzyczkami, a kuzynka Lala i jej koleżanki prześladują ją w szkole. Dziewczyna czuje się wyobcowana, nie pasuje do miejskiego stylu życia.  Czytelnicy i czytelniczki z pewnością odnajdą w niej coś z siebie. Każdy przecież chodził do gimnazjum (no dobra, ja jestem już stara i nie było jeszcze gimnazjów), albo przynajmniej do liceum (ja do technikum, ale też się liczy!). Kto nie miał problemów z koleżankami, miał kiepskie oceny z matematyki (w moim przypadku zmorą był wf)? Co więcej, podobnie, jak Wiki, zawsze byłam dziewczyną ze wsi w miejskim liceum – traumatyczne przeżycie! Ale nasza bohaterka trafia do eksperymentalnej klasy pani Sawickiej i tu rozpoczyna się jej droga do poznania siebie, dokonywania wyborów w atmosferze akceptacji, zrozumienia i wsparcia ze strony nauczycieli. Niestety niektórzy z nas nie mieli tyle szczęścia w szkole…

Książkę powinni również przeczytać nauczyciele. System Rona Clarka od lat sprawdza się w pracy w najbardziej problematycznych placówkach edukacyjnych w Stanach Zjednoczonych. To tylko 55 zasad, wielu z nas od lat je stosuje zupełnie o tym nie wiedząc, intuicyjnie. Potrzeba tylko nowego, świeżego spojrzenia, konsekwencji i systematycznego wdrażania systemu. Mówili o tym również inni sławni pedagodzy: Korczak, Montessori, Freinet, Ginott czy Mazlish. Teraz my, nauczyciele, musimy ich wysłuchać, a nie zachowywać się jak alfa i omega. Barbara Ciwoniuk omawia szereg zasad z owego tajemniczego zestawu „55”, pokazuje ich zastosowanie i efekty, jakie mogą przynieść. Pani Sawicka i Rita mogą być wzorem dla każdego z nas. To nauczycielki z powołania, kochające dzieci i wierne swoim ideałom. Nie boją się uczyć i wychowywać, nawet gdy inni kwestionują ich nowatorskie podejście do edukacji.

Oczywiście polecam książkę rodzicom, którzy mogą się sporo o swoich pociechach dowiedzieć, o ich szkolnych perypetiach, pierwszych miłościach, a nawet, o zgrozo, o problemach z matematyką… Poza tym zasady Rona Clarka mogą być z powodzeniem stosowane również w domu, jako pomoc w wychowaniu dzieciaczków. Swoim ciepłem i miłością urzekają nas rodzice Wiki (choć nie mamy okazji ich poznać osobiście), ich przyjaciele i sielska atmosfera domu na wsi. Tak właśnie powinna wyglądać kochająca się rodzina. Jak wychować dziecko, aby było szczęśliwe, wierzyło w siebie i nie poddawało się presji środowiska? Wiki przecież dzięki miłości bliskich jej osób potrafi odnaleźć swoją drogę nawet w obliczu rodzinnej tragedii.

POLECAM
moja ocena 6+ / 6

Anna M.

Blog „Belfer czyta…”

Musisz to komuś powiedzieć

Książka „Musisz to komuś powiedzieć” wpadła w moje ręce właściwie przez przypadek, podczas standardowego szwendania się po bibliotece, któregoś słonecznego popołudnia. Sięgnęłam po nią, bo już kilka razy miałam styczność z powieściami serii „Plus minus szesnaście” i zawsze czytało się bardzo miło.

Akcja rozpoczyna się po uroczystym zakończeniu roku szkolnego, co gwarantuje nam lekką wakacyjną atmosferę. Z nie do końca jasnych przyczyn w drzwiach Mileny pojawia się tajemniczy Łukasz, mający pomieszkać kilka tygodni z jej rodziną. Sympatyczny chłopak zaburza rutynę dnia, a to dopiero początek. Los niejednokrotnie przetestuje Milenę podczas tych wakacji: czy to w domu, na wsi u dziadków przyjaciółki, czy też na obozie literackim poświęconym Marii Konopnickiej. Początek książki na moje oko wypadł słabo. Opisów było jak na lekarstwo, a postacie przedstawiono w niezbyt ciekawy sposób. Jednak po jakimś czasie akcja się rozkręciła, a my nie możemy już przerwać lektury. Sama spędziłam z książką większość wolnych – a czasem i zajętych – chwil Wielkanocy i wieczorem, po przeczytaniu ostatniej strony nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić. Nie wiem, czy to za sprawą sympatycznych i barwnych postaci, lekkiego pióra autorki, niespodziewanych zwrotów akcji, wakacyjnej atmosfery czy poruszaniu wielu aktualnych problemów książkę czyta się tak szybko. A może dzięki wszystkiemu na raz? Czasem wrażenie psują tylko lekko sztuczne dialogi. No i jest jeszcze Konopnicka. Autorka w sprytny sposób wplotła ją do fabuły i ujawniła wiele ciekawych historii z jej życia.

Główna bohaterka patrzy na problemy swoje i swoich znajomych przez pryzmat biografii Marii. Po przeczytaniu „Musisz to komuś powiedzieć” wiemy o wiele więcej o poetce słynącej z „Roty” i wierszy dla dzieci, niż reszta Polaków. Absolutnie nie jest to jednak grzeczne zapoznanie kolejnej nudnej i do bólu poprawnej poetki rodem ze szkoły! Postać tę autorka przedstawiła wielowymiarowo, ukazując zarówno jej zalety, jak i wady, których Konopnicka wcale miała wcale niemało.

Muszę jednak wspomnieć o zbyt nagłym zakończeniu. Epilog właściwie nic nie wyjaśnił, a ja, po ostatecznym zamknięciu książki nie mogłam uwierzyć, że ta już się skończyła. Tyle spraw pozostało niewyjaśnionych! Tyle wątków niedokończonych! Książka jakby się urwała. Co ja mam zrobić ze swymi pytaniami odnośnie bohaterów? Ech, to niemal okrucieństwo zostawić tak czytelnika z niczym.

