W Nieborowie i w Arkadii

W ostatnie dni tego lata, bardzo jeszcze ciepłe i słoneczne, miałam przyjemność spotkać się z Czytelnikami w bibliotekach w Bolimowie i Nieborowie.

 Gminna Biblioteka Publiczna w Nieborowie nosi imię Marii Konopnickiej i nie jest to wybór przypadkowy. Nieborów oraz pobliska Arkadia to dla Konopnickiej miejsca szczególne, ponieważ Jan, ukochany syn poetki, na dłuższy czas związał się z majątkiem Michała Piotra Radziwiłła (1853-1903), właściciela pałacu w Nieborowie oraz parku w Arkadii. Konopnicka zwróciła się do księcia z prośbą o zatrudnienie Jana w charakterze „majstra zarządzającego” w nowo zbudowanym młynie nieborowskim, a potem kierowała do niego kolejne prośby: o pomoc w uzyskaniu posady „kierowniczki klasy malarstwa dla kobiet” w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie dla Marii Dulębianki, o możliwość wydania Pana Balcera w Brazylii w „Bibliotece Warszawskiej”, wreszcie – o sprzedaż Arkadii Komitetowi Jubileuszowemu, który przekazałby jej ów park jako dar narodowy z okazji ćwierćwiecza działalności literackiej.

Jan Konopnicki 14.07.1892 roku rozpoczął pracę w nieborowskim młynie nad Skierniewką, a po kilku miesiącach został zarządcą młyna w Kapitule nad Bzurą i współdzierżawcą młyna w Arkadii. W roku 1900 „przydzierżawił” na dwanaście lat park w Arkadii oraz istniejący w nim pawilon letniskowy, toteż często przebywała tam niemal cała jego rodzina; kilkakrotnie gościła u niego również Maria Konopnicka.
Niełatwo szło Janowi to gospodarowanie, skoro dwa lata później matka pisała do niego z Grazu: Rozumiem dobrze, iż trudności i wydatki rosną daleko szybciej, niż mogą wzrastać skutki Twojej pracy. (Jan ożenił się i spodziewał się już syna.) Wszelako, niech Cię to nie trwoży: jeden, dwa lata dobre i przecież jakoś wygramolisz się z tych trudności. (…) Moje stare, poczciwe chłopczysko! Zapracowuje mi się to, nie dośpi, nie doje, haruje, a jeszcze nie zawsze to wystarcza, żeby Ci spokojność zapewnić!

Zwiedzając pałac w Nieborowie, zastanawiałam się, czy Maria Konopnicka choć raz spotkała się osobiście z księciem Michałem Radziwiłłem. W jej korespondencji do niego, do znajomych i dzieci nie ma na ten temat ani słowa. Jan Wegner, wieloletni kurator nieborowskiego oddziału Muzeum Narodowego pisał, że poetka, zapewne zaproszona przez księcia, zwiedziła wkrótce manufakturę majoliki oraz pałac w Nieborowie. Kto wie, czy nie zwróciła wtedy uwagi na rzymską rzeźbę smutnej Niobe…
Konopnicka znała sztukę antyczną, w swojej twórczości często odwoływała się do mitologii. O skamieniałej z bólu Niobe (po stracie siedmiu synów i siedmiu córek) pisali Owidiusz, Ajschylos i Sofokles, zatem poetka mogła wspomnieć w wierszu o Niobe i bez zwiedzania pałacu w Nieborowie.
Monika Warneńska, biografka Konopnickiej, autorka Drugiego życia pani Marii, być może za Janem Wegnerem powtarza owo przypuszczenie: Poetka, zapewne zaproszona przez księcia po ogłoszeniu drukiem powyższego artykułu (o wyrobach manufaktury nieborowskiej, który ukazał się w 1884 r. w „Świcie”), zwiedziła fabrykę majoliki i pałac w Nieborowie.
Zapewne? Więc była zaproszona czy nie? Czy rzeczywiście spotkała się z Radziwiłłem, skoro nie wspomina o tym w zachowanej korespondencji?

