<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Barbara Ciwoniuk </title>
	<atom:link href="http://barbaraciwoniuk.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://barbaraciwoniuk.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 29 Jan 2022 12:46:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.41</generator>
	<item>
		<title></title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Oct 2017 15:31:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Barbara]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje z pism literackich]]></category>
		<category><![CDATA[Ten gruby]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=4388</guid>
		<description><![CDATA[<p>LITTERARIA COPERNICANA  3(23) 2017 Weronika Kostecka Dziwne – odmienne – obce.  Dziecko jako Inny  we współczesnej  polskiej prozie dziecięcej  i młodzieżowej.  […] Kategoria „inności” może być rozpatrywana na co najmniej kilka różnych sposobów: w perspektywie antropologicznej – gdy przedmiotem namysłu stają się takie pojęcia, jak swojskość czy obcość, socjologicznej – skupionej na procesie społecznego … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html"></a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">LITTERARIA COPERNICANA  3(23) 2017</p>
<p style="text-align: left;"><img class="alignleft wp-image-4389 " src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2017/10/LC-okładka.jpg" alt="LC okładka" width="263" height="382" />Weronika Kostecka</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 18pt;"><strong>Dziwne – odmienne – obce.  Dziecko jako Inny  we współczesnej  polskiej prozie dziecięcej  i młodzieżowej.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"> […] Kategoria „inności” może być rozpatrywana na co najmniej kilka różnych sposobów: w perspektywie antropologicznej – gdy przedmiotem namysłu stają się takie pojęcia, jak swojskość czy obcość, socjologicznej – skupionej na procesie społecznego „konstruowania” tożsamości jednostki i całych grup, kulturoznawczej – której reprezentanci badają stosunek kultury „dominującej” do „obcej”, czy wreszcie w perspektywie psychologicznej, gdy analizie podlega poczucie obcości, inności podmiotu wobec siebie samego. „Inność” konotuje „dziwność”, ta zaś wyzwala najrozmaitsze reakcje – od prób unicestwienia Innego, poprzez próby unicestwienia inności, aż po próby koegzystencji. Przedmiotem tego artykułu będzie analiza literackich obrazów dziecka jako Innego w utworach reprezentujących współczesną polską prozę dziecięcą i młodzieżową. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Trudny wybór strategii mówienia o inności – strategii „przezroczystej” (o ile to możliwe) lub zaangażowanej ideowo – i zaaranżowanie spotkania niedorosłego czytelnika z Innym stanowią (…) jedno z istotnych wyzwań cywilizacyjnych, jakie stoją przed współczesną literaturą dziecięcą i młodzieżową. Wziąwszy pod uwagę dopiero rozwijające się w Polsce debaty społeczne na temat różnego rodzaju odmienności, można postawić tezę, że w przypadku literatury rodzimej waga tego wyzwania jest szczególna.</p>
<p style="text-align: justify;">We wstępie do <em>Wyspy mojej siostry</em> – opowieści przedstawiającej perypetie dziewczyny z zespołem Downa i jej rodziny – nagrodzonej w konkursie literackim im. Astrid Lindgren, Katarzyna Ryrych wyraża następującą obawę: „Nie wiem, jak o tym opowiedzieć, żeby wszyscy, którzy boją się przybijać do brzegów nieznanych wysp, uwierzyli, że nie ma na nich ludożerców, dzikusów ani potworów – tylko ludzie”. W jaki sposób wytyczane są zatem szlaki do owych nieznanych wysp, jak prezentują się literackie próby doprowadzenia do tego, by wyspa Innego i ląd zamieszkiwany przez „swoich” zbliżyły się do siebie? Co wynika ze spotkania z Innym, a w szczególności – z dzieckiem-Innym? Co się dzieje, gdy wyspa inności staje się moją własną wyspą? […]</p>
<p style="text-align: justify;">Inny-niepełnosprawny: odmienność fizyczna</p>
<p style="text-align: justify;">Polscy twórcy literatury dziecięcej i młodzieżowej coraz częściej sięgają po tematy dotyczące różnych odmian inności i obcości, ukazując różnorodne aspekty spotkania z Innym. Najbardziej oswojony i – by tak rzec – płodny literacko wydaje się problem niepełnosprawności fizycznej. Bohaterowie poruszający się na wózkach inwalidzkich są częstymi postaciami polskiego pejzażu powieściowego. Barbara Ciwoniuk w <em>Tym grubym</em> przedstawia m.in. historię dziewczyny, która, zrozpaczona utratą sprawności i przykuciem do wózka, odmawia opuszczania domu i buntuje się przeciw konieczności rehabilitacji, ponieważ nie wierzy już w jej sens. Irena Landau opowiada o trudnym procesie oswajania się z nową sytuacją – bohaterka powieści <em>Uszy do góry!</em> w wyniku wypadku traci władzę w nogach i zmuszona jest na nowo poznawać świat z perspektywy wózka inwalidzkiego. Musi zmierzyć się z własnymi uczuciami – złością, strachem i zniechęceniem, a także z emocjami najbliższych, którzy pod maską optymizmu, beztroski i dobrego humoru ukrywają przerażenie i bezradność wobec cierpienia. Inność, zwłaszcza taka, która rodzi się nagle i niespodziewanie, stawia bliskich cierpiącej osoby przed koniecznością wyboru postawy wobec tej inności. Autorka konfrontuje zachowanie rodziców bohaterki, którzy za wszelką cenę zapewniają dziewczynkę o „tymczasowości” jej stanu i starają się unikać jakichkolwiek niezręczności (także językowych – na przykład sformułowań związanych z chodzeniem, wstawaniem itp.), które w ich mniemaniu mogłyby ją urazić, z podejściem jej starszego brata. Ten ostatni nie zamierza ograniczać ani cenzurować dotychczasowych żartów z siostry – dając jej tym samym do zrozumienia, że traktuje ją tak samo jak przed wypadkiem.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Mama nie znosi tego słowa [</em>„kaleka” – przyp. W. K.].<em> „Nie jesteś kaleką – denerwuje się – tylko po prostu nie chodzisz. Jesteś, no, czasowo niepełnosprawna</em>”.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Niepotrzebnie się denerwował</em> [ojciec bohaterki – przyp. W. K<em>.], Artur zawsze mi dokuczał i nie widzę powodu, żeby miał przestać tylko dlatego, że siedzę, zamiast chodzić.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Ale tato – mówię – daj spokój, Artur żartuje.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Idiotyczne żarty!</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Wcale nie. Mam dosyć cackania się, tych sztucznych rozmówek. Zupełnie, jakby rozmawiali z debilką, tacy wszyscy radośni, tak mnie kochają i tak bez przerwy o tym mówią. Po co? I bez zapewnień wiem, że rodzice nie przestali mnie kochać dlatego, że nie mogę chodzić.</em></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Z głęboko skrywaną rozpaczą nie potrafią sobie poradzić niepełnosprawna bohaterka i jej matka ze wspomnianej już powieści Ciwoniuk, raniąc się nawzajem w nieszczerych rozmowach, w których żadna z nich nie potrafi powiedzieć otwarcie o swoich uczuciach. Z kolei Ewa Nowak przedstawia w <em>Danych wrażliwych</em> – w ramach drugoplanowego wątku – przejmującą historię dziewczyny poruszającej się na wózku, która została całkowicie ubezwłasnowolniona przed rodzinę; ponieważ z racji swej niepełnosprawności uzależniona jest od innych osób, traktuje się ją jak dziecko.</p>
<p style="text-align: justify;">Z kwestią niepełnosprawności jako inności wiąże się problem tabu; czy o własnej lub cudzej odmienności należy w ogóle mówić, czy należy ją zauważać, jak się do niej ustosunkować? Na swoim sekretnym blogu bohaterka <em>Tego grubego</em> odnotowuje:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Poznanie pani M.</em> [nauczycielki – przyp. W. K.] <em>było dla mnie prawdziwym przełomem, ponieważ była jedyną osobą, która otwarcie nazywała przykre rzeczy po imieniu, bez zbędnych eufemizmów. Już pierwszego dnia obejrzała mnie od stóp do głów i śmiało popatrzyła mi w oczy (bez ukradkowego zerkania, którego nienawidzę!). I powiedziała:</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Ej, nie jest z tobą tak źle, połamańcu… jaki zgrabny wózek! Już ze mną jest gorzej, bo chociaż mam sprawne nogi, mówią, że poruszam się jak niedźwiedź.