Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku

anna-i-jaroslawDom Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku powstał w 1928 roku. Wybudował go Annie ojciec – Stanisław Wilhelm Lilpop, polski przemysłowiec, podróżnik i fotograf.

Anna i Jarosław nazwali posiadłość Stawiskiem i mieszkali w niej ponad pół wieku, chętnie udostępniając ją licznym znajomym, przyjaźniąc się z mieszkańcami pobliskiej Podkowy Leśnej, pierwszego w Polsce miasta-ogrodu, zbudowanego według koncepcji angielskiego architekta Ebenezera Howarda. Wśród Ich najbliższych sąsiadów byli m. in. Irena Krzywicka, Benedykt Hertz i Pola Gojawiczyńska. Tu wychowały się dwie córki Iwaszkiewiczów – Maria i Teresa oraz powstały najlepsze utwory Jarosława Iwaszkiewicza.

Stawisko było ważnym ostawisko-front-budynkuśrodkiem życia kulturalnego w okresie przedwojennym oraz miejscem spotkań bohemy w czasach PRL-u. Iwaszkiewiczów odwiedzali m.in. pisarze: Jan Lechoń, Jerzy Mieczysław Rytard, Paweł Hertz, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Stanisław Baliński, Irena Krzywicka, Czesław Miłosz, Jerzy Andrzejewski, Stanisław Dygat, Krzysztof Kamil Baczyński, Jan Parandowski, Pola Gojawiczyńska oraz muzycy: Karol Szymanowski, Artur Rubinstein, Roman Jasiński, Zygmunt Mycielski, Witold Lutosławski.

Szczególną rolę odegrało Stawisko w latach okupacji, stając się schronieniem dla wielu osób, nie tylko artystów. Dom Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów gościł w tym czasie m.in. Leona Schillera, Stanisława Piętaka, Andrzeja Panufnika. Po Powstaniu Warszawskim w Stawisku zatrzymali się na dłużej Pola Gojawiczyńska, Jerzy Andrzejewski, Władysław Tatarkiewicz, Adam Grzymała-Siedlecki, Roman Jasiński, Jerzy Waldorff. Za pomoc okazaną Żydom w czasie wojny Anna i Jarosław zostali pośmiertnie uhonorowani medalami Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

biurko-iwaszkiewiczastawisko-bibliotekaWnętrze domu zachowało charakter zamożnego polskiego dworu ze zbiorami XIX i XX-wiecznego malarstwa oraz innych dzieł sztuki, z pięknie utrzymanymi meblami i sprzętami codziennego użytku. W nietkniętym stanie zachowały się gabinet pisarza, biblioteka, sypialnia, pokój gościnny, hall wejściowy oraz klatka schodowa.

Lata powojenne były dla Iwaszkiewicza okresem intensywnej twórczości literackiej i wzmożonej aktywności społecznej (prezes Związku Literatów Polskich, poseł na Sejm, prezes Rady Nadzorczej Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”, prezes Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Włoskiej, przewodniczący Polskiego Oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej, przewodniczący Komitetu Obrońców Pokoju i in.). Dom w Stawisku zawsze był otwarty dla przyjaciół obojga Iwaszkiewiczów i ich córek, a często byli to ludzie o różnych orientacjach politycznych.

W historię Stawiska okresu powojennego wpisały się wizyty królowej belgijskiej Elżbiety (1955 r.) i Artura Rubinsteina (1958 r.).

 stawisko-pietro

 

Po śmierci Anny (23.12.1979 r.) i Jarosława (2.03.1980 r.) dom w Stawisku, zgodnie z wolą pisarza, przeznaczony został na Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów.