W listach do dzieci Konopnicka często wspominała o Arkadii:

A wiecie? O mało się nie wplątałam w Arkadię. Janek doniósł, że Radziwiłł puszcza w dzierżawę i ogromną miałam ochotę wziąć to; tymczasem Janek wyliczył, że można by zebrać wprawdzie pieniądze na dzierżawę, ale żyć by już z tego nie można. Więc by trzeba darmo dla Radziwiłła pracować.
Wiedeń. 22.03.1899 – list do Zofii Królikowskiej

Wiesz też, Zośko, co mi przyszło do głowy? Oto gdybyście kiedy mieli nie być w Aleksandrowie, czy nie byłoby dobrze, żebyście poddzierżawili od Janka Arkadię – nie młyn – ale samą Arkadię? Ja to sobie wyobrażam tak, że opatrzylibyście domki, porobili odpowiednie starania (ogłoszenia) o wynajem, założyli nawet coś w rodzaju pensjonatu ( pokoje na lato z całym utrzymaniem), przy tym można by poza Arkadią wydzierżawić od chłopów trochę gruntu, zająć się ulepszeniem sadu owocowego w Arkadii, może nawet rybnym gospodarstwem. Zośka by też mogła na lato dać ogłoszenie, że przyjmie parę dziewczynek (których rodzice wyjeżdżają do wód i często nie wiedzą, co z dziećmi, średniakami takimi, zrobić; przy czym mogłyby i lekcji mieć jakie dwie godziny dziennie, i opiekę – jak nie można mieć lepszej – bo Twoją. Więc jak Ci się to wydaje? Byłoby sporo pracy, ale we dwoje dalibyście radę i kto wie, czy nie bardziej by się to opłaciło finansowo niż inna jaka dzierżawka. […] Coś podobnego było w Arkadii dawniej, gdy tam mieszkał Thiele i z praktycznością niemiecką sprowadzał do Arkadii dla letników produkty spożywcze, wyrabiał miody, sprzedawał mleko – itd. W całej okolicy tamtejszej są ogromne pasze, dużo bydła. Można by przez lato skupować masło, sery, w Warszawie wyrobić sobie zbyt w takim czasie, kiedy ceny są wyższe. […] Wyobrażam sobie, że Ty, Zośko, ze swoim duchem inicjatywy, z usposobieniem czynnym i energicznym, nielubiąca bezcelowego życia – mogłabyś ogromnie świetnie poprowadzić takie gospodarstwo przemysłowe. Bo tu nie tyle idzie o kapitał, co o przeróbkę produktu – a zatem o pracę. Punkt, miejsce zdaje mi się jak wybrane. Okolica żyzna, niedaleko od kolei, a zamieszkiwanie w tak uroczej miejscowości też w rachubę brać warto.
Monachium, 27.10.1900 – list do Zofii Królikowskiej

Lorka mnie zaalarmowała swoim listem co do Janka, a okazuje się, że on wcale za młynem kapitulnym nie jest i że owszem, pragnie w Arkadii odpocząć nieco. Więc cały projekt, aby się wdać w to, nie ma żadnej podstawy. W pierwszej chwili napisałam do Janka i gotowa byłam – prawie nie czekając jego odpowiedzi – pisać do Radziwiłła. Ale po zastanowieniu się postanowiłam czekać na decyzję Janka i okazało się, że właśnie bardzo dobrze się tak stało.
Florencja, 16.01.1902 – list do Zofii

I ja się bardzo cieszę tą Arkadią dla Ciebie. Taki przestwór zieleni, świeżego powietrza, swobody i tej błogosławionej ciszy, której nie przerywa szwargot Żydów i turkot dorożek. To jest niemała rzecz! Nic bym nie pragnęła więcej da siebie. Ale się tak nie składa.
Florencja, 3.05.1902 – list do Zofii