</em></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Podobną chęć nazywania rzeczy po imieniu i podobne zniecierpliwienie rzucanymi ukradkiem spojrzeniami, pełnymi współczucia lub źle ukrywanej żądzy sensacji, przejawiają także pozostałe dwie bohaterki przywołanych tu powieści. Jak wskazują wymienione autorki, zarówno postawa wrogości, jak i litości wobec Innego-niepełnosprawnego stygmatyzuje; Ciwoniuk, Landau i Nowak poprzez swoje opowieści pośrednio postulują przyjęcie takiej perspektywy, jaką Joanna Głodkowska określa – w odniesieniu do idei tzw. normalizacji – jako próbę „wspólnego doznawania świata”:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Ponawiane odczytywanie normalizacji pozwala również dzisiaj widzieć ten proces jako żywy nurt, w którego centrum znajduje się osoba z niepełnosprawnością i jej życie. Daje także możliwość rozpoznawania i rozpatrywania różnych problemów i dylematów dotyczących m.in. różnicowania i unifikacji w określaniu norm, definiowania normalności i przyjmowania standardów funkcjonowania człowieka, czy też ujmowania normalizacji bez upiększeń jako instrumentu władzy i narzędzia przemocy symbolicznej […]. Mimo różnic w interpretacji i niejednoznacznych ujęć, dominuje rozpatrywanie normalizacji w kategoriach dążenia do wspólnego doznawania świata przez sprawnych i niepełnosprawnych oraz wspólnego ich bytowania. Wspólnotowe podejście niesie ze sobą nie zawsze łatwe w realizacji wymagania. Jednym z nich jest konieczność większej otwartości sprawnego społeczeństwa na zrozumienie i przyjęcie Innego</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">W istocie, wszystkie trzy autorki snują opowieść o zderzeniu społecznych norm z tym, co od tych norm odbiega, „normalności” z innością, o reakcjach reprezentantów sprawnego społeczeństwa na niepełnosprawność. Ukazują też, w takim właśnie kontekście, autorefleksję Innego. Landau, poza zobrazowaniem zmagań swojej bohaterki z nową dla niej rzeczywistością, autorefleksji tej nadaje, w następującym fragmencie, także wymiar dydaktyczny:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Wpadło mi do głowy, że może Renia nie chce się pokazywać z kimś, kto siedzi na wózku. Wstydzi się. To obrzydliwe, ale ja ją nawet rozumiem. Nie mogę zapomnieć, jak kiedyś nie chciałam się bawić w przedszkolu z jednym chłopczykiem, który nie miał ucha. Pies mu je odgryzł. Wydawało mi się to paskudne, a to ja sama byłam paskudna.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Ciwoniuk z kolei konfrontuje załamaną przykuciem do wózka bohaterkę z bohaterem cierpiącym z powodu znacznej, widocznej i uciążliwej otyłości, będącej częstym powodem drwin ze strony rówieśników. Tytuł powieści: <em>Ten gruby</em> nawiązuje wyraźnie do pozycji z polskiego kanonu literatury młodzieżowej, czyli do <em>Tego obcego</em> Ireny Jurgielewiczowej (1961); zarówno niesprawność fizyczna, jak i „niestandardowy” wygląd wykluczają bohaterów z grona „swoich”. Jednocześnie, poznając się wzajemnie i nawiązując między sobą głębszą relację, oboje zyskują inną perspektywę autorefleksji, a więc oglądu i oceny własnej odmienności.</p>
<p style="text-align: justify;">Inny-niepełnosprawny: odmienność intelektualna</p>
<p style="text-align: justify;">Codzienne próby zmierzenia się z trudną rzeczywistością stają się również udziałem osób niepełnosprawnych umysłowo i ich rodzin. Wspomniana już <em>Wyspa mojej siostry</em> Katarzyny Ryrych jest opowieścią o dziewczynie z zespołem Downa, prowadzoną z perspektywy jej młodszej siostry. Mimo swojego upośledzenia Pippi przez lata dba o małą Marysię i daje jej poczucie bezpieczeństwa, zastępując matkę; gotuje, uczy, jak zapinać guziki, jest wspaniałą towarzyszką dziecięcych zabaw. Jednakże gdy Marysia dorasta, role sióstr zaczynają się odwracać. Nie jest to łatwy proces; relacje między postrzegającą świat we właściwy tylko sobie sposób Pippi a jej rodziną są coraz bardziej skomplikowane, choć zawsze pełne miłości i akceptacji. „Kiedy myślę o tym, jak żyje Pippi – tłumaczy bohaterka-narratorka – przychodzi mi na myśl ocean. […] Na powierzchni tego życia Pippi jest dorosłą kobietą, która raz w miesiącu kupuje sobie w sklepie kolorowe paczuszki, a w głębi jest małą dziewczynką, taką samą jak ja”. O ile jednak Marysia oswajała się z odmiennością swojej siostry od urodzenia i dlatego w pełni tę odmienność akceptuje, o tyle osoby z zewnątrz nie wiedzą często, jak reagować – ich postawa wobec niepełnosprawnej dziewczyny czasami wyraża strach i niechęć, czasami drwinę, a czasami zwykłe ludzkie zaciekawienie „dziwnością” napotkanej osoby. Podobne ujęcie tematu przedstawia Beata Wróblewska w <em>Jabłku Apolejki</em>, opowieści o autystycznym chłopcu i jego rodzinie. Tytuł książki nawiązuje do baśni o królewnie Apolejce i osiołku. Baśniowy osiołek po zjedzeniu zaczarowanego jabłka zmienia się w królewicza, jednak ponieważ jabłko było nadgryzione, na ludzkim ciele pozostaje ośla głowa; cierpiący na autyzm Jasiek, kochany przez swoją rodzinę tak jak królewicz-osiołek przez Apolejkę, nigdy nie stanie się takim człowiekiem jak jego bliscy, pozostanie „zaklęty” już na zawsze. Część osób spoza jego rodziny zaakceptuje jego odmienność, dla części pozostanie odmieńcem wzbudzającym niepokój, zdziwienie lub rozbawienie. Obie autorki prowadzą narrację swoich opowieści w taki sposób, by czytelnik czuł się traktowany po partnersku: nie formułują pouczeń <em>ex cathedra,</em> nie przemawiają do niego z pozycji mentorskiej, nie starają się go ukarać za ewentualną nieumiejętność porozumienia z Innym – zostawiają miejsce na czytelniczą refleksję, co najwyżej konstatując, jak to czyni na przykład Wróblewska ustami swojego bohatera, że „ludzie zawsze odrzucają tych, którzy od nich się różnią. A zawsze są tacy, którzy różnią się wyglądem, religią, zachowaniem, sposobem życia… Taka jest ludzka natura”. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Tak Ryrych, jak Wróblewska przeprowadzają również demitologizację inności. Nie jest prawdą, dowodzi ta pierwsza, że osoba z zespołem Downa nie potrafi być wsparciem dla swoich bliskich. Nie jest też prawdą, jak pokazuje druga z powieściopisarek, że z cierpiącym na autyzm nie da się porozumieć, a jego bliscy skazani są na wieczną udrękę. Przykładem demitologizacji dysfunkcji intelektualnej, jaką stanowi dysleksja, jest powieść <em>Igor</em> Barbary Ciwoniuk. Autorka przedstawia perypetie tytułowego bohatera, który ma ogromne problemy z czytaniem, pisaniem i koncentracją uwagi. Do ostatecznego zburzenia stereotypu dyslektyka jako osoby mającej złe wyniki w nauce, niezdolnej i „gorszej” pod względem intelektualnym, posłużyła opinia pedagogiczna, jaką Igor otrzymuje ze specjalistycznej poradni, po przejściu odpowiednich badań i testów:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Stwierdza się inteligencję bardzo wysoką badanego ucznia. Istotne funkcje intelektu: myślenie, zdolność planowania, zasób słownictwa, inteligencja niewerbalna i wyobraźnia przestrzenna, a także zdolność uczenia się specyficznych typów nowych zadań są bardzo dobrze rozwinięte. […] W sytuacji stresu obniżona jest samokontrola (chaos myślowy w momencie kulminacji emocji) zwiększając częstotliwość występowania błędów. Uczeń jest ambitny, ale ze względu na popełniane błędy brak jest jego wiary we własne możliwości – bywa niepewny. Pracuje szybko i chętnie, dobrze współpracuje.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Inność, zwłaszcza ta, która wiąże się z cierpieniem, nie pozostaje bez wpływu – jak to zostało już powiedziane – na najbliższe otoczenie naznaczonej ową odmiennością osoby. Bliscy Innego sami stają się inni, inność zaś bywa powodem osamotnienia (czasem – samotności z wyboru), odrzucenia czy poczucia wstydu. „[…] nagle dotarło do mnie – zauważa bohaterka powieści Ryrych – że Tata, podobnie jak ja, nie ma wstępu do reszty świata. I tak jak ja jest sam, ale to nie jest wina Pippi ani moja, ani niczyja. Po prostu inni boją się jego wyspy, na której nie ma przecież potworów ani ludożerców, tylko Tata, Pippi, ja i nasz gruby pies”. Wróblewska opowiada o rozterce kilkuletniej Oli, która wstydzi się zaprosić do domu inne dzieci w obawie, że znajomi wyśmieją ją po tym, jak zobaczą dziwne zachowanie jej autystycznego brata. I choć dziewczynka pokonuje w końcu strach przed odrzuceniem i opowiada o chorobie Jaśka przy całej klasie, czytelnik jest w pełni świadomy, że jej obawy nie były bezpodstawne. Inność bywa powodem drwin, bywa także powodem litości lub podziwu; odczucia te, choć pozornie pozytywne, zamykają jednak Innego w ciasnych ramach stereotypu i sprowadzają jego człowieczeństwo do tej jedynej cechy; takie zjawisko opisuje Ciwoniuk poprzez wypowiedź matki niepełnosprawnej bohaterki:</p>
<p style="text-align: justify;">– <em>Myślą, że nasze życie jest wyłącznie smutne i czarno-białe… że inne być nie może!… więc albo litują się nad nami, albo nas podziwiają! Mam każdemu tłumaczyć, jak jest naprawdę? Że dziecko na wózku daje mi ogromne szczęście? Że to nie są wyłącznie zmartwienia i kłopoty?… że jak inni miewamy chwile radości i smutków, wygłupiamy się, pieczemy sobie pyszności, czytamy książki i oglądamy filmy, układamy puzzle, żartujemy, po prostu… żyjemy normalnie?! Niech sobie patrzą na nas tylko przez pryzmat wózka… Może dzięki temu czują się od nas lepsi? Ale nie życzę sobie, żeby ktoś się nad nami z tego powodu litował lub nas podziwiał!</em></p>