W powieści poruszone zostały jak najbardziej ważne i aktualne problemy nie tylko dzisiejszych młodych. Bohaterzy stykają się z narkotykami, niezrozumieniem, homoseksualizmem, doznają zawodów na tle miłości i przyjaźni. Mnie książka bardzo się podobała i wiem, że spodoba się też wielu innym nastolatkom. Polecam sięgnąć po „Musisz to komuś powiedzieć”, zwłaszcza teraz, kiedy suwalskie słońce z książki jeszcze pozytywniej nastraja nas na zbliżające się wielkimi krokami wakacje szkolne.

Klaudia Tyczyńska
Dyskusyjny Klub Książki dla młodzieży w GBP W Trąbkach Wielkich

=> Instytut Książki

Barbara Ciwoniuk „Wakacje z gangsterem”

Książka przygodowa, to dobry pomysł na wakacyjną lekturę. Dziś polecam „Wakacje z gangsterem” Barbary Ciwoniuk, autorki szczególnie mi bliskiej, której książki niezmiennie czytam z prawdziwą przyjemnością.

Sugerując się już samym tytułem wywnioskować można, że jest to lektura dla młodego czytelnika, odpowiednia dla młodzieży w wieku szkolnym. Na marginesie – autorka to znana i ceniona zarówno przez krytyków, jak i czytelników autorka książek dla młodych ludzi. Ale po jej książki z powodzeniem sięgnąć może czytelnik dojrzalszy, ceniący literaturę obyczajową poruszającą problemy społeczne.

Gabrysia, nastoletnia bohaterka „Wakacji…” właśnie przeżywa trudny okres rozstania rodziców i zerwania z chłopakiem. Dziewczyna spędza wakacje u stryjostwa na wsi, wraz z ojcem. Daje jej to możliwość poznania na nowo taty, z którym choć mieszkała, nie nawiązała głębszych relacji. Gabi wyjeżdżając na wakacje do stryjostwa nie spodziewała się, że nudna wieś, gdzie diabeł mówi dobranoc, a zakupy można zrobić wyłącznie w kiepsko zaopatrzonym sklepiku wiejskim, okaże się miejscem, gdzie spotka ją przygoda życia.

Podczas porannej przechadzki dziewczyna staje się świadkiem wypadku samochodowego. Bez namysłu rusza na ratunek poszkodowanemu, który okazuje się być młodym, przystojnym mężczyzną. Maks, ofiara wypadku i kierowca samochodu w jednym, prosi dziewczynę o niecodzienną przysługę – Gabi przechować ma plecak mężczyzny, dopóki on sam nie wydobrzeje. Z czasem okazuje się, że chłopak nie należy do niewiniątek i ma na swoim sumieniu niejedno, a w plecaku ukrył… No właśnie. Zapraszam do lektury, by dowiedzieć się tego i jeszcze kilku innych ciekawych spraw.

Książka Barbary Ciwoniuk, to powieść typowo przygodowa, z elementami obyczajowej. Kreśląc postać Maksa, da się zauważyć, że autorka mocno przyjrzała się środowisku zorganizowanej przestępczości. Dało to efekt napisania powieści z autentycznie brzmiącymi dialogami, akcji żwawo pędzącej do przodu, jednak rozgrywającą się z niewielką dozą prawdopodobieństwa. Nie zraża to jednak czytelnika, który z olbrzymią przyjemnością śledzi przebieg wydarzeń toczących się wokół zagadkowego turysty i sympatycznej, choć lekko naiwnej Gabrieli.

Jak w klasycznej powieści przygodowej, temperatura podkręcana jest przez autorkę dzięki zwrotom akcji zaskakującym bohaterów. Szybkie tempo, ładnie prowadzone wątki sensacyjne, ciekawe rozstrzygnięcia sytuacji – wszystko to sprawia, że książkę czyta się świetnie. Jest to jednak mocno dziewczęca literatura. Świat jest tu albo czarny, albo biały. Już nie dziecięcy, ale jeszcze nie dorosły. Gdzieś pośrodku… Powieść „Wakacje z gangsterem” ma również mnóstwo wątków obyczajowych. Opowiada o dojrzewaniu, pierwszych poważnych związkach, trudnych uczuciach, rozstaniach. To tak naprawdę książka o dorastaniu do mądrych, dorosłych decyzji. Problemów, które porusza i o które się tylko ociera, symbolizując, że autorka je zauważa i być może w przyszłości wykorzysta, jest cała masa. Wymienię tylko niektóre z nich: trudna przyjaźń, młodzieńcze zauroczenia, poszukiwanie szczęścia i własnej tożsamości, błędy popełnione w przeszłości, konsekwencje naszych czynów, kwestie odpowiedzialności, egoizm, skutki złych wyborów, zdrady, rozstania, układanie świata wartości od nowa, dojrzewanie i dojrzałość, przemoc w rodzinie, czy współuzależnienie.

Fantastyczne jest to, że czytelnik podczas lektury książki przygodowej, śledzi dojrzewanie głównej bohaterki i zmiany zachodzące w jej zachowaniu. Zmiany zachodzą również w drugim z bohaterów książki – Romku, jąkającym się sprzedawcy z wiejskiego sklepiku, czyli w chłopaku równie wartościowemu co nieśmiałemu. Na oczach zaaferowanego historią plecaka czytelnika, dokonuje się metamorfoza dwóch najważniejszych postaci, które stają się kimś nowym, zupełnie odmienionym po zakończeniu wakacji.

Co najbardziej urzeka w książce Barbary Ciwoniuk? Autorka ani na chwilę nie pokusiła się na moralizowanie, za co szalenie cenię sobie jej powieści. Sygnalizuje o problemach, alarmuje i nawołuje do zwrócenia na nie uwagi, często podpowiada młodym czytelnikom, jak z wybrnąć z tarapatów i jak poradzić sobie można z daną sytuacją, ale nigdy nie próbuje nikogo karcić, ani nikogo chwalić. Jest tu obserwatorem.