Arkadia co to jest? To rezydencja niegdyś przez Czartoryskich założona, a później dostała się Radziwiłłom – przez spadek. To jest – pięć kilometrów od Łowicza – park ogromny, z cudnymi starymi drzewami, a wśród nich rozrzucone dość fantastyczne domki, z których jeden jest gotycki – i do niego właśnie należy ta arkadia, i wieża, i pustelnia, która wygląda jak mała kaplica gotycka na wzgórzu, pod którym jest grota. Inny domek jest gotycki, inny rzymski, ten ma nawet mały dziedzińczyk zamknięty wysokim murem, pełnym bluszczów, a w murze nisze jakby kolumbaria, małe votivaria, pełno masek, kolumn, tablic marmurowych, i to wszystko autentyczne, przywiezione z licznych podróży. Jest potem tak zwana Świątynia Diany. Zupełnie grecka budowla: wewnątrz sala nakryta kopułą – światło z góry – organy (tam była biblioteka), a na fryzie napis „Dove pace trovai d’ogni mia guerra1. I jeszcze inny napis: „M’involo altrui per ritovar me stessa2. Dalej znów jest wyspa, a na niej domek nakryty strzechą słomianą, którego ściany były dawniej zwierciadlane. Śliczne to ustronie, ten domek. I jeszcze są inne.
Prócz tego pałac, zupełnie po pańsku urządzony, z tarasami, balkonami, wielkie salony, okna lustrzane – słowem książęcy dom. Przed świątynią leżą sfinksy u sadzawki, poza którą widać kolumny jakąś rzymską bramę. W parku dwa oryginalne obeliski egipskie – nie licząc szkaradnego obelisku, wzniesionego na pamiątkę pobytu w Arkadii Aleksandra I, a także sarkofagi, hermesy i rożne przedmioty starożytne. Tę Arkadię dzierżawi syn mój Janek od Radziwiłłów, którzy mieszkają w pobliskim Nieborowie.
Lwów, 3.03.1903 – list do ks. Stefana Dembińskiego

Trochę dziwią dziś te zachwyty Marii Konopnickiej nad Arkadią. Po zwiedzeniu wielu oryginalnych starożytnych miejsc w Europie (w tym we Włoszech), poetka powinna nieco krytyczniej patrzeć na to „samotne i romantyczne ustronie” Heleny z Przeździeckich Radziwiłłowej, założycielki Arkadii. Zakładanie parków romantycznych w stylu angielskim było modą wśród osiemnastowiecznych dam, wyśmiewaną m.in. przez Ignacego Krasickiego w Żonie modnej. Mimo wielu niekwestionowanych arcydzieł składających się na elementy poszczególnych budowli Arkadii, oglądając je, nie sposób dziś nie pomyśleć, że to jednak pretensjonalne, stylizowane na starożytność wymysły i fantazje próżnych, bogatych dam. Trudno uwierzyć, że owe sielsko-arkadyjskie klimaty tak się spodobały trzeźwo myślącej i pragmatycznej Konopnickiej, że rozważała perspektywę osiedlenia się na stałe w Arkadii, a nawet odważyła się zapytać Radziwiłła o możliwość sprzedaży majątku Komitetowi Jubileuszowemu, który w roku 1902 pilnie poszukiwał dla niej siedziby na dar narodowy z okazji ćwierćwiecza działalności literackiej.

Jak wiadomo, Konopnicka nie była w pełni zadowolona z Żarnowca. Nie osiadła w nim na stałe, nadal dużo podróżowała. Zastanawiam się, czy byłaby szczęśliwsza w Arkadii, gdyby Michał Piotr Radziwiłł zdecydował się sprzedać ten majątek Komitetowi Jubileuszowemu? Czy Konopnicką stać byłoby na jego utrzymanie, skoro miała problemy z dużo skromniejszym Żarnowcem? W liście do ks. Stefana Dembińskiego z dumą pisała: Ten domek z wieżą zamieszkiwałam w Arkadii. (Dom Murgrabiego?). Dziś pamiętać należy, że prócz zachowanych i odrestaurowanych budowli, kiedyś była tu jeszcze willa wzniesiona w roku 1856 przez Aleksandrę Radziwiłłową (synową Heleny). Prawdopodobnie to ją Konopnicka nazywa „pałacem” w liście do Dembińskiego: pałac, zupełnie po pańsku urządzony, z tarasami, balkonami, wielkie salony, okna lustrzane – słowem książęcy dom.
Zadłużony syn Aleksandry, Zygmunt Radziwiłł, doprowadził do zniszczenia dzieła babki i matki, rozbierając część budowli z parku i sprzedając materiały z rozbiórki jako budulec. Willę Aleksandry rozebrano w roku 1930 podczas renowacji parku, dokonanej przez ostatniego właściciela, Janusza Radziwiłła.