<p style="text-align: justify;">Frapujące „studium inności” stanowi <em>Oro</em> Olgi Sawickiej i Dany Łukasińskiej. Z odmiennością postrzeganą przez społeczeństwo jako problem zmaga się każdy członek sportretowanej przez autorki rodziny zastępczej. „Odmieńcem” jest Lena – główna bohaterka: introwertyczka, zagubiona w gąszczu bardzo trudnych, raniących emocji. Poza społeczną „normą” bytuje jej adopcyjne rodzeństwo, naznaczone różnego rodzaju dysfunkcjami fizycznymi i psychicznymi. Wreszcie, z innością mierzą się nieustannie adopcyjni rodzice szukający odpowiednich dróg komunikacji ze swoimi podopiecznymi, ale i sami będący Innymi, bo wychowującymi nie-normalne dzieci.</p>
<p style="text-align: justify;">Inny-niepolski</p>
<p style="text-align: justify;">„[…] trzy możliwości – pisze Kapuściński – stały zawsze przed człowiekiem, ilekroć spotkał się z Innym: mógł wybrać wojnę, mógł odgrodzić się murem, mógł nawiązać dialog”. Osoba odmiennej narodowości jest nie tylko inna – jest także obca. Przybywa z zewnątrz, zdradza swoją obcość nieznajomością języka, innym kolorem skóry, odmiennymi rytuałami, różniącą się od dominującej hierarchią wartości. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet jeśli w istocie różnice między „swoim” a „obcym” nie istnieją lub też nie są w żaden sposób znaczące, samo podejrzenie obcości wystarczy, by implikowała ona postawę wrogości. Taki przypadek przedstawia Grzegorz Gortat w powieści <em>Szczury i wilki</em>, ukazując losy Henryka, współczesnego nastolatka zaangażowanego w walkę o „czystość” polskiej krwi u boku kolegów z neofaszystowskiej bojówki. Uwielbiany przez niego lider grupy, kryjący się za pseudonimem A. H. – w oczywisty sposób nawiązującym do imienia i nazwiska przywódcy nazistowskiej III Rzeszy – wpaja swoim podopiecznym (a czyni to skutecznie) wizję osaczania „prawdziwych Polaków” przez podstępnych „obcych”, przede wszystkim Żydów.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Uwierz mi, Heinrich – tłumaczy A.H. – choćbyś ukończył to swoje liceum z wyróżnieniem, takich jak ty uniwersytet wykopie już po pierwszym semestrze. Bo upominamy się o prawdę. O miejsce dla siebie w kraju, który już tylko z nazwy jest Polską. Dziewięćdziesiąt procent tytułów na półkach tej biblioteki to trucizna, która zatruwa naszą gospodarkę, historię i literaturę. Ich autorzy to bękarty chowające się za dobrymi, polskimi nazwiskami. Trzęsą giełdą, dyktują ceny i na pniu wykupują apartamentowce takie jak te. Rozkradają Polskę kawałek po kawałku. Dom po domu, ulica po ulicy. Aż zamkną nas w getcie.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Gortat ukazuje skrajny – choć nieodosobniony – przykład lęku przed Innym, lęku przeradzającego się w bezpodstawną i bezsensowną nienawiść.</p>
<p style="text-align: justify;">Z kolei na problem pozornie niewinnych żartów z odmienności narodowej zwraca uwagę Ewa Grętkiewicz w powieści <em>Szczekająca szczęka Saszy</em>. Mieszkający na co dzień na Białorusi kuzyn głównej bohaterki (i zarazem narratorki) przyjeżdża do Polski, by przez rok uczyć się w tutejszej szkole. Ojczyzna jego dziadków, której był ciekawy dzięki rodzinnym opowieściom i wspomnieniom, nie okazuje się jednak tak gościnna, jak sobie wymarzył. […] krzywdzące stereotypy funkcjonują już w myśleniu najmłodszych uczniów szkoły podstawowej: koledzy drwią ze specyficznej – w ich odczuciu dziwnej, gorszej i żenującej – polszczyzny Saszy i zadają mu złośliwe pytania o to, czy na Białorusi ludzie posługują się telefonami komórkowymi, czy są tam wieżowce i supermarkety. Gdy otrzymują odpowiedzi twierdzące, zadają jeszcze jedno pytanie, nie zdając sobie sprawy z jego kompromitującego charakteru: „To po co tu przyjechałeś?”. Wbrew pozorom od takiego podejścia niebezpiecznie blisko jest do tego opisanego przez Gortata. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Tego typu dyskurs, przejawiający się w nieprzyjaznym odnoszeniu się do Innego, ujawnia utożsamianie „dziwności”, „obcości” z „gorszością”. Między światem znanym i „swoim” a dziwnym i „nie-swoim” przebiega linia graniczna oddzielająca to, co wartościowe (i dlatego wymagające obrony), od tego, co gorsze, „niepełnowartościowe” i zatruwające „swojość”, a więc stanowiące zagrożenie wymagające odseparowania. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Stosując odmienne typy narracji, kształtując opowieść dla czytelników z różnych grup wiekowych, przedstawiając problem z odmiennych perspektyw – autorzy wspomnianych dwóch powieści mówią jednak o tym samym zjawisku: irracjonalny lęk przed innością i bezrefleksyjne postrzeganie świata za pomocą krzywdzących stereotypów prowadzą do agresji wobec wszystkich, którzy nie są jednoznacznie „swoi”. To głos istotny tym bardziej, że ukazujący działania opresyjne wobec Innego prowadzone przez dzieci (Grętkiewicz) i nastolatków czy wręcz „młodych dorosłych” (Gortat). W rozważaniach nad kategorią inności w utworach adresowanych do dzieci i młodzieży to zagadnienie – problem uwypuklania cudzej „obcości”, piętnowania jej i stygmatyzowania „Obcego” – jest nie mniej ważne niż rozpatrywanie samej figury Innego ucieleśnionej w postaci dziecka.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja jako Inny</p>
<p style="text-align: justify;">Inność i obcość ukazywana jest w polskiej literaturze dla młodego czytelnika z wielu różnych perspektyw; to nie tylko spotkanie z Innym, zetknięcie się z jego odmiennością, lecz także sytuacja, w której to ja staję się Innym. O powieści Ireny Landau <em>Uszy do góry!,</em> przedstawiającej losy dziewczyny, która po utracie władzy w nogach uczy się żyć na nowo, była już mowa. W kontekście wcześniejszych rozważań o inności narodowej ciekawym casusem okazuje się powieść Barbary Gawryluk pt. <em>Moje Bullerbyn</em>: główna bohaterka, nastoletnia Natalia, emigruje wraz z rodzicami do Szwecji i zmaga się z problemami, jakimi są dla niej początkowo nowa kultura, niedostateczna znajomość języka angielskiego i zupełna nieznajomość szwedzkiego, nowe środowisko rówieśnicze itd. Co więcej, dotychczasowa „swojskość”, w nowych realiach przekształcająca się w „obcość”, staje się powodem do żartów – opozycja prezentowana przez Ewę Grętkiewicz zmienia tutaj kierunek oddziaływania: „polskość” staje się powodem problemów, a nie fundamentem kultury dominującej.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Nie znoszę Matsa</em> [kolegi ze szkoły w Szwecji – przyp. W. K.]! <em>Jest okropny! Od początku mi dokuczał, a teraz jest tylko gorzej. Dzisiaj znowu od rana chodził za mną i za Mają i przedrzeźniał nas. „Szczszcz, szczszcz!” – udawał, że coś do nas mówi. Potem wybuchał śmiechem. A najgorsze jest to, że Mats nie jest sam. Chodzi za nim zawsze trzech albo czterech chłopaków z naszej klasy. Zakradają się za naszą ulubioną ławkę pod jabłonią. „Szczszcz, szczszcz!” – wygłupiają się.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Z kolei Katarzyna Pranić w powieści <em>Ela-Sanela</em> opisuje doświadczenia Saneli Hasani, dziewczynki pochodzącej z Sarajewa, w wyniku wojennych wydarzeń z 1993 r. adoptowanej i wychowywanej przez Polkę. Sanela powoli poznaje historię swojej rodziny, dowiaduje się coraz więcej o swoich korzeniach, swoim kraju i rodzinnym mieście, analizuje różnice między polską kulturą, a więc tą, w której została wychowana, a kulturą regionu, w którym się urodziła. Zaczyna akceptować siebie jako „dziewczynkę trochę stąd, a trochę z innego świata, którego sama jeszcze nie znała, chociaż ten nieznany świat dopominał się, żeby zaczęła go odkrywać. I Ela była na to gotowa, bo wiedziała, że czekają tam na nią ludzie, którzy ją kochają i za nią tęsknią. Nieważne, jakiego są pochodzenia i wyznania”. Jednocześnie autorka wskazuje na mechanizm zyskiwania przez pojęcie obcości nacechowania pejoratywnego, które jest temu pojęciu nadawane przez „swoich” użytkowników języka:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Ela, idąc za Martą przez półmroczny korytarzyk, postanowiła zignorować tę sytuację</em> [nazwania jej przez szkolnego kolegę „alienem” – przyp. W. K.], <em>ale było jej przykro. Alien – obca. Bo co? Bo nie ma w klasie swojej paczki? A może dlatego, że jej imię i nazwisko brzmi inaczej? Ci, którzy słyszeli je pierwszy raz, zawsze byli nieco zdziwieni, ale Ela czuła, że Michał powiedział to specjalnie, żeby zrobić jej przykrość. Ela-Sanela. Właśnie że tak! Sanela Hasani! Czuła, jak palą ją policzki.</em> […]</p>