Ulica Iwaszkiewicza? A po co w Warszawie taka ulica? Już mnie o to męczyli. A ja się nie zgadzam, ja zabroniłam. Już to widzę – ci PiS-owcy zaraz by mieli używanie – że zdrajca, że sobie nie życzą. Przyjdzie jakiś kretyn i sobie zaraz przypomni, że „Matka Joanna” była na indeksie, że bezbożny, że poseł… Ulica Iwaszkiewicza jest w Krakowie i w Podkowie Leśnej. Wystarczy. Ten niedobitek Związek Literatów miał taki pomysł. Ja mówię – nie. (…) Ja przed śmiercią ojcu przysięgałam, że nie będę budowała mu pomnika. Ojciec to sformułował tak: „Przysięgnij mi, że nie będziesz robiła odczytów o tatusiu jak Monika Żeromska”. I mu przysięgłam. A mnie wciąż ktoś namawia, żebym te odczyty robiła. (Fragment wywiadu Anny Król z Marią Iwaszkiewicz-Wojdowską, starszą córką Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, redaktorką, pisarką, po śmierci ojca opiekującą się Jego spuścizną. „Tygodnik Przegląd” z 4.08.2014 r.).

sciezka-do-kapliczki

Kto, poza stałymi mieszkańcami Stawiska, spacerował kiedyś tą magiczną ścieżką prowadzącą do kapliczki w zachodniej części parku? Umieszczona obok tablica informuje, że było to ulubione miejsce wyciszenia i skupienia Anny…

kapliczka-stawiskostawisko-dom od-strony-lasu

Tajemniczy wywiad z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim

Czytając książkę Józefa Hena Boy-Żeleński. Błazen – wielki mąż, natknęłam się na informację, która mnie zaciekawiła, a której Szanowny Autor bliżej nie wyjaśnił. Oto ów intrygujący fragment:

Sama krytyka teatralna – zauważa [Boy] w wywiadzie opublikowanym w „Tygodniku Ilustrowanym”, o którym wiemy, że to on go napisał – …ileż ambicji musiała nieraz drasnąć, ileż zrodzić zapiekłych namiętności odwetu!

Chodzi o wtrącenie: o którym wiemy, że to on go napisał wzmiankę prawdopodobnie dla wszystkich znawców życia i twórczości Boya oczywistą, ale dla przeciętnego czytelnika już nie. Bo cóż to za dziwny wywiad, z którego Szanowny Autor cytuje Boya, a który Boy sam napisał, skoro z definicji wywiadu wynika, że to rozmowa co najmniej dwóch osób, z których jedna zadaje pytania, a druga na nie odpowiada.

Natychmiast zajrzałam do biblii na temat Boya – wielkiej monografii biobibliograficznej autorstwa Pani Barbary Winklowej pt. Tadeusz Żeleński (Boy). Twórczość i życie, gdzie dokładnie, w formie rejestru, odnotowane są wszystkie przypadki aktywności pisarskiej i dziennikarskiej Boya, i innych na temat Boya i Jego twórczości, począwszy od roku 1895 (pierwsze sonety) po rok 1966 (kolejne wznowienie Słówek). Szkoda, że ta pożyteczna książka z 1967 roku nie doczekała się nowego, zaktualizowanego wydania, bo dzieła i tłumaczenia Boya-Żeleńskiego są wciąż wznawiane i wciąż się o nich i o ich Autorze dużo pisze.

Znaszli ten kraj BoyDzięki tej księdze dowiedziałam się, że antykwaryczny egzemplarz Znaszli ten kraj?… z 1945 roku, który mam, był czwartym wydaniem tego zbioru wspomnień Boya (pierwsze w 1932 r.). Książka ta budzi szczególny sentyment, gdyż powstała w trudnym dla Boya okresie jako antidotum przeciwko lawinie ataków, jakie posypały się na Niego po bardzo głośnych i odważnych kampaniach obyczajowych. Wydana jest w niebieskiej okładce, a Boy marzył o wznowieniu serii Biblioteka Boya w jednolitej, błękitnej oprawie; miała to być Jego tzw. Błękitna Biblioteka. Miał z nią potem Boy dużo kłopotów, co obszernie opisują wszyscy biografowie. Pani Barbara Winklowa tak wyjaśnia jej powstanie:

Większość przekładów Boya objęta jego Biblioteką nosiła piętno doby, w której powstawała, doby wojennej. Dlatego też, w miarę jak wyczerpywały się dawne przekłady, Boy postanowił  wydać na nowo całą swoją Bibliotekę – w ujednoliconym formacie, na dobrym papierze, ze starannie zrewidowanym tekstem.