Dziś jedynym dowodem 11-letniego pobytu rodziny Konopnickich w Arkadii na przełomie XIX i XX w. jest tzw. Dom Konopnickiego, czyli dom, w którym mieszkał syn poetki, Jan Konopnicki. Skromny, zaniedbany budynek znajduje się poza ogrodzeniem parku i nie można go zwiedzać, ponieważ zamieszkują go lokatorzy. Ten bardzo ważny dla rodziny Konopnickich obiekt z roku na rok coraz bardziej chyli się ku upadkowi i niszczeje, gdyż nie jest remontowany. Nigdzie nie dostrzegłam tablicy upamiętniającej pobyt poetki w Arkadii, która tu kiedyś ponoć była…

Tylko w pałacowej bibliotece zauważyłam niewątpliwy ślad wpływu Marii Konopnickiej na mieszkańców Nieborowa – pięknie wydany, ośmiotomowy komplet jej Poezyi.

1 Tutaj odnalazłem pokój po każdej mojej walce (Petrarka)

2 Odbiegam drugich, by odnaleźć siebie (Horacy)

Skype lekturowy

Pod koniec lutego Pani Ola Bielawska z Augustowa napisała do mnie, że jej uczniowie z klasy VI właśnie czytają Igora i zapytała, czy możliwe byłoby zorganizowanie spotkania „jej dzieci” z autorką lektury na Skypie. Z listu emanował taki entuzjazm dla pracy i życzliwość dla uczniów, że nie mogłam odmówić.

augustow5I oto dziś byłam gościem na lekcji polskiego w klasie VI a Szkoły Podstawowej nr 4 w Augustowie. Rozmowa z młodymi Czytelnikami sprawiła mi dużo przyjemności, odpowiedziałam na nurtujące ich pytania związane z lekturą. Szczególnie miło zaskoczyła mnie wypowiedź Damiana, który przyznał, że Igor jest jedyną lekturą, jaką przeczytał i że dzięki niej zacznie czytać książki.

Bibliotekarka, Pani Monika Rowińska, nie bez kozery zapytała mnie o książkę Musisz to komuś powiedzieć, ponieważ szkoła nosi imię Marii Konopnickiej i jest usytuowana przy ulicy Marii Konopnickiej 5, a poetka ta jest jedną z bohaterek tej książki.

Miłe spotkanie odbyło się w szkolnej bibliotece pod troskliwym okiem Pań Oli Bielawskiej oraz Moniki Rowińskiej, za co im obu serdecznie dziękuję :)

=> Zobacz zdjęcia

Strona biblioteki

Gołotczyzna

Jadąc z Karniewa do Gdańska nie sposób nie zajechać do Gołotczyzny – wsi, w której ma siedzibę Muzeum Pozytywizmu. Tu znajdują się „Krzewnia” (dom Aleksandra Świętochowskiego) oraz dworek Aleksandry Bąkowskiej – miejsca wyjątkowe i bardzo ważne dla polskiej kultury.

Dom Posła Prawdy, autora manifestu My i wy oraz Pracy u podstaw, zawierających główne założenia pozytywizmu, został nazwany „Krzewnią”, ponieważ właśnie stąd miały być krzewione idee pozytywistyczne pracy u podstaw, pracy dla ludu i z ludem.

Aleksander Świętochowski przez całe życie był gorącym rzecznikiem postępu, oświaty i kultury, walczył o równe prawa dla kobiet i Żydów. Prowadził walkę o świeckość szkoły, zwalczał klerykalizm, konserwatyzm, wstecznictwo, fanatyzm i nietolerancję. Wyznawał w życiu liberalizm, w okresie międzywojennym był w opozycji wobec sanacji.