<p style="text-align: justify;">Odkrywając powoli nieznaną jej dotąd część swojej tożsamości, będąc osobą związaną z dwoma odrębnymi kulturowo regionami świata, bohaterka staje przed koniecznością refleksji nad takimi zagadnieniami, jak związek między przynależnością etniczną a kultywowanymi rytuałami (w tym wypadku związanymi z religią).</p>
<p style="text-align: justify;">Zakończenie</p>
<p style="text-align: justify;">Stosując różne strategie narracyjne i wykorzystując rozmaite pomysły fabularne, twórcy polskiej literatury dziecięcej i młodzieżowej mówią o tym samym: inność nie jest problemem – problemem jest brak akceptacji faktu istnienia inności, brak chęci podjęcia wysiłku, by ją zrozumieć, brak uznania różnorodności za wartość. Receptą wydaje się wzbudzenie ciekawości w stosunku do tego, co jeszcze niepoznane, zafascynowanie różnorodnością i „dziwnością”, dekonstruowanie stereotypów, pokazywanie inności jako frapującego wyzwania dla czytelnika. „Świadomość tego, że rozmawiając z Innym, obcuję z kimś, kto w tym samym momencie widzi świat odmiennie niż ja i inaczej go rozumie, jest ważna w tworzeniu atmosfery pozytywnego dialogu”, pisze Kapuściński. Wyrazem takiej świadomości jest np. zbiór <em>Dziesięć stron świata</em> Anny Onichimowskiej, w którym autorka opisuje doświadczenia nastolatków mieszkających w różnych miejscach globu, przyglądając się rzeczywistości z perspektywy swoich bohaterów. Przedstawia m.in. losy Kolumbijki, która zarabia na życie własnym ciałem, aż w końcu udaje jej się spełnić marzenia i zostaje królową samby, Dunki, zmagającej się z zainteresowaniem mediów w związku ze ślubem jej matki z wieloletnią przyjaciółką, czy mieszkającego w USA Pakistańczyka, który zmuszany jest do udziału w przygotowaniach do zamachu terrorystycznego. Do wzajemnego szacunku, niedawania wiary stereotypom, chęci poznawania tego, co inne, i czerpania radości z różnorodności świata nawołuje młodszych czytelników Magdalena Środa w pierwszej polskiej książce z wydawanej przez oficynę Czarna Owca serii „Bez Tabu”; <em>Mała książka o tolerancji</em> łączy formę opowiadania, leksykonu (zawiera objaśnienie kluczowych pojęć) i podręcznika (prezentuje m.in. historię pojęcia tolerancji). Zarówno spotkanie z Innym, jak i zmierzenie się z własną innością czy też bycie innym z własnego wyboru wymaga odwagi, wewnętrznej dojrzałości, otwarcia się na to, co nowe. Polska literatura dla dzieci i młodzieży bez wątpienia podejmuje wyzwanie, jakim jest zwrócenie uwagi niedorosłego odbiorcy na tego rodzaju zagadnienia i oswojenie go z nimi. Poprzez stwarzanie szansy na identyfikację z bohaterem-rówieśnikiem hipotetycznego dziecięcego czy też nastoletniego czytelnika – bohaterem jawiącym się jako Inny bądź też bohaterem poznającym Innego – czytelnik ów jest więc zachęcany do refleksji nad pojęciem inności oraz etykietującą dychotomią: „swojskość” <em>versus</em> „obcość”. Zyskuje możliwość namysłu nad kształtowaniem się tożsamości w sensie socjologicznym, kulturoznawczym i psychologicznym, w opozycji do rozmaicie pojmowanej inności i obcości (cudzej lub własnej). Nie są to zazwyczaj książki z list bestsellerów, raczej nie mieszczą się w ramach najpopularniejszych czytelniczych trendów, są – paradoksalnie – w jakimś sensie inne; i to także stanowi wyzwanie dla czytelnika.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html"></a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/4388,4388.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witkacy w zbiorach Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Nov 2016 13:29:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Barbara]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea literackie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=4023</guid>
		<description><![CDATA[<p>Podobno Witkacy nigdy nie odwiedził Słupska, a obecność jego dzieł w Muzeum Pomorza Środkowego jest zupełnie przypadkowa. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku potomek przyjaciela Witkacego proponował je kilku muzeom (w tym Tatrzańskiemu i Narodowemu), lecz żadne z nich nie wykazało zainteresowania. W tamtym czasie Witkacy nie był jeszcze artystą tak … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html">Witkacy w zbiorach Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/wejście-na-wystawę.jpg" rel="Witkacy"><img class=" wp-image-4032  alignleft" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/wejście-na-wystawę-201x300.jpg" alt="wejscie-na-wystawe" width="235" height="351" /></a>Podobno Witkacy nigdy nie odwiedził Słupska, a obecność jego dzieł w Muzeum Pomorza Środkowego jest zupełnie przypadkowa. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku potomek przyjaciela Witkacego proponował je kilku muzeom (w tym Tatrzańskiemu i Narodowemu), lecz żadne z nich nie wykazało zainteresowania. W tamtym czasie Witkacy nie był jeszcze artystą tak cenionym jak obecnie, jego prace były rozproszone i nie przyciągały szczególnej uwagi rodaków. Oferowanym do sprzedaży zbiorem dzieł Witkiewicza zainteresowało się Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. W 1965 roku Muzeum to kupiło 110 portretów, które dały początek dzisiejszej unikatowej kolekcji dzieł tego artysty. Dziś Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku posiada kolekcję ponad 260 prac, wśród których dominują pastele pochodzące ze wszystkich okresów twórczości Witkacego, w tym cztery portrety Ireny Krzywickiej i jeden Tadeusza Boya-Żeleńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/Boy-Żeleński.jpg" rel="Witkacy"><img class=" wp-image-4025  alignright" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/Boy-Żeleński-169x300.jpg" alt="boy-zelenski" width="207" height="367" /></a>Choć Witkacy portret Boya oznaczył literami T.U. („talent upadł”), co było wyrazem niezadowolenia z wykonanego dzieła, mnie się ten realistyczny, ponury portret „Boyusia” podoba (tak zawistnik Witkacy mawiał o Boyu, zazdroszcząc Mu sławy, sukcesów i może … żony?). Pani Barbara Winklowa twierdzi, że <em>obaj szczerze się nie lubiąc, znali wzajemnie swoją wartość. Boy realizował zasadę (…) że „…trzeba go brać, tak jak jest, ze wszystkimi dzieciństwami i zboczeniami etc.”.</em></p>
<p>Irena Krzywicka tak wspominała Witkacego:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Jedną z najwybitniejszych i najosobliwszych postaci tego okresu był Witkacy. Miał manię – zrozumiałą zresztą u artysty – przekręcania słów, bawienia się słowami, tworzenia nowych niesamowitych imion i nazwisk (…). To samo zrobił ze swoim imieniem i nazwiskiem, zespoliwszy je w jedno: (Stanisław) Ignacy Witkiewicz przerodził się w Witkacego i tak już zostało. (…) Malarstwo jego dotąd nie trafiło na Zachód (może nigdy nie trafi), malarstwo psychodeliczne, jak byśmy to dziś nazwali, tworzone najczęściej pod wpływem narkotyków. Przedstawiało ono obłędne linie i kolory, wśród których błyskały tu i ówdzie fragmenty splecionych ciał. Mogłyby mieć dziś ogromne powodzenie, gdyby nie to, że były wykonane martwym i nietrwałym materiałem: płaty kolorowego kartonu, najczęściej zielonkawego, a na nim kolorowymi kredkami wizje autora. Malarze mówili, że to niedobre, ale np. Boyowi podobało się bardzo i miał ściany obwieszone wizjami Witkacego. Mieszaninę kiczu i geniuszu widać również w jego niezliczonych portretach, które robił czasem w pół godziny. <strong>Mam cztery takie swoje portrety, dość typowe dla artysty.  Jeden realistyczny, „na słodko”, drugi przedstawiający mój profil (bardzo podobny do mnie) wśród płomieni wybuchającego wulkanu – to były właśnie kicze. Ale obok tego dwa portrety zdeformowane, znakomite, o osobliwej formie i sile wyrazu.</strong> Boya portretował dziesiątki razy i te portrety wisiały w Boya gabinecie w charakterze fryzu pod sufitem, rzędem. Niektóre do niczego, niektóre znakomite. Witkacy nie był narkomanem w ścisłym znaczeniu tego słowa, tzn. mógł się obejść doskonale bez narkotyków (czy bez alkoholu, nie jestem pewna), ale próbował wszystkich, obserwując własne reakcje. Kiedy go poznałam, był właśnie w poszukiwaniu peyotlu, czyli kaktusa brazylijskiego, po czym go znalazł i z rozkoszą wypróbowywał.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/Autoportret.jpg" rel="Witkacy"><img class=" wp-image-4024  alignleft" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/Autoportret-219x300.jpg" alt="autoportret" width="210" height="288" /></a>Był typowym cyganem, nie przywiązującym wagi ani do pieniędzy, ani do żadnych dóbr tego świata. Niebywale piękny, miał ogromne powodzenie u kobiet, łączył go wieloletni romans z panią Boyową, bynajmniej nie wyłączny z jego strony, gdyż Witkacy nie rozumiał takich słów jak wierność. Kapryśny, nieznośny, ogromnie dowcipny, bez poczucia czasu ani norm dobrego wychowania, był maniakalnie dokładny, jeśli chodziło o jego portrety. Nie wolno się było spóźnić na seans bodaj o minutę. Modelowi swojemu (czy raczej ofierze) wręczał statut, którego niestety dokładnie nie pamiętam: nie wolno było się ruszać, kręcić, mówić, a po skończonym seansie ani chwalić, ani ganić wykonanej pracy. Czasem za owe portrety przyjmował pieniądze, częściej nie. Lekceważył modela i dawał mu to odczuć. Był obojętny na sukces czy niepowodzenie. Denerwowało mnie niewątpliwe kabotyństwo Witkacego, toteż nie nawiązały się między nami bliższe stosunki.