Uwielbiam biblioteki, panującą w nich ciszę, spokój, unoszące się w powietrzu opary refleksji i skupienia. Ostatnio dość rzadko bywam w tych „świątyniach czytelniczych”, ale gdy już przekroczę próg którejś z nich… potrafię zniknąć na długi czas.
Wczoraj wybierałam książki prawie godzinę. Bo znów poczułam ten głód, który nachodzi mnie raz na kilka miesięcy. W czasie takich „napadów głodu” zaszywam się w domu z kilkoma książkami i czytam jedną po drugiej. Rzadko oglądam TV, rzadko przyjmuję gości.
Zanurzam się w świat fikcji, dopóki nie poczuję się nim dostatecznie zmęczona. Tak, by z jednej skrajności popaść w drugą i mieć odruch wymiotny na widok kilkudziesięciu kartek papieru w tekturowej okładce.
Ostatnio zatęskniłam za kryminałami. Wrzuciłam więc do torby Agatę Christie, Paula Wilsona… Dorzuciłam Marqueza, żeby poczytać „coś ambitniejszego” i gdy już miałam uciekać ze zdobyczą, moją uwagę przyciągnęła średniej grubości nowa książka w pomarańczowo-brązowej okładce. Zabrałam ze sobą.
„Wszystko inne poczeka” Barbary Ciwoniuk jest niebanalną, nieco szaloną, i być może trochę naiwną historią miłosną. Aida, 41-letnia wrażliwa i samotna kobieta ratuje z opresji bezdomnego śpiącego w piwnicy jej bloku. Gości go w swoim mieszkaniu, ofiarując pomoc. I tak zaczyna się jej nowe, zupełnie inne od dotychczasowego życie.
Romans ułożonej, do bólu szlachetnej Aidy i 9 lat młodszego od niej byłego więźnia skazanego za gwałt z jednej strony może wydawać się trochę niewiarygodny. Naiwny wręcz. Z drugiej jednak – może przytrafić się absolutnie każdemu. Ta historia emanuje ciepłem, optymizmem i wiarą w ludzi. W to, że w tłumie zgorzkniałych, goniących za karierą i bogactwem egoistów można jeszcze odnaleźć człowieka być może niemodnego i skromnie żyjącego, ale pełnego ciepła i dobroci. To również lekcja odwagi i refleksji nad tym, co jest dla każdego z nas ważniejsze – uczucie i własne szczęście czy opinia najbliższego otoczenia.
W dodatku lekką, pełną humoru opowieść czyta się jednym tchem. A takiego czytadła było mi potrzeba. Właśnie teraz, właśnie dlatego, że…
Pomimo, że do końca książki zostało mi 100 stron, już wiem, że mogę spodziewać się happy endu. Zajrzałam na ostatnią stronę jak zwykle przed przeczytaniem pierwszej i z każdą minutą wzrasta mój optymizm. Bo przecież w każdej pięknej baśni jest ziarenko prawdy.
Wszystko inne poczeka…
Dodaj do zakładek permalink.