Książkę oczywiście polecam. Sprawnie i atrakcyjnie napisana lektura dla młodzieży.

pannazuzanna

A jeśli zostanę…

Ostatnimi czasy jedna z moich koleżanek czytała książkę pt. „ A jeśli zostanę…” Barbary Ciwoniuk. Wyraziła jednak niezbyt pochlebną opinię na jej temat. Ja jednak nie czułabym się sobą gdybym nie sprawdziła, czy podzielę jej zdanie. I tak oto sięgnęłam po tę lekturę.

Wiktoria od  niedawna jest sierotą, jej rodzice zginęli w wypadku. Ona i dwie młodsze siostry z dnia na dzień zostały same, bez rodziców. Jej siostry zamieszkują u jednej z ciotek, jednak Wiki nie może mieszkać razem z nimi. Postanowiono, że dziewczyna zamieszka na razie u innej ciotki, Janki za którą niezbyt przepada. Poza tym jej wujostwo miało córkę w wieku Wiki – Lalę, z którą dziewczyna również nie miała najlepszych relacji.

Przez pierwsze tygodnie Wiktoria próbuje się zaaklimatyzować w nowym miejscu, jednak wiele zdarzeń jej to uniemożliwia. Po pierwsze – Lala, która z każdym dniem daje się jej coraz bardziej we znaki. Od razu można zauważyć, że Janka (bo takie imię nosi bohaterka) nie chce aby jej kuzynka mieszkała z jej rodziną. Do tego okazało się, że Wiki nie będzie chodziła z nią do klasy tylko do klasy eksperymentalnej, gdzie jest inny system ocenianiania, a wszystkich uczniów tej klasy nazywa się bugsami, ponieważ są to króliki doświadczalne, a przynajmniej tak wydaje się ludziom, którzy patrzą na to z boku. Mimo, że dziewczyna najchętniej wróciłaby do swojego domu, stawia czoła nowym ludziom i miejscom i nie poddaje się. Gdy po raz pierwszy idzie do szkoły aby poznać nową klasę Wiktoria jest szargana przez nerwy jednak zupełnie niepotrzebnie. Po skończonych zajęciach okazuje się, że jej nowa klasa składa się z naprawdę sympatycznych ludzi, którzy zawsze chętnie okazują pomoc. Jedynie Lala ma problem z zaakceptowaniem swojej siostry i jak tylko może próbuje spędzać z nią jak najmniej czasu i gdy tylko ma okazję daje jej do zrozumienia, że nie jest mile widziana w gronie jej przyjaciół, którzy nawet nie próbują ukryć tego, że nie lubią Wiktorii.

Po kilku tygodniach, kiedy Wiki już się powoli oswoiła z nową sytuacją w jej życiu okazuje się, że ktoś, kto zapewne niezbyt przepada za dziewczyną wrzuca jej zdjęcie na jeden z portali społecznościowych. Pojawia się wiele niepochlebnych komentarzy pod jej adresem, jednak nowe koleżanki z klasy natychmiast stają w jej obronie i dziewczyna jest im za to bardzo wdzięczna. W końcu odnajduje prawdziwą przyjaźń. Jeśli chcesz się dowiedzieć co przytrafi się Wiki w dalszej części książki, czy w końcu zacznie porozumiewać się z Lalą, czy zaaklimatyzuje się  całkowicie w nowym miejscu, musisz przeczytać powieść „ A jeśli zostanę…” Barbary Ciwoniuk.

Książka ta jest w sam raz, kiedy chcesz „oderwać się” od codziennych spraw i wolisz spędzić wolny czas czytając książkę. Mimo, że nie jest ona wielkich rozmiarów to sprawiła mi wiele radości podczas czytania. To, jak Wiktoria poradziła sobie ze sprawami utrudniającymi jej życie i nie dawały spokoju może dać wiele sił tym, którzy nie mogą sobie poradzić z jeszcze trudniejszymi sprawami.  To, że narracja jet pierwszoosobowa dodatkowo nadaje charakteru tej książce. Wiktoria może naprawdę ukazać to co czuje. Co jej się podoba, a co nie. Jakie emocje nią targają i jakie posiada przemyślenia.

Książką „A jeśli zostanę..” bardzo mi się spodobała. Jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Bez względu na to, czy sobie o niej przypomnę czy jeszcze raz przeczytam, zawsze będzie mi się dobrze kojarzyła. Serdecznie polecam tę książkę wszystkim, który chcą się na jakiś czas oderwać od swoich spraw, których mają już dosyć. Może akurat to, w jaki sposób Wiki poradziła sobie ze swoimi problemami będzie natchnieniem dla tych, którzy nie mają pomysłów.

Blacha Kinga (lat 13)
Dyskusyjny Klub Książki  w Dąbrowicy
gmina Biłgoraj, woj. Lublin

Instytut Książki

Ania – recenzja

„Trzynastoletnia Ania dorasta w ciepłym, nieco zwariowanym domu, z wiecznie nieobecnym tatą. Radzi sobie w szkole i z zapałem buduje swój własny świat, niepewnie zmagając się z pierwszym uczuciem. Jednak codzienne kłopoty rodziny okażą się niczym w porównaniu z próbą, jaka pewnego dnia będzie musiała przejść, gdy w jej domu pojawi się zdesperowana nastolatka w widocznej ciąży. Nowa sytuacja zmusi dziewczynkę i jej bliskich do przewartościowania dotychczasowych zasad…”

Anię poznajemy w środę o poranku. Pierwsza strona przemija powoli. Następuje leniwe przebudzenie, kojarzenie faktów i rozstrzyganie dylematu – jaki dziś dzień tygodnia i czemu jest tak cicho. Później krótka wymiana zdań ze śpiącą mamą i… rusza lawina. Wrażenie jest prawie namacalne. „Brzęk czajnika o zlew, łomoty zamykanych szafek i drzwi lodówki (…)” trochę poganiania i bieganiny tak normalnej w domu, w którym wszyscy zaspali. Wręcz idealne wprowadzenie w klimat, który będzie towarzyszył nam dalej.