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>(…) Poznałam go w domu państwa Żeleńskich. Zachowywał się nieznośnie, nie tylko jakby to on był panem domu, ale wręcz panującym, wszyscy inni musieli wypełniać jego życzenia i znosić jego kaprysy. Raził mnie ten nadrzędny ton i celebrowanie własnej wielkości. (…) Witkacy wypełniał sobą całe mieszkanie, do Boya odnosił się wręcz lekceważąco.  (…) <strong>Tak więc Witkacy, poznawszy mnie u Boyów, zabrał się do robienia moich portretów. Powstało ich, jeden po drugim, cztery, ale przy piątym zrobiłam jakąś uwagę i – koniec, zdyskwalifikowałam się zupełnie, zapomniałam bowiem, że w czasie malowania mówić nie wolno</strong>. (…)</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Witkacy lekceważył wszystkich wybitnych ludzi swego czasu. Niekiedy jednak zapalał się, ale do kogoś anonimowego i wychwalał go wtedy pod niebiosa, mówił jak wielki o wielkim. Byli to z rzadka ludzie niepospolici, najczęściej jakieś dziwne typy, nie reprezentujące sobą niczego, prócz uwielbienia dla mistrza. Wśród różnych dziwaków, różnego autoramentu grafomanów i pijaków przebywał najchętniej. Wśród nich był królem. Stolicą jego było Zakopane.</em></p>
<p><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/IK-2.jpg" rel="Witkacy"><img class="  alignnone wp-image-4029" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/IK-3-219x300.jpg" alt="ik-3" width="159" height="218" /><img class=" wp-image-4027  alignright" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/IK-1-222x300.jpg" alt="ik-1" width="160" height="216" /><img class="alignright wp-image-4030 " src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/IK-4-221x300.jpg" alt="ik-4" width="160" height="217" /><img class="  alignright wp-image-4028" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/11/IK-2-224x300.jpg" alt="ik-2" width="160" height="214" /><br />
</a></p>
<p>Bibliografia:</p>
<p>Barbara Winklowa, <em>Boyowie.</em> <em>Zofia i Tadeusz Żeleńscy</em>, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001<br />
Irena Krzywicka, <em>Wyznania gorszycielki</em>, Czytelnik, Warszawa 1995<br />
Beata Zgodzińska, <em>50 lat kolekcji Witkacego w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku</em>, Słupsk 2015</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html">Witkacy w zbiorach Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/muzea-literackie/witkacy-w-zbiorach-muzeum-pomorza-srodkowego-w-slupsku,4023.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Największy dar &#8211; przyjaźń</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/wlasny-pokoj-pisma-literackie/najwiekszy-dar-przyjazn,4555.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/wlasny-pokoj-pisma-literackie/najwiekszy-dar-przyjazn,4555.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Oct 2016 14:53:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Barbara]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje z pism literackich]]></category>
		<category><![CDATA[Własny pokój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=4555</guid>
		<description><![CDATA[<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/wlasny-pokoj-pisma-literackie/najwiekszy-dar-przyjazn,4555.html">Największy dar &#8211; przyjaźń</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2018/09/Największy-dar-przyjaźń.png"><img class="wp-image-4557 alignleft" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2018/09/Największy-dar-przyjaźń.png" alt="Największy dar - przyjaźń" width="825" height="1168" /></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/wlasny-pokoj-pisma-literackie/najwiekszy-dar-przyjazn,4555.html">Największy dar &#8211; przyjaźń</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/wlasny-pokoj-pisma-literackie/najwiekszy-dar-przyjazn,4555.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy uczeń spotyka się z książką w sieci, czyli o wyzwaniach dla współczesnego nauczyciela.</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2015 23:00:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Barbara]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje z pism literackich]]></category>
		<category><![CDATA[Rokko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=4397</guid>
		<description><![CDATA[<p>MARTYNA JELONEK, MAGDALENA STEFANIK W ramach projektu będącego częścią programu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Akademickie Centrum Kreatywności” studenci Wydziału Polonistyki UJ mieli okazję zaangażować się w rozmaite działania mające na celu zachęcenie młodzieży szkolnej do czytania. Zespół został podzielony na trzy grupy pracujące na etapach edukacji od szkoły podstawowej … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html">Kiedy uczeń spotyka się z książką w sieci, czyli o wyzwaniach dla współczesnego nauczyciela.</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/10/okładka-Twórcze-Praktyki-Polonistyczne.png"><img class=" wp-image-4401  alignleft" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/10/okładka-Twórcze-Praktyki-Polonistyczne.png" alt="okładka Twórcze Praktyki Polonistyczne" width="278" height="408" /></a>MARTYNA JELONEK, MAGDALENA STEFANIK</p>
<p style="text-align: justify;">W ramach projektu będącego częścią programu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Akademickie Centrum Kreatywności” studenci Wydziału Polonistyki UJ mieli okazję zaangażować się w rozmaite działania mające na celu zachęcenie młodzieży szkolnej do czytania. Zespół został podzielony na trzy grupy pracujące na etapach edukacji od szkoły podstawowej do liceum. Nasze działania objęły dwie klasy I i dwie klasy II gimnazjum. Na początku poszukiwaliśmy powieści związanych z tematyką medialną, które mogłyby stanowić atrakcyjną alternatywę dla dotychczasowych pozycji z listy lektur szkolnych. Przeprowadzona wśród uczniów ankieta pozwoliła na zbadanie ich preferencji i zainteresowań, a w kolejnym etapie na wyodrębnienie podgrup pracujących z daną książką pod przewodnictwem jej „opiekuna”. Zgodnie z założeniem projektu kontakt studentek z uczniami odbywał się drogą mailową oraz za pomocą portalu społecznościowego Facebook. Nie było to zadanie łatwe, dlatego też zgromadzone przez nas doświadczenia stanowią podstawę do refleksji na temat wyzwań, jakie stoją przed każdym nauczycielem polonistą. Jak się okazało, powinien on przede wszystkim zdawać sobie sprawę z obecności dzisiejszych nastolatków w wirtualnej przestrzeni i potrzeby połączenia tego zjawiska z doświadczeniem lekturowym. W związku z tym chciałybyśmy wykorzystać nasze spostrzeżenia, by w oparciu o nie omówić specyfikę poszczególnych etapów cyfrowej pracy z powieścią oraz dołączyć wskazówki, które mogłyby zainspirować nauczyciela chcącego sprostać niecodziennemu wyzwaniu.</p>
<ol style="text-align: justify;">
<li>ODPOWIEDNIA KSIĄŻKA GWARANTEM SUKCESU? O CZYNNIKACH MOTYWUJĄCYCH I DEMOTYWUJĄCYCH</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Mając świadomość roli mediów, a przede wszystkim internetu w życiu młodych ludzi, można było spodziewać się fali entuzjazmu ze strony gimnazjalnych czytelników w odpowiedzi na zaproponowane im pozycje lekturowe. Okazało się jednak, że perspektywa spotkania z bohaterami, którzy większość czasu spędzają w wirtualnym świecie, nie jest tak kusząca, jak wskazywałaby na to popularność literatury fantastycznej w tym gronie odbiorców. Nasze sugestie na temat książek zostały zweryfikowane przez eksperta w dziedzinie literatury dziecięcej i młodzieżowej, Krystynę Zabawę, która na spotkaniu poświęconym godnym zainteresowania pozycjom zwróciła uwagę na szereg istotnych faktów. Najważniejsze okazało się spostrzeżenie, że trudno jest odnaleźć powieści spełniające jednocześnie nasze oczekiwania pod względem tematycznym (obecność mediów) i jakościowym (poprawność językowa i stylistyczna, przekazywane wartości, czy też brak uproszczonych schematów). Ponadto fabuła większości książek zaproponowanych przez badaczkę umiejscowiona była w realnym świecie, co dotychczas nie miało negatywnego wpływu na zainteresowanie ze strony czytelników. Wobec powyższego dokonaliśmy selekcji wcześniej wybranych książek młodzieżowych, poszerzając