W willi „Krzewnia” spędził Świętochowski ponad pół wieku i był to najowocniejszy okres jego twórczości. Tu kontynuował cykl kontrowersyjnych artykułów Liberum veto publikowanych w „Prawdzie” i w „Gazecie Warszawskiej”, prowokujących Polaków do polemik i dyskusji na ważne społeczne tematy. Ich kwintesencją było to oświadczenie Posła Prawdy: Liberum veto! Weto przeciwko niewolnictwu myśli, samochwalstwu, poniżaniu innych, bladze, kłamstwu, obłudzie, ultramontanizmowi i innym cnotom „podwójnej buchalterii” duchowej. Niech będzie pochwalona swoboda przekonań, sprawiedliwość, nauka, tolerancja i prawda.*

Dziś w domu, w którym przez wiele lat żył i tworzył Aleksander Świętochowski ciągle czuć ducha wielkiego Polaka. Biurko-kolos przypomina o tytanicznej pracy Świętochowskiego, a niekonwencjonalne wyposażenie domu (drewniana lodówka, krajarka do chleba, telefon, gramofon, wodociąg) świadczą o jego nieustającej ciekawości świata i nowinek technicznych.

W dworku Aleksandry Bąkowskiej – galeria największych polskich pozytywistów, wśród których nie mogło zabraknąć Marii Konopnickiej :)


* Aleksander Świętochowski, Liberum veto, t.1., s.176, Warszawa, PIW, 1976

Konopnicka, jakiej nie znamy

Ukazało się kolejne (ósme?) wydanie Konopnickiej, jakiej nie znamy autorstwa Pani Marii Szypowskiej – biografii, która zainspirowała mnie do włączenia wątku o Marii Konopnickiej do powieści dla młodzieży Musisz to komuś powiedzieć :)

Ponieważ jest to genialna, najlepiej napisana książka o Marii Konopnickiej, od ponad pół wieku niepoddająca się zębowi czasu – wszystkich miłośników biografii serdecznie zachęcam do jej lektury.

Września

wrzenia 3Jadąc śladami Marii Konopnickiej z Kalisza, nie sposób nie trafić do Wrześni, bo to tylko godzina drogi. To tu wiosną 1901 r. wydano zarządzenie o nauczaniu religii w języku niemieckim, na co nie zgodziły się polskie rodziny, nie kupując dzieciom niemieckich podręczników. Nauczyciele ukarali opornych uczniów chłostą, a interwencja rodziców pociągnęła za sobą poważne represje. wrzenia 1Po rozprawie, która odbyła się 19 listopada 1901 roku, 24 osoby skazano na kary więzienia. Sprawa wrzesińska bardzo poruszyła Marię Konopnicką.  8 grudnia 1901 r. poetka pisała z Florencji do córki Zofii : Wszyscy tu jesteśmy ogromnie wzburzeni wrzesińską sprawą. Zdaje się, że rozbudzenie poczucia krzywd narodowych jest powszechne i rozszerza się coraz bardziej.

Dziś Września budzi zachwyt przyjezdnych. To piękne i zadbane miasto nie zapomina o swojej historii. W zabytkowym budynku dawnej Katolickiej Szkoły Ludowej, w której odbył się słynny strajk dzieci, znajduje się Muzeum Regionalne im. Dzieci Wrzesińskich, a w parku na Opieszynie stoi imponujący, ponad 3,5-metrowy pomnik poetki.

wrzenia 2

wrzenia 4

Kalisz

kalisz 1Jadąc na Śląsk, nie mogłam nie zajechać do Kalisza. Maria Konopnicka mieszkała tu od siódmego do dwudziestego roku życia, zatem spędziła trzynaście bardzo ważnych dla niej lat, przeobrażając się z dziecka w wesołego podlotka, a następnie w utalentowaną i wrażliwą kobietę. Kto wie, czy czas spędzony w Kaliszu nie był najszczęśliwszym okresem jej niełatwego życia. Przebywając tu z ojcem i siostrami pisała wesołe listy do kuzynek i przeżywała pierwsze uniesienia serca.