Czytając pierwsze strony miałam wrażenie jakbym czytała Jeżycjadę. W Ani jest podobna atmosfera. Atmosfera ciepłego, pełnego miłości rozgardiaszu. Rodziny, w której nie wszystko jest idealne, w której domownicy mają swe troski małe i duże, czasem się dąsają, czasem się nawet nie lubią, jednak bezapelacyjnie się kochają. Gdy ich relacje się nieco luzują, gdy każdy wydaje się iść w swoją stronę zapominając o innych, gdy dom przestaje być domem a Ani obowiązki domowe, młodszy brat i zabiegana mama zaczynają ciążyć, w domu pojawia się kolejny członek rodziny. Nada on dniom rytm. Przypomni o rzeczach ważnych i wyznaczy kierunek.

Gdy w domu będzie miło i przyjemnie, Ania poświęci czas na przyjaźń z kolegą ze szkolnej ławy, Igorem. Odkryje przy okazji jak wiele dzieli ją od klasowych koleżanek. A później, nieoczekiwanie, jej świat zatrzęsie się w posadach. Przyjdzie jej zmierzyć się z rzeczywistością. Ze światem, który odbiega od tego, który wykreowała w swoim sercu. W którym białe jest białe a czarne zawsze czarne. Nagle okaże się, że pozory mogą bardzo mylić. A nawet ci najbliżsi ludzie mogą popełniać błędy; a o tym, jacy są naprawdę, świadczy sposób, w jaki stawią czoła konsekwencjom własnych poczynań. Bo „Ania to powieść etycznie gęsta”, (jak napisała Danuta Świerczyńska – Jelonek), poruszająca szereg ważkich tematów związanych z dojrzewaniem, starością, umieraniem i narodzinami. Z odpowiedzialnością.

Jest to powieść o wrażliwości na drugiego człowieka. O tym, że warto czasem przyjrzeć się bliżej. Spróbować poznać i zrozumieć. Choć są postawy i zachowania, których nie można pod żadnym pozorem akceptować to warto sobie zadać trud by poznać ich przyczyny. By dowiedzieć się, czemu ktoś postępuje tak a nie inaczej. Czemu kradnie, kłamie, czemu pije i ćpa? Prawie każde zachowanie ma swą przyczynę. A na to, jacy będziemy, jacy jesteśmy, na nasze wybory wpływ mają m.in. warunki, w jakich się wychowujemy. Czasem zdecydowanie utrudniają lub ułatwiają życie i podejmowanie właściwych decyzji. Ważne jest by dostrzec taką zależność.

Ania to nie jest głupiutka, plastikowa i pusta nastolatka, którą interesują tylko równie głupiutcy chłopcy i shopping. Nie! Ania to mądra i spostrzegawcza dziewczyna („już nie dziecko a jeszcze nie panna”  ). Dostrzega znacznie więcej niż niejeden dorosły. To ona pokazuje mamie gdzie popełnia błąd w kontaktach z dziadkiem. To w gruncie rzeczy ona przekonuje swego starszego brata by pojawił się w domu. Oczywiście nie od razu sama wszystko rozumie tak jak trzeba. Nie, początkowo nie może uwolnić się od stereotypów, które wpływają na jej opinie i uczucia. Na szczęście ma obok siebie prawdziwego przyjaciela, który na dodatek wydaje się wiedzieć o życiu ciut więcej. Igor pokazuje Jej wydarzenia z nieco innej perspektywy, co pozwala jej otworzyć się na argumenty. Szybko odnajduje sens i właściwą drogę.

Po poznaniu Ani pozostaje mi życzyć wszystkim a w tym i sobie by, moja córka a w zasadzie by wszystkie moje dzieci miały tak poukładane w głowie jak Ania. Oczywiście mam świadomość, że autorka nieco wyidealizowała bohaterkę, ale tylko nieco. Możliwe jest by dziewczyna mniej więcej w tym wieku potrafiła tak mądrze w życiu wybierać, możliwe jest by wiedziała, co jest ważne.

Mam nadzieję, że nie zniechęciłam nikogo do lektury!

Ania Barbary Ciwoniuk to świetna powieść obyczajowa (chyba mogę tak napisać) dla młodzieży. Powinna znaleźć się w każdej szkolnej bibliotece. Książka jest autentyczna i opisuje świat dzisiejszych nastolatków. I owszem autorka nakreśliła postać Ani i Igora kreując ich na postaci godne naśladowania, ale nie przesadziła, nie zagalopowała się. Oni nadal są prawdziwi. A zabieg taki był konieczny by w przejrzysty sposób wskazać, która droga doprowadzi do szczęśliwego końca. Tam gdzie nie ma takiej potrzeby autorka nie pozostawia czytelnikowi miejsca na dowolność w interpretowaniu faktów. Powieść ta ma bowiem wskazać dzisiejszej (często dość pogubionej) młodzieży jak żyć by żyć dobrze. Tu lepiej nie kusić losu brakiem dosłowności.

Takie książki były zawsze tylko chyba nigdy wcześniej nie miały tak trudnego zadania do wykonania. Mogły o rzeczach ważnych pisać między wierszami. Dziś muszą być z jednej strony bardziej jednoznaczne a z drugiej nienatarczywe. A żeby było jeszcze trudniej najpierw muszą być wyjątkowo wydane i jeszcze lepiej rozreklamowane, bo inaczej nikt ich nie kupi ani nie wypożyczy.

Ech i znów znosi mnie na manowce  A chciałam jedynie napisać, że książkę czyta się bardzo dobrze. Fabuła jest interesująca. Akcja toczy się wartko. Narracja pierwszoosobowa idealnie pasuje do tematu. Młodzieżowy język nie ociera się o wulgaryzmy. Całość napisana zwięźle, lekko i przyjemnie a przy tym bardzo mądrze. Treści jest w sam raz. Anię z przyjemnością przeczyta tak nastolatka jak i jej mama (do czego gorąco zachęcam!). To jednak nie wszystko.