Seria miała być rozprowadzana w drodze prenumeraty, Błękitną Bibliotekę miała wydawać spółka „Alfa”, która niestety zbankrutowała, więc (by nie zawieść ponad tysiąca pozyskanych subskrybentów) Boy założył własne wydawnictwo, o czym z właściwym sobie humorem poinformował czytelników:

Wyrobiłem sobie „kartę przemysłową”, przybiłem tabliczkę z firmą Biblioteka Boya na drzwiach mieszkania, jadalny pokój obróciłem na biuro. Pracuje cały dom. Od rana pakuje się, zawija, wysyła, prowadzi korespondencję.

Płótno cienkie, w dobrym gatunku, sprowadzał z Czech, jego resztki podczas okupacji odkupił od Staszka, syna Boya, Jan Marcin Szancer, na koszule – z uśmiechem dopowiada Józef Hen.

Inny Jego biograf, Roman Zimand, omawiając fakt powstania Biblioteki Boya, tak podsumowuje postawę społeczną pisarza: Boy wszystko lubił robić sam. Sam przetłumaczył literaturę francuską, i nawet wydawał ją po części własnym sumptem. Sam zajął się Mickiewiczem i Fredrą. W gruncie rzeczy kampania „rozwodowa” i „poronieniowa” miały dlań urok m. in. dlatego, że walczył sam.

Tak zajęty pisarz z niechęcią podejmował się jakichkolwiek funkcji społecznych, nic więc dziwnego, że nieraz różnym organizacjom i klubom dawał podobne do tej odpowiedzi: Nie jestem przewodniczącym; chciano mnie wybrać, ale nie mogłem się tego podjąć, mając za mało czasu nawet na własne potrzeby.

Pracowitość i rzetelność Boya-Żeleńskiego były powszechnie znane, potwierdzeniem tych cech jest Jego imponujący dorobek translatorski: Boy przetłumaczył 125 dzieł literatury francuskiej autorstwa 42 pisarzy. Od 1917 roku powstawała seria wydawnicza „Biblioteka Boya”, która objęła 97 dzieł 33 pisarzy (dane z portalu Culture.pl). Wśród tłumaczonych przez Boya autorów są m. in. Balzak, Montaigne, Proust, Molier, Racine, Monteskiusz, Diderot, Wolter, Rousseau, Musset, Stendhal, Gide. Tłumacząc klasyków francuskich, Boy z benedyktyńską cierpliwością cyzelował zdania, a korekty swoich tekstów najchętniej powierzał jedynej osobie, której całkowicie ufał – żonie, Pani Zofii Żeleńskiej.

Wielu znawców literatury (prof. Wacław Borowy) zachwycało się Jego tłumaczeniami, wskazując na artystyczne walory przekładów, na umiejętność stworzenia specyficznego, archaizowanego języka oddającego klimat klasycyzmu francuskiego (dr Tomasz Stróżyński). Prof. Jan Błoński nazwał Boya „Szekspirem przekładu”, co potwierdza kongenialność Jego przekładów.

To, że francuską klasykę literacką znamy w Polsce lepiej niż jakąkolwiek inną obcą literaturę, stanowi na pewno w głównej mierze zasługę Boya, który swym ulubionym autorom „galijskim” oddał całe bogactwo swej stylistycznej pomysłowości i wirtuozerii; to zaś, że potrafił szczerze, po swojemu „śmiać się ich śmiechem” (…) było (…) przepustką do serc rodzimych czytelników – podsumowuje dorobek translatorski Boya dr Tomasz Stróżyński.

Wracając do tajemniczego wywiadu… na stronie 446 Boyowskiej biblii Pani Winklowa napisała: W roku 1933 „Tygodnik Ilustrowany” opublikował wywiad Adama Galisa z Boyem. Dziś już wiemy, że wywiad ten Żeleński napisał sam.

