Serię „Przeczytaj Mnie” wydawnictwa „Telbit” pod koniec ub. r. dobrze zainicjował Igor Barbary Ciwoniuk. Ta niewielka powieść rozbudziła nadzieję na ciekawy cykl zaadresowany do gimnazjalistów, daleki od infantylności. Wspierała deklarację wydawcy o zamiarze „promowania ambitnej literatury dla młodzieży”. Książka z ambicjami zawsze próbuje włączyć się w porządkowanie lub choćby małe uładzenie pełnego zawirowań świata młodego człowieka, kuszonego urokiem kolorowych gadżetów i właściwie bezbronnego wobec silnych, trzymających władzę w szkole czy na osiedlu. W Igorze z perspektywy bohatera-narratora dowiadujemy się o ojcu, który porzucając dom, właśnie jego obarczył odpowiedzialnością za matkę. I o matce, którą chłopiec bardzo kocha. Oboje są dla siebie ważni, troszczą się o siebie, okazują bliskość. Jednocześnie każde z nich ma swoje tajemnice, sprawy nieznane i niedostępne drugiemu. Granice między tym, co „tylko moje” a tym, co „nasze” przebiegają zgodnie z poszanowaniem prawa do niezależności i prywatności innego człowieka. To, co czuje matka, siedząc przy łóżku Igora skatowanego przez młodocianych bandziorów, a także przebieg dramatycznego napadu śledzimy oczami chłopca. Przyjęty sposób narracji pozwala uniknąć brutalności opisu dramatu bohatera, co nie osłabia przecież wymowy tych scen. Książka jest klarowna; nie mnoży postaci i wątków, których nadmiar w innych tytułach tej serii prowadzi do chaosu. Po lekturze Igora żal mi jednak, że w bohaterze mierzącym się z tak trudnymi problemami nie zaszła zmiana, którą dostrzegłby czytelnik. Igor nie dojrzał psychicznie, nie dorósł. Świat wokół niego się zmienił, a on sam?
Druga w tej serii książka Barbary Ciwoniuk nie ma już tej literackiej klarowności, bo i świat przedstawiono tu bardziej skomplikowany. Narrator powieści, Roch zwany Rokko, lat prawie szesnaście, wychowywany bez matki, szuka dla siebie miejsca w życiu ojca, popularnego pisarza ciągle zajętego romansami i karierą. Ciekawy osobisty wątek zbudowany został również wokół tajemnicy śmierci matki i rodzinnego konfliktu dorosłych. W powieści pojawiają się także sprawy środowiska gimnazjalistów charakteryzowanego poprzez różne postawy uczniów wobec życia i szkoły. Zawsze było tak, że jedni w szkole się wysilają, bo — może — mają marzenia, a inni jedynie konsumują, ściągając co się da. To zupełnie „tradycyjny” obraz życia szkolnego, ale dla czytelnika niezmiennie interesujący. Obecna w Rokko solidarność młodych przeciw szkole wyraża się budującym zachowaniem głównego bohatera i pięknej Raisy. Wspierają oni, różnymi zresztą sposobami, karierę szkolną Lasera, kolegi z klasy, takiego ucznia bez szans, ale za to „już z opinią”. Laser ignorowany przez nauczycieli, w czym nie pozostaje im dłużny, okazuje się oczytanym chłopakiem z dobrą znajomością języka angielskiego. Wielu gimnazjalistów na pewno przytaknie komentarzom bohaterów książki na temat szkoły jako źle zorganizowanej instytucji, zatrważająco wręcz nieprzyjaznej uczniom.
Zaskakujące zakończenie Rokko, jednoosobowa akcja protestacyjna z granatem, dobrze oddaje siłę młodzieńczego przeżywania dramatu, cóż z tego, że wyimaginowanego! Pokazuje determinację nastolatka, by nie przegrać, nie zginąć w tłumie. To scena na miarę humoru kidnapingów czy wielkich wielomilionowych interesów prowadzonych przez bohaterów powieści Niziurskiego. […]
Danuta Świerczyńska-Jelonek
„Nowe Książki” 8/2006