Jeżeli tylko macie w domu syna w odpowiednim wieku, który książki czyta, bo lubi a nie, bo musi, i na dodatek jest jednostką zainteresowaną czymś więcej niż prostymi zabawnymi historyjkami i on powinien przeczytać Anię z zainteresowaniem. (Mój domowy mól książkowy łyknął ją w jedno popołudnie i powiedział, że bardzo fajna.) Ania to też idealny pomysł na książkowy prezent, tym bardziej, że Wydawnictwo Literatura zadbało o ładną szatę graficzną, twardą oprawę i na moje niefachowe oko, porządną korektę.

Polecam gorąco.

Aneta Stawiszyńska-Marciniak

MNZ.pl

„Uciec jak najbliżej” Barbara Ciwoniuk

Czy człowiek potrafi zmienić się tylko wtedy, kiedy spotyka go jakaś tragedia? Czy aby zauważyć popełniane błędy, trzeba czekać na ich konsekwencje? Czy dobro zawsze rodzi się w cierpieniu? Na te pytania, choć nie bezpośrednio, można znaleźć odpowiedzi w książce „Uciec jak najbliżej” Barbary Ciwoniuk.

Justyna, uczennica gimnazjum, nazywana przez wszystkich Tyśką, przeżywa trudny okres w swoim życiu. Nie jest on wynikiem młodzieńczego buntu, nieuzasadnionej burzy hormonów ani dziewczęcych kaprysów. Dziewczyna tęskni za Zachem, chłopcem, który najpierw zawrócił jej w głowie, a potem wywrócił jej świat do góry nogami, przenosząc się do innej szkoły. Sercowe rozterki to niejedyne zmartwienie Tyśki. Jej starszy brat Czarek nie może znaleźć nici porozumienia z ojcem – nieustanne kłótnie i brak nadziei na ich ustanie doprowadza do tragedii: chłopak ucieka z domu. W poszukiwania angażuje się cała rodzina, dla której ten ciężki czas staje się okazją do rozmów, słuchania siebie nawzajem i lepszego poznania się.

Sytuacja, w jakiej znalazła się rodzina Justyny, to jedna z tych, przez którą chyba żadna rodzina nie chciałaby przechodzić. Barbara Ciwoniuk poruszyła bardzo ważny temat, który nie ogranicza się tylko do ucieczki z domu: zniknięcie Czarka to tak naprawdę tylko jeden ze skutków nierozwiązanego problemu, nie zaś jego sedno. Okazuje się, że wielu szkodliwym sytuacjom zapobiegłaby szczera rozmowa – niestety, zazwyczaj to, co obiektywnie najprostsze, jest dla nas najtrudniejsze i niekoniecznie oczywiste.

Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka zmierzyła się z młodzieńczym zakochaniem. Potraktowała ten temat poważnie, poświęcając mu w książce sporo miejsca, jednocześnie nie przesadzając w opisywaniu go. Tyśka to nastolatka zakochana, ale mądra, z głową w chmurach, ale stopami na ziemi. Dla dziewczyny Zach jest kimś bardzo ważnym, jednak Tyśka potrafi wyjść poza swoje zmartwienia (oczywiście częściowo zmusza ją do tego sytuacja), zająć się rodziną i pomóc przyjaciółce.

„Uciec jak najbliżej” to podróż ukazująca przeszkody, jakie mogą pojawić się w życiu każdego z nas. Autorka zmusza do refleksji nad wymienionymi na początku pytaniami. To także subtelnie przekazana przestroga przed zaniedbywaniem relacji, zarówno z rodziną, jak i z przyjaciółmi i bliskimi nam osobami.

Książka Barbary Ciwoniuk jest niezwykle wciągająca – chociaż dotyczy nieco innej kategorii wiekowej niż moja, czytałam ją z nutką fascynacji i dopóki nie znalazłam się na ostatniej stronie, towarzyszyło mi poczucie niedosytu. Myślę, że jeszcze bardziej spodoba się także młodszym czytelniczkom, którym pewnie łatwiej będzie zrozumieć Tyśkę i wraz z nią przeżywać jej problemy.

Adrianna Nawrot

ksiazka.net.pl

Barbara Ciwoniuk „Wszystko inne poczeka”

Barbara Ciwoniuk jest znana przede wszystkim jako autorka lubianych i nagradzanych książek dla młodzieży. W lekkiej i zajmującej opowieści podejmuje ważne społeczne tematy i zmusza do refleksji o tym, co w życiu najważniejsze.
Takie słowa zobowiązują i wzbudzają we mnie przekorną chęć konfrontacji. Mając taką możliwość, skwapliwie z niej skorzystałam.

Z pazerną chciwością wyszarpałam książkę z koperty i zagłębiłam się w lekturę. Z pokorą przyznaję, że każde słowo przytoczone na początku tej recenzji, to prawda. Jednym słowem książka „Wszystko inne poczeka” zachwyciła mnie bez reszty.

Aida to kobieta tuż po czterdziestce, ustabilizowana społecznie i finansowo. Ma własne mieszkanie, dobrą pracę, lojalnych przyjaciół i uroczego psa rasy pitbull. Nie radzi sobie jedynie w miłości. Rozwódka, matka dorosłej już córki. Ostatni partner okazał się podłym draniem, ukrywającym własną rodzinę. Aida właśnie próbuje sobie poradzić z burzliwym rozstaniem… Za radą przyjaciółki robi generalne wiosenne porządki. Kiedy wynosi do piwnicy niepotrzebne przedmioty, jest świadkiem niezrozumiałego zachowania nie lubianego sąsiada. Ten oskarża o kradzież i więzi bezdomnego mężczyznę. Aida nie wierzy w winę nieznajomego. Ukradkiem udziela mu pomocy, pomaga w ucieczce z piwnicy, proponuje nocleg, pożyczkę, pomaga znaleźć pracę. Wie, że mężczyzna dopiero co wyszedł z więzienia ale nie boi się jego przeszłości. Okazuje mu ogromne zaufanie i wsparcie. Z czasem między tym dwojgiem rodzi się uczucie. Jak ich związek przyjmą znajomi, sąsiedzi, społeczeństwo? Czy wiara w stereotypy pozwoli na akceptację tej miłości czy zdusi ją w zarodku?