Przy informacji jest odnośnik do źródła: A. Galis, Wywiad z Boyem, „Tryb. lit.” 1958, nr 33 i zaraz za nim, po cytacie z wywiadu, następny: A. Galis, Wśród zagadnień życia umysłowego. Wizyta u Boya-Żeleńskiego, „Tyg. lustr.” 1933, nr 9

„Tygodnik Ilustrowany” z 1933 roku oraz „Trybuna Literacka” z 1958 roku wyjaśniły kulisy tajemniczego wywiadu z Boyem-Żeleńskim. Okazało się, że tak naprawdę był to felieton napisany przez Boya w formie wywiadu z samym sobą. Adam Galis sugeruje, że Boy, lubiąc takie pastisze, mógł w podobny sposób „udzielać” i innych wywiadów.

tygodnik-ilustrowany-nr-9-z-1933-r tygodnik-ilustrowany-nr-9-z-1933-r-cd

Trybuna Literacka Nr 32 z 1958 r.Wg wykazu zamieszczonego w monografii Barbary Winklowej Tadeusz Żeleński (Boy). Twórczość i życie takich prasowych i radiowych rozmów z Boyem było niewiele, biorąc pod uwagę Jego popularność, bo tylko 19. W tytule jednego z nich jest zrozumiała w świetle powyższego wskazówka: wywiad własny :)

Gdy Adam Galis zatelefonował do Boya na Smolną z prośbą o wywiad, Boy kategorycznie mu odmówił, motywując to przepracowaniem, brakiem czasu i całkowitym brakiem zaufania do formy wywiadu prasowego. A gdy dziennikarz z trudem go przekonał i przyszedł, Żeleński bezpardonowo przywitał go słowami: Młody człowieku! Kradniesz mi to, co najcenniejsze, mój czas. A każda minuta to dla mnie kawałek roboty. (…) Wy zawsze coś przekręcicie, albo dodacie, lub zmyślicie, a potem prostuj człowieku wasze brednie. Nie owijając niczego w bawełnę, Boy poprosił dziennikarza o pytania, czytając je, skrzywił się jak po wypiciu szklanki octu i zaproponował, że wkrótce na nie odpowie: Proszę się zgłosić za trzy dni, po maszynopis. Propozycje zmian i skrótów proszę uzgodnić ze mną, bo już ja was znam!

Czy wiedząc, że Boy był człowiekiem szczególnie dbającym o klarowność i precyzję wypowiedzi, można się dziwić, że posuwał się do takich praktyk i „autoryzował” swoje wywiady najsolidniej, jak tylko się dało?

Na koniec jeszcze znamienny dla Niego cytat z „wywiadu” zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” nr 9 z 1933 roku:

Ileż kolejnych faz przechodzi w głowie i na papierze każdy artykuł, zanim autor może powiedzieć: „ tak, to jest moja myśl, odpowiadam za nią!” – i położy ostatecznie swój podpis.

Cały Tadeusz Boy-Żeleński :)

 

Przypisy:

Józef Hen – Boy-Żeleński. Błazen-wielki mąż, PWN, Warszawa 2008

Barbara Winklowa – Tadeusz Żeleński (Boy). Twórczość i życie, PIW 1967

Barbara Winklowa – Boyowie. Zofia i Tadeusz Żeleńscy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001

Barbara Winklowa – Boy we Lwowie 1939-1941, OW POKOLENIE, OW RYTM, Warszawa 1992

Roman Zimand – Boy-moralista w: Pismach, tom XV, PIW, Warszawa 1958

Tomasz Stróżyński – Pracowite błazeństwo. O przekładach Tadeusza-Żeleńskiego (Boya) w: „Akcent” Nr 2-3/1991

Strona poświęcona Boyowi prowadzona przez Panią Monikę Śliwińską: http://boy-zelenski.pl/

Włodzimierz Próchnicki – Człowiek żywy. Fragmenty wykładu z konferencji związanej z 70-leciem śmierci Boya, portal: http://www.kulturaswiecka.pl/node/536

Portal http://culture.pl

Rok Sienkiewiczowski

W tym roku mija 170. rocznica urodzin i 100. rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza. W szkołach i bibliotekach powstają kąciki „ku czci” noblisty, widać zapowiedzi ciekawych konkursów i imprez popularyzujących twórczość pisarza.