zakres tematyki o wątki obyczajowe i historyczne. Nasz wybór padł na powieści o tematyce związanej z II wojną światową (<em>Galop’44</em> Moniki Kowaleczko -Szumowskiej, <em>Wszystkie lajki Marczuka</em> Pawła Beręsewicza), o niepełnosprawności <em>(Rico, Oskar i głębocienie</em> Andreasa Steinhöfela), o rodzinnych problemach dorastającego chłopca (<em>Rokko</em> Barbary Ciwoniuk) oraz o nastolatkach żyjących w wirtualnym świecie (<em>Omega</em> Marcina Szczygielskiego, <em>Player One</em> Ernesta Cline’a). Przeświadczenie o tym, że wybrane lektury mają potencjał, by zyskać zainteresowanie uczniów, nie mogło z góry zagwarantować sukcesu. Należało więc odejść od szkolnego zwyczaju ograniczania się do informowania uczniów o obowiązku przeczytania konkretnej książki – na rzecz ciekawych działań motywujących. Wykorzystałyśmy do tego fragmenty poszczególnych powieści, niekiedy wspomagając się prezentacją multimedialną. Naszym celem była zmiana sposobu myślenia i postawy czytelniczej z biernej i mechanicznej („Muszę to przeczytać, bo boję się konsekwencji”) na czynną i świadomą („Chcę to przeczytać, bo ciekawi mnie dalszy przebieg zdarzeń”). Aby zobrazować różnorodność sposobów motywacji, poniżej przedstawiamy zrealizowane przez nas pomysły. Warto dodać, że czas przeznaczony na zachęcenie do przeczytania danej lektury wynosił tylko dziesięć minut. Okazało się, że wystarczyło to, by wzbudzić u większości uczniów oczekiwany entuzjazm.</p>
<p style="text-align: justify;">1.1. „Kogo możesz spotkać za drzwiami głównego bohatera?”. O tym, jak poruszyć wyobraźnię, by zafascynować</p>
<p style="text-align: justify;">Na wstępie zapowiedziałam uczniom, że przeczytam krótki fragment powieści <em>Rokko </em>Barbary Ciwoniuk (zamieszczony poniżej) i poproszę ich o rozwiązanie pewnej zagadki.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Obudził mnie dzwonek domofonu. Dźwięk był krótki, niezdecydowany, jakby ktoś dotknął przycisku i natychmiast tego pożałował. Nakryłem głowę kołdrą i próbowałem wrócić do snu. Śnienie łąki, ze wszystkimi jej kolorami i zapachami, zawsze bywa przyjemne, a co dopiero późną jesienią. Nie miałem żadnych wątpliwości, że za oknem jest ciemno i ponuro – otwarcie oczu na sekundę zupełnie mi wystarczyło. Pokój tonął w mroku. Musiało być albo bardzo wcześnie, albo wyjątkowo pochmurnie i brzydko. Tym skwapliwiej zacisnąłem powieki i wtuliłem twarz głęboko w poduszkę. Z ulgą zanurzyłem stopy w wysokiej, połyskliwej trawie i na próbę zrobiłem kilka długich kroków. Dojrzałe kłosy obijały mi się o kolana, jakieś zielsko czepiało się nóg. Nie uszedłem daleko, bo gong domofonu ponownie przywołał mnie na krawędź snu. Znowu zabrzmiał jakoś podejrzanie wątło i delikatnie. Stanowczo za cicho i za krótko jak na panią Gienię! Jej wspomnienie na dobre zatrzasnęło mi wyjście na łąkę. Usiadłem wściekły.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Wstrętna baba!– mamrotałem, wygrzebując się z pościeli. – Pewnie znów powie, że zapomniała kluczy! Jeżeli nas aż tak nienawidzi, to po co tu przyłazi? Po co? Po co? Po co?</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Skandując to „po co?” przy każdym kroku, doszedłem do drzwi i otworzyłem je z impetem. Jeszcze pięć „po co?” i stanąłem u szczytu schodów. Popatrzyłem w dół. Chyba nigdy widok bałaganu po całonocnej imprezie nie sprawił mi takiej radości jak dziś. Ten cuch z pełnych popielniczek! Odór porozlewanych trunków! Zbiegając po schodach, strąciłem jeszcze jakiś kieliszek i kopnąłem dwie otwarte puszki piwa. Z brzękiem potoczyły się przede mną, ochlapując stopnie.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Będziesz miała co robić, wstrętna babo! Nie ma szans, że nas kiedyś polubisz!– mruknąłem mściwie i dopadłem przycisku domofonu. – Wlazł!– krzyknąłem, wiedząc, że gorszyła się, gdy witałem ją jak kumpli.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Otworzyłem drzwi i cofnąłem się w głąb mieszkania.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Kurde!– jęknąłem, siadając w najbliższym fotelu i rozglądając się po naszym „salunie”.– Kurde! Kurde!</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Nawet jak na panią Gienię, bajzel był stanowczo za duży. Żarcie i flaszki we wszystkich możliwych kątach – na meblach i parapetach. Kilka potłuczonych kieliszków (w tym ten zrzucony przeze mnie), plamy na naszym (ale tak naprawdę babci) drogocennym dywanie, w kilku miejscach jego wzory deformowała wdeptana sałatka i jakieś mięsiwo! Spojrzałem w stronę korytarza. Spodziewałem się wymownego wzroku pani Gieni, ale jej tam nie było. Musiała zajrzeć tu, kiedy ja kontemplowałem cały ten syf i poszła już do kuchni. Cud, że tym razem obyło się bez gadania, prawdziwy cud! Nasłuchiwałem chwilę. Żadnego trzaskania drzwiczkami szafek, lania wody, walenia kubłem na śmieci. Zero ględzenia. Jest tam czy nie? Wpuściłem jej ducha? Wredne, wrzaskliwe ciało zostało za drzwiami?</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Wydało mi się, czy naprawdę usłyszałem pukanie do drzwi? Kurde! Kurde! Kurde! Nie przepadałem za zagadkami z samego rana. Nie o tej porze! Już chyba wolałem tę naszą codzienną rutynę – gderanie Gieni i jej miotanie się po kuchni.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Otwarte!– ryknąłem.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Delikatniś! Znowu zapukał!</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>– Przecież mówię, że otwarte, nie?– powtórzyłem ze złością i otworzyłem drzwi na oścież.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Patrzyłem kompletnie zbaraniały.</em></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">W tym momencie skończyłam czytanie fragmentu książki i zadałam uczniom następujące pytania: „Jak sądzicie, co wydarzyło się później? Kogo lub co zobaczył Rokko za drzwiami?”. Poświęciłam chwilę na dyskusję z uczniami, wysłuchałam ich pomysłów, dopytując, skąd się wzięły. Po burzy mózgów poruszyliśmy kolejną kwestię: zwracania na siebie uwagi otoczenia przez nastolatków. Następnie poinformowałam podopiecznych, że po przeczytaniu książki dowiedzą się, w jaki sposób zrobił to Rokko, a także uprzedziłam, by nie próbowali tego na własnej skórze. […]</p>
<p style="text-align: justify;">
<ol style="text-align: justify;" start="2">
<li>E -MAIL KONTRA ROZMOWA. O AUTORYTECIE SŁÓW KILKA…</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze w ten sam dzień wysłałyśmy do uczniów wiadomość zawierającą tytuły przydzielonych im książek i informację o tym, że egzemplarze czekają na nich w bibliotece szkolnej. Poprosiłyśmy również o potwierdzenie odbioru. Po pewnym czasie wszyscy otrzymali od nas harmonogram działań z terminami ich wykonania. Podczas wymiany korespondencji z gimnazjalistami nasunęło nam się kilka spostrzeżeń dotyczących jej przebiegu. Głównym problemem było niedotrzymywanie terminów wykonania zadań, które wynikało przede wszystkim ze skumulowania obowiązków szkolnych i pozaszkolnych (liczne testy, dodatkowe zajęcia z języka obcego oraz sportowe). Potwierdzają to nocne godziny wysyłanych e -maili, a niekiedy nawet brak kontaktu przez kilka dni. Kolejną wartą uwagi kwestią jest postawa ucznia wobec opiekuna grupy czytelniczej, którą można określić jako ambiwalentną. Z jednej strony w treściach wiadomości widać duży szacunek i zachowanie dystansu, o czym świadczyło przestrzeganie form grzecznościowych, z drugiej zaś dostrzegalna była fraternizacja. Jej źródeł można doszukiwać się w różnicy w postrzeganiu nauczyciela, z którym gimnazjaliści obcują codziennie w szkole, i nauczyciela z zewnątrz, towarzyszącego ich nauce tylko przez określony, krótki czas. Uważamy, że kolejną przyczyną jest staż pracy nauczycieli prowadzących. Uczniowie poczuli ze studentkami wspólnotę doświadczeń i zainteresowań, co wpłynęło na zmniejszenie dystansu. Nie miało to jednak negatywnego wpływu na naszą współpracę, niekiedy wręcz okazywało się pomocne. Warto też poruszyć temat wpływu portali społecznościowych na aktywność młodzieży. Praca z lekturą <em>Wszystkie lajki Marczuka</em> odbywała się głównie na stronie powieści utworzonej na portalu Facebook. Witryna cieszyła się dużym powodzeniem i popularnością wśród pierwszoklasistów, co można było zauważyć po liczbie i częstotliwości zamieszczanych wpisów, dotyczących przebiegu czytania i poszczególnych fragmentów treści. Jednak w przypadku drugoklasistów, zajmujących się powieścią <em>Player One</em>, podobne przedsięwzięcie nie uzyskało aprobaty. Dopiero indywidualny kontakt za pośrednictwem poczty elektronicznej ośmielił uczniów, którzy – najpewniej z obawy przed kompromitacją wśród rówieśników – nie publikowali swoich wypowiedzi na forum. Przy pracy z książką <em>Rokko</em> komunikacja z uczniami z założenia miała polegać wyłącznie na wymianie wiadomości w postaci e -maili, nie zaś, dodatkowo, za pośrednictwem Facebooka. Na ponad 20 uczniów pojawił się tylko jeden głos sugerujący założenie strony poświęconej książce. Reszta grupy nie poruszyła tego tematu, być może z braku potrzeby lub niechęci łączenia obowiązków szkolnych z rozrywkami typowymi dla portali społecznościowych. Na poziom motywacji gimnazjalistów wpłynęły także przygotowane przez nas zadania, różnorodne pod względem stopnia trudności i atrakcyjności. Zaobserwowane zależności między wymienionymi czynnikami a jakością poszczególnych działań uczniów omawiamy w dalszej części artykułu.</p>