W Kaliszu spotkała też swoją pierwszą wielką miłość – Jarosława, z którym wkrótce wzięła ślub. Parę dni po tym fakcie radosna i rozszczebiotana pisała do sióstr: Otóż powiem Wam, że jestem bardzo – bardzo szczęśliwa. Przez kilkanaście kolejnych lat mieszkała w okolicach Kalisza (Bronów i Gusin leżały w granicach ówczesnej guberni kaliskiej), zatem miasto to w znaczący sposób wpłynęło i na jej dalsze życie.

kalisz 2W Kaliszu zostało wiele śladów po Marii Konopnickiej. W Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego znajduje się tablica upamiętniająca jej przedwcześnie zmarłą matkę Scholastykę Wasiłowską, a w Katedrze Kaliskiej św. Mikołaja tablica przypominająca dzień ślubu Marii i Jarosława. Przy ulicy Nowy Świat stoi okazały, choć już nieco zniszczony pomnik poetki. Jednak najważniejszym miejscem pamięci po Marii Konopnickiej jest dom, w którym mieszkała – tzw. Pałac Puchalskich znajdujący się przy skrzyżowaniu ulic 3 Maja i placu Kilińskiego.

Maria Szypowska w swojej świetnej biografii poświęconej poetce pt. Konopnicka, jakiej nie znamy podaje za H. Sutarzewicz: był to istotnie kiedyś bardzo piękny dom. Wasiłowscy mieszkali jednak nie we frontowej części […] lecz w jednopiętrowej oficynie, od strony dzisiejszej ulicy 3 Maja, na miejscu której znajdowały się wtedy ogrody. Było to bardzo piękne położenie, korzystne dla dzieci, ale daleko tu było do wspaniałości mieszkań frontowej części domu. Jak duże mieszkanie zajmowali Wasiłowscy, nie wiadomo; podobno mieściło się ono na piętrze, gdzie przeważnie były mieszkania trzypokojowe.

W domu tym, w początkach XX wieku, znajdowała się siedziba Muzeum Ziemi Kaliskiej, a później (od 1980 r.) na parterze mieściła się izba pamięci Marii Konopnickiej, zlikwidowana w 1991 r. mimo protestów kaliszan. Dziś widok domu, w którym ponad 160 lat temu mieszkała rodzina Wasiłowskich, niemiło zaskakuje. Sypiący się tynk, drzwi ze złuszczającą się farbą, obskurna brama, zaniedbane podwórko…

kalisz 5

kalisz 6

Spotkanie z Panią Marią Szypowską

W dniu 11 czerwca w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie, w ramach projektu edukacyjnego W kręgu tajemnic dawnej Warszawy, odbyła się uroczysta sesja, w której uczestniczyłam dzięki zaproszeniu Pani Marii Szypowskiej.

zamek 1Pani Maria Szypowska to wielka osobowość polskiego świata literackiego – poetka, tłumaczka, autorka powieści obyczajowych i słuchowisk radiowych dla dzieci i młodzieży, ale przede wszystkim autorka trzech obszernych biografii z serii Ludzie żywi, wydawanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy: Marii Konopnickiej (7 wydań), Adama Asnyka i Jana Matejki (6 wydań), a także (już poza tą serią) biografii Edwarda Dembowskiego. Ponadto Państwo Szypowscy (mąż Pani Marii, Andrzej, był znanym artystą-fotografikiem) wydali ponad trzydzieści książek albumowych o różnych miastach Polski, w tym kilka o Warszawie. Działalność varsavianistyczną Pani Maria prowadzi do dziś, czego dowodem jest sesja, w której uczestniczyłam.

zamek 2Uważni czytelnicy powieści Musisz to komuś powiedzieć pamiętają, że jej bohaterowie często rozmawiają o książce Konopnicka, jakiej nie znamy pióra Pani Marii Szypowskiej – biografii szczególnie mi bliskiej, bo nieosądzającej, a bardzo dyskretnie wskazującej kontrowersyjne fakty z życia poetki i w sposób niezwykły łączącej analizę wnikliwych badań archiwalnych z płynną, pięknie prowadzoną narracją. Miał rację Jarosław Iwaszkiewicz, twierdząc, że Szypowska stworzyła swój typ książki. W oparciu o bar­dzo szczegółowe badania ar­chiwalne, z przy­­taczaniem li­cznych źródeł […] tworzy tomy bardzo zajmujące i nadające się do czy­ta­nia, bardzo w czytanie wciągają­ce, pozornie „lekkie”. A jed­nocześnie są to książki prze­niknięte bardzo głę­bo­ką sym­patią do wybranych bohate­rów i stanowiące niewątpli­wy wyraz hołdu dla owych „ży­wych ludzi”.*

Przy okazji tego (drugiego już!) spotkania z Panią Marią Szypowską, podsunęłam Jej do podpisania Asnyka :)

* Dwie Szypowskie, „Ży­cie Warszawy” z 28-29 sierpnia 1976 r.

