Muszę trochę ochłonąć po tej lekturze. Tyle nagromadziło się tu nieszczęść ludzkich, że aż trudno w to wszystko uwierzyć. Ale od początku…
Zach ma trzynaście lat i właśnie wchodzi w trudny okres. Dobry uczeń gimnazjum, z klasą. Hmmm…znam szkołę i wiem, że nie zawsze te dwie rzeczy idą w parze. Zależy od ludzi. A Zach ma charakter, co się wyczuwa od pierwszych stron powieści. Nie daje sobą pomiatać, lgną do niego i czarne charaktery i szkolne aniołki. Sympatię do niego czują niektórzy nauczyciele, wiedzą, że jak pojawi się poważny problem, mogą chłopca poprosić o pomoc. Bo Zacha naprawdę nie da się nie lubić. Zdolny, nie kujon, daje spisywać zadania, sam zresztą idzie na żywioł od czasu do czasu. Nie plotkuje, nie obgaduje, potrafi trzymać język za zębami, do wszystkiego podchodzi z dystansem. Ach, no i jeszcze staje w obronie uciśnionych. Przez myśl przeszło mi nawet: jak Gary Cooper w filmie „W samo południe”. Sam w obronie tchórzliwych kumpli z klasy przed bandą hałaśliwych szkolnych bandziorów z fałszywą Dot na czele. W życiu prywatnym Zacha los nie oszczędza – ojciec odchodzi do innej, a matka zaczyna poważnie chorować. Chłopak przypadkiem poznaje Alfiego, drugorocznego. Alfi pochodzi z rodziny alkoholików, na niczym mu nie zależy, szkołę i nauczycieli traktuje jak zło konieczne. Między chłopcami powoli rodzi się przyjaźń. Trudna, ale prawdziwa.
W książce poruszonych zostało wiele problemów, które nurtują współczesnych młodych ludzi: brak perspektyw, rozwód rodziców, porażki w szkole, przemoc, alkoholizm. Podobnie jak przypadku innej książki Barbary Ciwoniuk (Musisz to komuś powiedzieć) dzieje się tu wiele, nie ma czasu na nudę. Autorka stworzyła całą plejadę barwnych postaci: od uczniów po czcigłodne grono pedagogiczne (akurat w przypadku Koteckiej – pasuje to sformułowanie). To co mi się podoba – to pozytywne spojrzenie na dorosłych. Historyk Hannibal, matka i ojciec Zacha pokazani zostali jako partnerzy do rozmów i w rozwiązywaniu problemów. Oni zresztą chłopca traktują poważnie, jak równego sobie. Może właśnie dzięki temu w tej książce udaje się zrobić tak wiele dobrego. Nie będę zdradzała szczegółów – niektóre dialogi wydawały się jednak sztuczne (np. rozmowa Zacha z Alfim na temat planu przemiany w szkole – jakoś nie mogę uwierzyć w tak szybką metamorfozę). Jednak chciałabym wierzyć, że takie rzeczy dzieją się w życiu naprawdę. Młodym ludziom książka na pewno się spodoba.
A kto połknie haczyk, ucieszy się, że wkrótce pojawi się druga część: Ten gruby.
Własny pokój – Barbara Ciwoniuk
Dodaj do zakładek permalink.