Aida, kobieta pełna zalet i duchowych przymiotów zupełnie bez wiary we własną wartość. Choć dopiero co skończyła czterdzieści lat uważa siebie za nieatrakcyjną staruszkę, co podkreśla na każdym kroku. Andrzej, bo tak nazywa się mężczyzna z piwnicy, musi udowadniać jej swoją miłość i zapewniać, że zasługuje na szczęście. Dawno nie poznałam tak zahukanej i niepewnej siebie osoby. Jednak właśnie ta niepewność plus wrażliwość, dobroć, bezinteresowność, troskliwość czyni z Aidy atrakcyjną i interesującą bohaterkę.
Andrzeja odebrałam jako takiego dużego dzieciaka, nieprzystosowanego do dorosłego życia. Jest w gorącej wodzie kąpany, popełnia głupie błędy, robi zanim pomyśli. Wynikają z tego problemy, które ponownie mogą wtrącić go do więzienia. Potrzebuje przewodnika po meandrach życia, kobiety dojrzałej, która będzie umiała nim pokierować.

Zatem związek Aidy i Andrzeja wydaje się być idealny. Jednak czy przetrwa próbę czasu i uprzedzenia?
„Twoi znajomi i przyjaciele nie chcą go zaakceptować. Bolą cię ich złośliwe uwagi o nim (…) Kochasz go i jesteś szczęśliwa, ale boisz się, że nie będziesz miała dość siły, żeby stawić im czoła.”
Barbara Ciwoniuk przedstawia historię trudnej miłości. I nie mam na myśli samego uczucia a jego akceptację przez ogół społeczeństwa. Osoby z wyrokiem, piętnem więzienia nadal są dyskryminowani w dzisiejszym świecie. Rzadko kiedy dociekamy za co i dlaczego ktoś „siedział” w więzieniu. Nie bierzemy pod uwagę, że skazaniec mógł ulec resocjalizacji, dostrzegł swoje winy, odpokutował, przeżył surową karę, chce naprawić swoje grzechy. Ze strachu, przez stereotypy odrzucamy, wystawiamy poza margines naszego życia osoby z wyrokiem.

Kiedy w parę łączą się osoby z dwóch przeciwnych biegunów takich jak: wiek, wykształcenie, status, światopogląd, narodowość, religia, budzą wiele emocji ale i uprzedzeń. Trudno jest dzielnie znosić uwagi, zaczepki, komentarze, nieprzyjemności i tłumaczyć się z chwil szczęścia. Pytanie zatem czy warto trwać w takim związku, czy warto walczyć o miłość?

Barbara Ciwoniuk nie tylko sprawnie szkicuje charakterystyki swoich bohaterów, stawia przed nimi trudne zadania, konfrontuje ich z rzeczywistością, ścinającą krew w żyłach. Daje im także nadzieję na szczęście, wytycza szlaki a oni metodą prób i błędów odnajdują własną drogę.

aleksnadra

zaczytajsie.pl

„Ten gruby”- Barbara Ciwoniuk

Kolejny staż w bibliotece (a właściwie dwóch), kolejne setki książek do przeczytania a ja nie mam na to czasu! To właśnie tam znalazłam książkę Barbary Ciwoniuk „Ten gruby”. Pierwsze spojrzenie na okładkę – ok, podoba mi się. Pierwsze strony – i utonęłam w lekturze. Miałam opory co do tej książki, bo jedak jest dla młodzieży, ale spokojnie mogłabym polecić komuś starszemu. To pierwsza, ale pewnie nie ostatnia książka tej autorki, którą wybiorę do przeczytania.
„Ten gruby” to ciekawe, wciągające opowiadanie. Bardzo szybko się czyta, u mnie południe jednego dnia, pół wieczora drugiego i przeczytane.
To historia dwojga nastolatków, którym nie jest łatwo w życiu. W wielu książkach młodym ludziom jest trudno bo cierpią nieodwzajemnioną miłość, mają inne problemy, które wydają się im nie do rozwiązania. Tak też można pomyśleć sięgając po tę książkę (o ile oczywiście nie zerkniemy na opis z tyłu). Ta książka jest inna. Jest dwoje bohaterów.
Jacek to nastolatek, który ma problemy z tuszą, problemy ma też w szkole – jest szykanowany, wyśmiewany. Postanawia zmienić swoje życie, wziąć sprawy w swoje ręce – nie zamierza  wracać do szkoły, do oprawców. Postanawia też schudnąć – zaczyna jeść zdrowo, ćwiczyć. Mogłoby się wydawać, że jest dobrze – ale na drodze staje nadopiekuńcza, toksyczna matka, która dla osiągnięcia celu manipuluje córkami. Podziwiam go za wytrwałość w dążeniu do celu – aby osiągnąć to co chce wyjeżdża do ciotki, która przyjmuje go z otwartymi ramionami.
Tutaj dochodzimy do drugiej bohaterki – Adrianny, dziewczynki, która uległa wypadkowi, w wyniku którego porusza się na wózku inwalidzkim. Nie chodzi do szkoły, nie wychodzi na dwór – całe dnie spędza na patrzeniu w okno i lekcjach w ramach indywidualnego nauczania. Jednym z nauczycieli jest Emilia, dyrektor szkoły, a prywatnie sąsiadka Adrianny i ciotka Jacka.
Polecam do przeczytania – zarówno nastolatkom, jak i osobom starszym niż naście lat.

knigoholiczka

Blog „Recenzje knigoholiczki”