Muzeum w Opinogórze, Przedwojewo

Wyjazd na spotkania autorskie do Inowrocławia przyniósł wiele wrażeń…

opinogra 1Nie wypadało przejechać obojętnie obok Muzeum Romantyzmu w Opinogórze i nie spojrzeć na skupioną, uduchowioną twarz Zygmunta Krasińskiego. Czy smutny, wpatrzony w oblicze ukochanej poeta skutecznie przestrzega odwiedzających przed niefortunnym zakochaniem?

opinogra 2


syn_janNiedaleko Muzeum, bo również w gminie Opinogóra Górna, leży wieś Przedwojewo – miejsce znane każdemu badaczowi biografii Marii Konopnickiej. To tu gospodarzył najukochańszy syn poetki – dobry, uczciwy, uczynny i bardzo pracowity Jan. Niewykluczone, że Konopnicka, pomimo nieustannych kłopotów finansowych, pomogła mu kupić ów niewielki dworek. W liście z 25.07.1908 r. pisze do córki Zofii: Wiecie już pewno, że Janek kupił majątek ziemski w pobliżu Ciechanowa, a 25.09.1908 r. dalej informuje córkę: Stach P[ytliński] pisze, że był u Janka i że mu się tam podobało.
Poetka bardzo chętnie odwiedzała syna, już od 1903 r. osiadłego na ziemi ciechanowskiej. Do Przedwojewa dążę jak czajka za morze, ale jeszcze nie wiem na pewno kiedy – pisała 30.04. 1909 roku z Bad Nauheim do córki Laury Pytlińskiej. Ale 16.06.1909 donosi już Zofii i Adamowi Mickiewiczom: W Toruniu odpoczęłam dobę i pojechałam do Mławy, gdzie mnie Janek oczekiwał. Przedwojewo bardzo mi się podobało. Dom miły, ogród duży, drzewa piękne, pola obiecujące – i ten – mimo pewnej melancholii – pogodny humor Janka, który świadczy, że czuje dość siły, by temu, co jest do przezwyciężenia – dać radę. Bardzo miło spędziłam tam kilka dni (…) Co mnie cieszy, to że Jankowi ludzie tam bardzo przychylni; rozmawiałam z niejednym, wszyscy się na to godzą, że „pod takim panem naród z duszy pracuje”.
Dziś, mimo licznych apeli miejscowych twórców kultury do władz o ratowanie XIX-wiecznego dworu i stworzenie w nim Domu Pracy Twórczej lub Domu Pisarza z izbą pamięci poświęconą Marii Konopnickiej – majątek Jana Konopnickiego w Przedwojewie nadal niszczeje i chyli się ku zupełnemu upadkowi. Czyżby to, czemu z ogromnym entuzjazmem i powodzeniem „dawał radę” jeden człowiek – syn poetki! – okazało się niemożliwe dla dzisiejszych włodarzy tej ziemi? To była bardzo smutna i przygnębiająca lekcja historii…

przedwojewo 1

przedwojewo 2

przedwojewo 3

przedwojewo4

Patronką Inowrocławia jest Królowa Jadwiga. Bardzo miłe wrażenia wyniosłam ze spaceru po Parku Solankowym i po zwiedzeniu tężni im. Jana Oseta. Jan Kasprowicz nie bez powodu jest patronem Biblioteki Miejskiej, bowiem urodził się w niedalekim Szymborzu – dawnej wsi pod Inowrocławiem, obecnie już dzielnicy miasta.