<ol style="text-align: justify;" start="3">
<li>PAPIER KONTRA KOMPUTER, CZYLI ORÓŻNYCH FORMACH WYRAŻANIA UCZNIOWSKIEJ KREATYWNOŚCI</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Już podczas internetowej pracy z uczniami zauważyłyśmy szereg różnic w podejściu do konkretnych zadań. W zależności od tego, czy działania miały być wykonane przy użyciu komputera (np. programów Power Point, Strip Generator, Prezi, służących montażowi filmów i obróbce graficznej zdjęć) czy codziennych szkolnych przyborów, motywacja i efekty pracy były nierzadko zaskakujące. Z jednej strony jesteśmy pod wrażeniem jakości prac wykonanych przy użyciu wymienionych narzędzi, z drugiej zaś nie spodziewałyśmy się, w przypadku niektórych uczniów, że zadania pisemne wygrają z techniką przekładu intersemiotycznego, wiodącą prym w dzisiejszym świecie. Poniżej przedstawiamy te z powierzonych uczniom zadań, których efekty były najbardziej zadowalające.</p>
<p style="text-align: justify;">3.1. „Medialne” <em>Wszystkie lajki Marczuka</em> oraz <em>Rokko</em>, czyli kiedy technologia motywuje do działania</p>
<p style="text-align: justify;">Jak wspomniano wcześniej, w przypadku omawiania z uczniami powieści Pawła Beręsewicza dobrym rozwiązaniem okazało się założenie strony na portalu Facebook. Moje obawy oto, że pierwszoklasiści ze strachu przed ośmieszeniem nie zechcą zamieszczać swoich zdjęć oraz wypowiedzi na publicznej witrynie, zupełnie się nie sprawdziły. Już chwilę po odebraniu książki przez członków naszej grupy czytelniczej strona zyskała aprobatę, której wyrazem było kilkanaście tzw. polubień. Najważniejsze były jednak zamieszczane tam szczere wypowiedzi. Pierwsze z nich przynosiły opatrzoną uzasadnieniem odpowiedź na pytanie o ulubiony wątek (współczesny lub historyczny) książki. Jak wykazały pojawiające się komentarze, opisana przez autora historia gimnazjalistów z Choszczówki, rywalizujących ze sobą o nagrodę w projekcie mającym na celu promocję miejscowego bohatera, była bardziej atrakcyjna dla większości (bo aż ośmiu na dziesięciu) czytelników niż wątek opowiadający o promowanym bohaterze – Janie Marczuku, ratującym Żydów podczas II wojny światowej. Za współczesnością przemawiały: „dużo więcej humoru”, „pełno zwrotów akcji”, za historią zaś– „pewien wątek tajemnicy, z czasem też napięcie i ciekawość, co wydarzy się za chwilę”. […]</p>
<p style="text-align: justify;">Podczas pracy z książką Ciwoniuk uczniowie mieli przede wszystkim wykazać się dużą kreatywnością, pomysłowością oraz umiejętnością uzasadniania własnych opinii i poglądów. Jedno z zadań początkowych polegało na wyrażeniu zdania na temat tego, jaką rolę w dzisiejszym świecie odgrywa kobieta, a jaką mężczyzna, jaki powinien być idealny mężczyzna, a jaka idealna kobieta. Uczniowie przy tworzeniu swoich wypowiedzi mieli odwołać się do fragmentu powieści, w którym główny bohater rozmawia ze swoim przyjacielem na temat przyszłej kandydatki na żonę dla swojego ojca. Pierwszy z rozmówców upiera się przy tym, że kobieta powinna być miła, dobra, niegłupia, drugi zaś wskazuje jako swój ideał <em>femme fatale</em>, której nie da się „ciągnąć za mężczyzną na sznurku”. Byłam pod dużym wrażeniem samoświadomości niektórych uczniów, ich wiedzy na temat dzisiejszych realiów, dojrzałych sądów pomimo młodego wieku. Znamienne jest także to, że ich opinie bardzo się różniły, co może być wynikiem ich przekonań i doświadczeń wyniesionych z domu. Oto wypowiedzi niektórych uczniów:</p>
<p style="text-align: justify;">Uczeń I: Tak naprawdę ani mężczyzna, ani kobieta nie mają swoich ról wżyciu; każdy może być kim chce. Żyjemy przecież w wolnym kraju (chyba).</p>
<p style="text-align: justify;">Uczeń II: Zgadzam się z Kornikiem, ponieważ mama nie powinna umieć tylko dobrze gotować, jak uważa Rokko. W dzisiejszym świecie kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna. Uważam, że to on powinien jednak utrzymywać rodzinę i mieć głowę na karku. Ona również powinna pracować na siebie, dom i rodzinę.</p>
<p style="text-align: justify;">Uczeń III: Zgadzam się z opinią Kornika. Uważam, że kobiety powinny być inteligentne i niezależne. Te cechy sprawiają, że bez problemu mogą sobie poradzić w każdej trudnej sytuacji. Poza tym nastolatek ma rację, że nie tylko wygląd się liczy, ale także inne wartości i umiejętności. Rola kobiety i mężczyzny diametralnie się zmieniła. Kiedyś to kobieta miała siedzieć w domu, zajmować się dziećmi, gotować i sprzątać. Mężczyzna natomiast pracował, aby utrzymać rodzinę. Dawniej to mężczyzna był bardziej szanowany, ponieważ miał swobodny dostęp do edukacji, wyższych stanowisk czy wyborów. Na szczęście w naszych czasach obie płci mają takie same prawa. Oprócz tego w większości inaczej wygląda podział obowiązków w domu. Nadal to kobieta jest bardziej odpowiedzialna za dom, jednak coraz częściej to mężczyzna wykonuje cięższe prace domowe. Bierze on też czynny udział w wychowaniu dzieci, świadczy o tym wprowadzenie urlopu ojcowskiego. Wszystko zmierza w kierunku wyrównania praw i obowiązków obu płci. Uważam, że jest to jak najbardziej prawidłowe, ponieważ udział obu płci wżyciu społecznym jest bardzo ważny.</p>
<p style="text-align: justify;">Uczeń IV: (…) moim zdaniem kobieta niekoniecznie musi być inteligentna. Ważne, żeby była dobra i uczciwa. Moim zdaniem rolą kobiety jest opiekowanie się domem, dziećmi oraz zadbanie o dobrą atmosferę i ciepło w domu. Mężczyzna natomiast powinien zarabiać na dom, być w stanie go utrzymać oraz swoją rodzinę.</p>
<p style="text-align: justify;">Zadaniem, które sprawiło uczniom najwięcej trudności, było wymyślenie sloganu reklamowego zachęcającego chłopców do czytania książek. Możliwe, iż gimnazjalistom zabrakło pomysłów na to, jak w paru słowach, treściwie, a zarazem błyskotliwie, przekonać męską część społeczeństwa do sięgania po lekturę. Miałam jednak całkowitą świadomość tych trudności, dlatego ogromną radością napełnił mnie najlepszy przykład, który autorka określiła mianem „wierszowanego listu”, wiedząc, iż nie jest on krótkim sloganem reklamowym. Nie sposób jednak nie docenić go jedynie wskutek niezachowania formy, jaką miało przybrać to zadanie:</p>
<p style="text-align: justify;">CHŁOPAKU! Jesteś spragniony przygód i wrażeń? Czy w Twojej głowie jest pełno marzeń? Czy wyobraźnia Ci podpowiada, że w szarym świecie coś się nie zgadza? Czy masz ochotę coś spsocić czasem? Zagłuszyć ciszę jakimś hałasem? Uciec daleko, gdzie nic nie musisz, robisz, co zechcesz, nikt Cię nie goni, nie tłucze do głowy praw, obowiązków, zachowań wzorowych? Jeżeli takie są Twoje odczucia, to w świat książkowy wraz z nami wyruszaj! Z powieścią odkryjesz mnóstwo tajemnic, poznasz sekrety najgłębszych głębin, poznasz przyjaciół, lecz wrogów także, mnóstwo wartości otrzymasz w darze… To tylko niektóre z książkowych zalet, lecz jest ich więcej, zaufaj nam, stary ;) Pojawi się przed Tobą wiele różnych drzwi, lecz które otworzysz, wiesz tylko Ty… Nie zmarnuj tej szansy przez los Ci danej, trzymaj się stale ścieżki wybranej. Po książkę sięgnij już teraz, natychmiast! To wcale nie jest sprawa dziewczyńska!!! Co zyskasz? Wiele. Co stracisz? Nic. Zatem po książkę sięgnij już dziś!</p>