Życie nie poczeka…

Historia wydawałoby się jak z łzawego romansu: piękna i bestia, uczucie wbrew zdrowemu rozsądkowi, a jednak książka Barbary Ciwoniuk zaprzecza takiej tezie. Przedstawia historię wcale nie oderwaną od rzeczywistości, lecz i nie tak często spotykaną, poruszającą trudny temat zaufania i to nie tylko z kategorii uczuć, ale i z gatunku problemów społecznych. Dwa wątki, jakie łatwo można spłycić i przedstawić bardzo powierzchownie, jednak we „Wszystko inne poczeka” są one ukazane w sposób skłaniający do refleksji nad stosunkiem do ludzi, którzy są wykluczeni i funkcjonują gdzieś na obrzeżach społeczeństwa. Całkowicie różne światy, inne plany na życie, odmienne doświadczenia, wydawałoby się, że brak punktów wspólnych, a jeden szalony krok to tylko jednorazowy czyn, który nic nie będzie znaczyć. Jednak autorka opowiedziała historię w jakiej nic nie jest oczywiste, bohaterowie umieją zaskoczyć. Życie to suma właściwych wyborów, złych decyzji, wykorzystanych okazji i danych innym szans…

saskia

empik.com

„Rokko” – Barbara Ciwoniuk – recenzja

Barbara Ciwoniuk to autorka dobrze znanych i lubianych książek dla młodzieży. Najbardziej znane tytuły jej autorstwa to „Ania”, „Igor”, „Własny Pokój”, a ostatnio także, dzięki wydawnictwu Literatura popularność zyskały też „Musisz to komuś powiedzieć”, „A jeśli zostanę”, oraz, rzecz jasna, „Rokko”.

Rokko – Barbara Ciwoniuk„Rokko” to powieść o nastoletnim chłopcu, takim samym jak większość uczniów gimnazjum. Chociaż nie, Rokko, czyli po prostu Roch, różni się od swoich rówieśników zwłaszcza jedną rzeczą- jego ojciec jest autorem wprost rozchwytywanych książek. W związku z tym, pieniędzy Roch ma również więcej, niż jego koledzy z klasy, czy szkoły, jednak nie czuje się przez to szczęśliwszy. Tęskni za matką, która zginęła w wypadku samochodowym, gdy był jeszcze bardzo mały i niewiele o tym wydarzeniu pamięta. Z ojcem łączą go na pozór dobre relacje, ale kiedy przyjrzeć się rodzinie bliżej, staje się jasne, że obydwoje są sobie właściwie obcy.

Wkrótce nadchodzi czas zmian, może nie wielkich, ale jakiś na pewno – stara gospodyni, która prowadziła dom Rocha i jego ojca jest zmuszona zrezygnować z posady, a na jej miejscu pojawia się młodziutka studentka, która nie miała dotąd styczności z tak niecodzienną rodziną. Na jaw zaczynają powoli wychodzić sprawy z przeszłości, związane z mamą Rokko. W szkole także wiele się zmienia – do klasy dochodzą aż dwie nowe osoby, które, jak szybko się okazuje, wywrócą szkolny świat do góry nogami.

Jak chłopiec poradzi sobie z nowymi wyzwaniami?
Gdzie znajdzie odpowiedź na dręczące go pytania?
Jak poradzić sobie z przeszłością?

„Rokko” to powieść o tolerancji, i to właśnie najmocniej nasuwa mi się po przeczytaniu tej powieści. To niezwykła historia o młodym człowieku, który dopiero zaczyna odkrywać, kim tak naprawdę jest. Polecam wszystkim rówieśnikom Rocha, niezależnie od płci :)

Ania, 16 lat

Blog „Recenzje młodzieżowe – bo młodzież też lubi czytać!”

Barbara Ciwoniuk – Własny pokój

Autorka powieści dla młodzieży opowiadających o problemach młodych ludzi: wykluczeniu, samotności, konfliktach z rówieśnikami i dorosłymi, niepełnosprawności, śmierci bliskich. Losy bohaterów jej książek pokazują, że nie wolno się poddawać i że zawsze warto, a nawet trzeba, szukać wyjścia z trudnej sytuacji.

Jej powieść „Igor” , opowiadająca o szkolnych doświadczenia dyslektyka, została nominowana przez Polską Sekcję IBBY do programu „Outstanding Books for Young People with Disabilities 2007”, a książka „Ania” – do nagrody Książka Roku 2007 PS IBBY. Powieść „Musisz to komuś powiedzieć” dostała wyróżnienie literackie w konkursie Książka Roku 2011 PS IBBY. Ponadto napisała: „Wszystko inne poczeka”, „Rokko”, „Wakacje z gangsterem”), „Własny pokój”, „Ten gruby”.

Wakacyjne miłości, rozstania, drobne niepowodzenia, to nic w porównaniu z codziennymi trudami życia, z jakimi zmagają się bohaterzy książki Pani Barbary Ciwoniuk. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co dzieje się wokół nas.

Zach to 13-letni chłopiec, który przeżywa rozstanie rodziców i chorobę mamy.

Alfi za wszelką cenę chce uchronić siebie i Maję przed domem dziecka.

Jacek ma problemy z nadwagą i nie chce wychodzić z domu.

Przyjaźń między nimi, głęboka i prawdziwa, może wszystko zmienić…

Alfi ma w domu bardzo trudną sytuację, rodzice alkoholicy. Razem z siostrą może trafić do domu dziecka, robi wszystko by tego uniknąć. Szkoła jest dla chłopca jak zło konieczne  z czasem jednak nabiera większego zaufania do ludzi, znajduje przyjaciela.

Zach to bardzo zdolny i koleżeński chłopiec, mimo własnych problemów nie zostawia przyjaciół w potrzebie, Alfi ma w nim oparcie w trudnych momentach.

Jacek natomiast jest bardzo zamknięty w sobie. Ma problemy z nadwagą, przez co trudno jest mu pozytywnie spojrzeć na świat. Zamknięty w swoim dołku nie widzi dla siebie ratunku.