inowrocaw1

inowrocaw 2

inowrocaw 4

Maria Konopnicka w Gdańsku

mk gdask kwiecie 2013Drobny wielkanocny upominek – pięknie wydana nowelka W Gdańsku Marii Konopnickiej stał się dla mnie pretekstem do poszukiwań śladów poetki w tym mieście. Jej pomnik już od 36 lat stoi na Skwerze im. Polskich Harcerzy przy ul. Wały Jagiellońskie, jednak dotąd nie miałam okazji mu się przyjrzeć. Jego autorem jest Franciszek Duszeńko, polski rzeźbiarz, profesor Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku (od 1996 r. Akademii Sztuk Pięknych). Maria Konopnicka przebywała w Gdańsku od kwietnia do pierwszych dni maja 1906 r., mieszkając incognito w domu Elżbiety Bütner przy Targu Węglowym 11 (niestety, dom ten już nie istnieje).
W październiku zeszłego roku nieznani wandale ukradli kilka mosiężnych liter z pomnika, więc przy okazji sprawdziłam, czy szkodę naprawiono. Jak widać – władze miasta natychmiast zareagowały i już kompletny posąg, tak jak wszyscy mieszkańcy Gdańska, wypatruje bardzo spóźnionej w tym roku wiosny i cierpliwie czeka na… umycie?

ksika mkuszkodzona tablica

Muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach

muz.s 1Z Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu prosto do… Muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach. Tam poetka spędziła siedem ostatnich lat życia, tu – siedem pierwszych. Więc liczba siedem słusznie uważana jest za mistyczną? Nienadaremnie w wielu kulturach bywa znakiem spełnienia, symbolizuje związek czasu i przestrzeni? Życiorys Marii Konopnickiej zdaje się to potwierdzać.
Na zdjęciu obok – ławeczka Konopnickiej odsłonięta w maju tego roku przed domem, w którym Maria się urodziła. Patrzę na rzeźbę poetki z niedowierzaniem – czyżby autorka Roty rzeczywiście była taka niska? Jeśli tak, może warto byłoby ją ustawić na niewysokim postumencie? Przypominam sobie, że gdzieś przeczytałam jakiś konkret na temat jej wzrostu… W domu sięgam po „Pamiętnik Literacki” z tekstem Jacka Nowaka omawiającym listy Marii do męża Jarosława, a tam w ostatnim przypisie jest napisane: starająca się o paszport Konopnicka ma 60 lat (…) jest średniego wzrostu, włosy jasne z siwizną, (…) nos i usta umiarkowane, oczy błękitne, podbródek i twarz – zwyczajne. Są to dane z tabeli znaków szczególnych dokumentu sporządzonego 3 grudnia 1902 r. przez urzędnika gminy w Nieborowie. Zatem była średniego wzrostu! Dalsze zdjęcia już we wnętrzach suwalskiego Muzeum. Moją szczególną uwagę wzbudził portret Konopnickiej pędzla Marii Dulębianki (depozyt Muzeum Narodowego w Warszawie).


muz.s 2

muz.s 3

muz.s 4

Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

muzeum mk 4Stało się. Dziś byłam w niezwykłym miejscu – w Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu! Miałam być incognito, ale szybko się wydało, że jestem autorką książki o Marii Konopnickiej. Okazało się, że Musisz to komuś powiedzieć znajduje się w przebogatych zbiorach Biblioteki Muzeum, nawet poproszono mnie o autograf. Po tym magicznym miejscu oprowadził mnie Pan Dyrektor Paweł Bukowski. Wszyscy pracownicy Muzeum to sympatyczni, serdeczni ludzie, pasjonujący się swoją pracą. Szkoda, że moja wizyta trwała tak krótko, ponieważ spieszyłam się na kolejne spotkanie z czytelnikami. Na koniec obdarowano mnie pamiątkami, między innymi nowiutką, jeszcze mocno pachnącą farbą drukarską książką „Upominki od narodu” autorstwa Tadeusza Budrewicza, Pawła Bukowskiego i Renaty Stachury-Lupy. Jeszcze raz bardzo dziękuję za to przemiłe spotkanie!
Czy muszę pisać, że stojąc przy biurku Marii Konopnickiej czułam prawdziwe, głębokie wzruszenie?


muzeum mk 1

 

muzeum mk 2

muzeum mk 3