O tym, że Sienkiewicz wciąż żyje w sercach Polaków świadczy obecność Jego dzieł w rankingach najwybitniejszych książek wszech czasów (wyłonionych m.in. przez czytelników „Polityki” na koniec XX w.)

 H. Sienkiewicz

Tak to swego czasu skomentował Jerzy Pilch: Jego zwycięstwo jest zwycięstwem literatury, literatura jest sztuką opowiadania, a Sienkiewicz jest największym opowiadaczem literatury polskiej i jego fraza równej sobie nie ma. Ma i miał on też wszystkie cechy pisarza wielkiego, był noblistą, był nikczemnego wzrostu, poglądów politycznych raczej nie posiadał, a jak posiadał, to były one mgławicowe, zwłaszcza dzisiejsi myśliciele nie byliby z logiki radzi. Pisał o historii, w związku z tym miał do historii stosunek nierzetelny, lekceważył fakty, żerował na niskich instynktach, koledzy literaci darzyli go niechęcią, uczeni historycy mieli go w pogardzie, pokolenia czytelników znały go na pamięć. („Polityka”, 20.03.1999 r.)

A tak oceniał dzieła Sienkiewicza Stanisław Lem: Dochodzą mnie słuchy o narodowym spadku zainteresowania Trylogią Sienkiewicza. Wziąłem się więc do eksperymentu, polegającego na którymś tam z rzędu odczytaniu tych książek, pisanych „dla pokrzepienia serc”. Jeśli chodzi o mnie, Trylogia zdała egzamin, przede wszystkim dzięki temu, że ujawnia się, jak mawiał jej przeciwnik Gombrowicz, „wspaniałość narracji”. Trylogia stoi przede wszystkim językiem, który nie zestarzał się wcale, ponieważ do żadnej epoki nie należy. Fabuła tych książek jest miejscami taka sobie, lecz cokolwiek mają one do powiedzenia, wyrażone jest z niezrównaną celnością, pokonującą bariery czasowe. Krytycy współcześni Sienkiewiczowi rozerwali się na dwa przeciwstawne obozy: apologetów i kontestatorów. Owe skrajności czas uśmierzył. Do Trylogii można wracać tak, jak się wraca do rodzinnego domu. („Odra”, luty 2003 r.)

Strawczyn

s-zeromski4 km od Oblęgorka leży Strawczyn – miejsce urodzenia Stefana Żeromskiego. Akurat dziś obchodzimy 151. rocznicę jego urodzin (14.10.1864). W miejscowym kościele zachowała się metryka urodzenia wielkiego pisarza. Strawczyn nie miał szansy być miejscem bliskim Żeromskiemu, gdyż na skutek represji popowstaniowych jego rodzice stracili dobra strawczyńskie. Bliższe pisarzowi były odległe o 30 km Ciekoty, gdzie mieszkał w latach 1971 – 1883.

Ponieważ w Strawczynie nie zachował się nawet najmniejszy fragment budynku, w którym urodził się pisarz, we wsi urządzono skromne przydrożne miejsce pamięci o Stefanie Żeromskim. Są tu plansze z rysunkiem nieistniejącego gospodarstwa państwa Żeromskich oraz kalendarium życia pisarza. Jest też głaz z napisem informującym o tym, że kiedyś stał tu dom, w którym urodził się Żeromski.

  strawczyn-1strawczyn-2

Leśniczówka Pranie

Dobrze powitać jesień z ulubionym poetą, a z Gałczyńskim zawsze było mi po drodze :)

lesniczowka_pranie

Gdy trzcina zaczyna płowieć,
A żołądź większy w dąbrowie,
Znak, że lata złote nogi
Już się szykują do drogi.

Lato, jakże cię ubłagać?
Prośbą jaką? Łkaniem jakim?
Tak ci pilno pójść i zabrać
W walizce zieleń i ptaki?

Ptaków tyle. Zieleni tyle.
Lato, zaczekaj chwilę.