Wszyscy trzej chłopcy borykają się z trudnymi problemami, którymi niejeden dorosły nie potrafiłby sobie poradzić. Wspólnie jednak potrafią pokonać każdą przeszkodę i wzajemnie są dla siebie siłą napędową. To jest właśnie żywy fundament przyjaźni, zaufanie i wsparcie. Dzięki tym czynnikom nic nie może jej zerwać i przetrwa ona do końca życia.

Książka napisana jest w niezwykły sposób. Bardzo poruszająca i w niezwykły sposób ukazująca problemy ludzi we współczesnym świecie. Pokazuje najlepsze strony przyjaźni i to, że z każdym problemem można sobie poradzić, jeśli ma się odpowiednie wsparcie.

Książka zawiera 38 krótkich rozdziałów, które poruszają wyobraźnię czytelnika.

Okładka książki jest bardzo tajemnicza i przez to właśnie zwraca uwagę, sylwetka chłopca z kapturem na głowie intryguje do poznania jego osobowości, która okazuje się bardzo skomplikowana, jednak wyraża pozytywne odczucia.

Bardzo spodobała mi się już od pierwszych stron, z niecierpliwością czekam na kolejną część losów bohaterów w książce pt. „Ten gruby”.

Fosiek

Blask Książek

Wszystko inne poczeka

Wszystko inne poczeka Barbary Ciwoniuk to powieść o czterdziestolatce, która znalazła się na życiowym zakręcie i postanawia diametralnie odmienić swoje dotychczasowe życie. Powiecie – historia, jakich wiele i w literaturze, i w życiu.
Owszem, takich książek powstało wiele. Czyta się je wprawdzie lekko, łatwo i przyjemnie, jednakże po ich lekturze w pamięci nie pozostaje za dużo, w przeciwieństwie do tej pozycji.
Czterdziestoletnia kobieta pomaga obcemu, bezdomnemu mężczyźnie ukryć się przed policją. Proponuje mu dach nad głową i pomoc w znalezieniu pracy. Ona – kobieta dojrzała, wykształcona, i on – młodszy, nieokrzesany, były więzień skazany za gwałt…
To opowieść o rodzeniu się trudnego do zaakceptowania uczucia, które nabiera barw powoli, w miarę poznawania się dwojga zupełnie obcych sobie ludzi.
I na przekór wszystkim i wszystkiemu, między nimi rodzi się wielka miłość, ale czy stereotypy  narzucone przez społeczeństwo nie przeszkodzą w jej spełnieniu?
Niektórym może wydawać się, iż opisane w książce wydarzenia są kompletnie odrealnione i trudno uwierzyć w możliwość spotkania się z nimi w rzeczywistości – należy jednak zauważyć, że jest to tylko przykrywka dla głębszych przesłanek ukrytych wewnątrz treści.
Powieść Barbary Ciwoniuk niesie za sobą przesłanie, że nie należy nikogo skreślać ani odrzucać tylko i wyłącznie ze względu na błędy, jakie popełnił w swojej przeszłości.
Uczy, że każdy człowiek tak długo jak żyje zasługuje na kolejną szansę.

Zaintrygowała mnie ta pisarka – mimo iż znakomita większość jej dzieł przeznaczona jest dla młodzieży, a ja już ten próg przekroczyłam jakiś czas temu.
Autorka ma niesamowicie lekkie pióro, „czyta się ją” rewelacyjnie.
Książkę polecam, bo przeczytać warto.

Jolczyk

ksiaznicaplocka.blogspot.com

„A jeśli zostanę…” Barbara Ciwoniuk – recenzja

Ucieszyłam się, mogąc przeczytać kolejną już książkę Barbary Ciwoniuk. Jednak czytając na pierwszych stronach „A jeśli zostanę…” o tym, że rodzice głównej bohaterki zginęli w wypadku samochodowym, mój entuzjazm trochę zmalał.

Wiki, główna bohaterka, ma siostry bliźniaczki. Po śmierci rodziców bliska im rodzina postanawia rozdzielić siostry, bo u nikogo nie ma miejsca aż dla trzech osób. Lui i Iza trafiają do cioci Alicji, a Wiktoria do Bronków, gdzie mieszka Lala – kuzynka, za którą raczej nie przepada.

Po przeprowadzce Wiki chodzi do nowej szkoły. Ciotka zapisuje ją do innej klasy niż kuzynka, do klasy eksperymentalnej. Jej klasa, jak i jej wychowawca, muszą przestrzegać określonych zasad, które, jak później przekonuje się główna bohaterka, wcale nie są skomplikowane.

„każdemu dziecku należy się szacunek”

„do każdego dziecka pasuje inny klucz i rolą wychowawcy jest go znaleźć”

Sądzę, iż w każdej szkole i klasie warto byłoby przestrzegać wszystkich tych zasad.

Wiktoria jest zadowolona ze swej klasy, ale poza nią ma dużo kłopotów. Ciągle pamięta o śmierci rodziców i nie może pojąć, jak rodzice mogli ją tutaj zostawić. Przyjaciółki jej kuzynki wyzywają ją od „wieśniary”, a jedna z nich zakłada post na forum, gdzie dodaje jej zdjęcie i ją obraża. Kilka razy po kryjomu wyprowadza psa kuzynki, bo ta nie pozwala nikomu zajmować się Deksem. Raz na spacerze spotyka Mateusza, niebieskookiego wesołka, z którym później się umawia. Niestety, koleżanki Lali psują jej tę znajomość. Jak potoczą się dalej losy Wiki i Matiego? Przekonajcie się sami!

Po przeczytaniu tej książki czuję lekki niedosyt, chciałabym dowiedzieć się, co wydarzy się dalej w życiu Wiki, Lali, Lui, Izki i Mateusza. Ta opowieść po prostu wciąga! Miałam problem, by oderwać się od czytania. Książkę polecam każdemu. Myślę, że oprócz moich rówieśników po tę książkę powinni też sięgnąć nauczyciele. Może któryś z nich spróbuje zastosować  „kodeks 2d”.

„Carpe diem. Żyjesz tylko raz, więc nie zmarnuj żadnej chwili.”!

Michalina

Blog: „Za półką z książkami”