<p style="text-align: justify;">Uczniowie najchętniej wykonywali jednak działania, w których mieli wykorzystać szeroko rozumiane nowoczesne technologie. Jest to doskonały dowód na to, iż pokolenie tzw. cyfrowych tubylców istnieje naprawdę i ma się świetnie. Jedno z zadań, jakie przygotowałam dla uczniów, polegało na nagraniu za pomocą telefonu komórkowego bądź kamery (w miarę możliwości i dostępu do urządzeń nagrywających) talk -show z Rokkiem, synem sławnego literata, Cezarego Decza. Rozmowa miała dotyczyć tego, jak wygląda życie nastolatka, który nie radzi sobie z własnymi emocjami i nie potrafi nawiązać dobrych relacji z ojcem. Moi podopieczni poradzili sobie znakomicie, prawie wszyscy zadbali o wysoką jakość nagrań, stworzyli doskonałą scenerię, własną charakteryzację, wizualizację przestrzeni. W większości pytania były doskonale przemyślane, trafnie odzwierciedlały kwestie poruszane w książce, wskazywały na głęboką interpretację relacji interpersonalnych głównych bohaterów. Warto dodać, iż sam proces tworzenia filmików był dla uczniów okazją do świetnej zabawy, o czym świadczą dołączone do niektórych nagrań kulisy, w których zamieścili wycięte sceny, wypełnione serdecznym i szczerym śmiechem. Ostatnim zadaniem, o którym chciałabym wspomnieć, było przygotowanie przez uczniów komiksu przy użyciu programu Strip Generator. Miał on przedstawiać ostatnie sceny z książki Ciwoniuk, podczas których zagubiony Rokko próbuje w spektakularny sposób zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Barykadując się w lesie, grozi, iż wysadzi wszystko w powietrze, używając w tym celu granatu, tak naprawdę niewypału, o  czym nie wie gromadzący się wokół nastolatka tłum ludzi, między innymi jego ojciec, przyjaciele, nielubiana nauczycielka. Jedynie przyjaciel Cezarego Decza, będący dla Rokka przybranym wujkiem, domyśla się, że granat, który notabene przekazał chłopcu dawno temu na pamiątkę, nie stanowi prawdziwego zagrożenia. Postanawia podejść do „bratanka” i umożliwić mu ucieczkę, zapewniając przy tym, iż zrozumiał jego postępowanie i postara się załagodzić sytuację. Uczniowie z zadaniem poradzili sobie równie dobrze, o czym świadczą ciekawe efekty ich pracy.</p>
<p><a href="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/10/Rokko-komiks.png"><img class="aligncenter wp-image-4399 size-full" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/10/Rokko-komiks.png" alt="Rokko komiks" width="617" height="711" /></a>Główny wniosek z moich działań jest następujący: bardzo duży wpływ na wykonywane przez uczniów zadania miała ich atrakcyjność. W rozmowie „w cztery oczy” uczniowie jednej z drugich klas powiedzieli mi, iż ciekawsze były dla nich zadania związane z multimediami niż te, które polegały na przykład na tworzeniu regulaminu zdrowych relacji klasowych. […]</p>
<ol style="text-align: justify;" start="4">
<li>KREATYWNOŚĆ RODZI KREATYWNOŚĆ, CZYLI WSKAZÓWKI DLA NAUCZYCIELI PRACUJĄCYCH W SIECI</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Tytuł tej części dotyczy nie tylko nauczyciela zafascynowanego cyfrową edukacją, lecz oczywiście każdego, kto spotyka się z uczniami w rzeczywistości szkolnej. Najtrudniejsze w internetowej pracy z lekturą jest to, by wykazać się wyobraźnią i zachęcić do pracy „wirtualnego” ucznia, którego poczucie obowiązku może być mniejsze niż na tradycyjnych lekcjach. Kiedy nastolatek nie kontaktuje się z nauczycielem twarzą w twarz, odczuwa zamęt, czasem nie wie, jak zachować się w obliczu nowej sytuacji, na przykład jakich form grzecznościowych użyć. Wobec tego wstępnym zadaniem nauczyciela jest uświadomienie uczniowi, iż każdy e -mail powinien rozpoczynać od słów „Szanowna Pani/ Szanowny Panie”, nie zaś „Dzień dobry” czy „Cześć”. Tu nasuwa się pierwsza wskazówka dotycząca potrzeby ustalenia z uczniami wspólnych zasad współpracy online.  W ten sposób unikniemy dodatkowych wyjaśnień podczas omawiania lektury, co przełoży się na sprawność i efektywność działań. Kolejną istotną kwestią jest duże prawdopodobieństwo, że przy braku wcześniej ustalonego harmonogramu uczniowie nie będą systematycznie wykonywali powierzonych im prac. W związku z tym warto odpowiednio wcześniej rozplanować w czasie zadania, uwzględniając stopień ich trudności oraz szkolne zobowiązania uczniów – sprawdziany, kartkówki, prace domowe z innych przedmiotów, a także wyjścia i wyjazdy klasowe. Dlatego tak ważne jest, by w harmonogramie dla uczniów przy każdym poleceniu znalazła się informacja na temat dziennego terminu jego realizacji. Pozytywny wpływ na efekty pracy ma również formułowanie poleceń. Powinny być one zrozumiałe, przejrzyste oraz zwięzłe. W przypadku rozwiniętych zadań sprawdzi się ich wypunktowanie, tak by uczniowie mogli wykonywać je etapami. Dodatkowo, warto w kontakcie z uczniami podkreślać, że w razie potrzeby mogą o wszystko pytać, a odpowiedź otrzymają tak szybko, jak będzie to możliwe. Wzbudzi to u uczniów poczucie bezpieczeństwa i być może większą chęć współpracy. Licząc na entuzjazm ze strony podopiecznych, nauczyciel w trakcie tworzenia zadań powinien wykazać się otwartością na różnorodność tekstów kultury, nowe trendy w sieci (np. memy), zainteresowania współczesnej młodzieży oraz jej obycie w przestrzeni medialnej. Z naszego doświadczenia wynika, że dobrze sprawdzają się rozmaite propozycje polegające na wcielaniu się w role bohaterów, wymyślaniu dalszego przebiegu wydarzeń lub alternatywnych rozwiązań dla opisanych w książkach sytuacji. Ponadto pomocne będzie wielokrotne podkreślanie znaczenia szczerości i niewaloryzowania poglądów. Dzięki temu stworzymy nastolatkom okazję do określenia własnego stanowiska, bez obawy o otrzymanie negatywnej oceny za wyrażany światopogląd. Należy też zaakcentować, że istotna jest dobra organizacja pracy w grupach. Na etapie przygotowań wymaga to odróżnienia realiów szkolnych od wirtualnych, szczególnie w aspekcie relacji między uczniami. W sytuacji kiedy nie mamy pełnej kontroli nad pracą uczniów, nie możemy wymagać od nich przemyślanego rozplanowania działań, zwłaszcza wtedy, gdy w grupie są osoby niedarzące się sympatią. Cyfrowa edukacja wymaga zatem od nauczyciela pozostawienia uczniom wolnej ręki w momencie tworzenia grup zadaniowych. Powyższe ogólne wskazówki zawierają kluczowe naszym zdaniem zasady pracy z uczniami online. Należy jednak przede wszystkim pamiętać, że każda klasa jest inna, a osiągnięcie zadowalających efektów we współpracy na polu nauczyciel – uczeń zależy głównie od szczerych chęci obu stron.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html">Kiedy uczeń spotyka się z książką w sieci, czyli o wyzwaniach dla współczesnego nauczyciela.</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/rokko-pisma-literackie/kiedy-uczen-spotyka-sie-z-ksiazka-w-sieci-czyli-o-wyzwaniach-dla-wspolczesnego-nauczyciela,4397.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gra o przyszłość</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2015 13:50:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje czytelników]]></category>
		<category><![CDATA[Własny pokój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=2831</guid>
		<description><![CDATA[<p>Wojownicy: Alfons &#8211; „dawny rozrabiaka, typ spod ciemnej gwiazdy, który przeszedł na stronę Dobra”. Zach &#8211; „mamisynek, naiwniak, który zupełnie nie zna życia”. Teren gry: „buda”. Cel gry: „walka o dobre imię”. Wbrew pozorom nie jest to scenariusz gry komputerowej, ale tajny plan przetrwania w szkole i dania sobie szansy … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html">Gra o przyszłość</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wojownicy:<br />
Alfons &#8211; „dawny rozrabiaka, typ spod ciemnej gwiazdy, który przeszedł na stronę Dobra”.<br />
Zach &#8211; „mamisynek, naiwniak, który zupełnie nie zna życia”.<br />
Teren gry: „buda”.<br />
Cel gry: „walka o dobre imię”.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Wbrew pozorom nie jest to scenariusz gry komputerowej, ale tajny plan przetrwania w szkole i dania sobie szansy na lepsze życie. O wolności właśnie, lojalności, obowiązku oraz o pracy nad sobą i nierównych szansach mówi skierowana do młodzieży powieść Barbary Ciwoniuk <em>Własny pokój</em>. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Literatura książka jest kolejną już pozycją z serii <em>Plus minus 16</em>, poruszającej trudne kwestie, nie tylko dotyczące młodych czytelników, ale wszystkich grup społecznych, zawodowych &#8211; i to niezależnie od kraju.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym razem autorka przedstawia gimnazjalistę, Zacha Rosena, chłopca obowiązkowego, wspaniałego przyjaciela i syna, z którego każda matka powinna być dumna. Z ojcem ma sporadyczny kontakt – zapracowany inżynier, architekt nigdy nie miał czasu dla żony i dziecka, a pewnego dnia po prostu ich porzucił. Teraz przypomina sobie o obowiązkach wyłącznie wówczas, kiedy była żona prosi go o spędzenie czasu z synem podczas wakacji. Ale Zach już doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że byłyby to kolejne zmarnowane tygodnie, spędzone w hotelach, salach konferencyjnych i nieustannym oczekiwaniu na ojca-biznesmena.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz Zach jako uczeń gimnazjum jest już świadomy pewnych rzeczy oraz problemów i nie chce żyć w oparciu o fałsz i pozory. Ten tzw. moralny kręgosłup i solidne zasady wpojone przez matkę czynią z niego wzór do naśladowania dla wszystkich młodych ludzi. Choć zdarza mu się niekiedy popełniać drobne &#8222;grzeszki&#8221;, to nie są one działaniem z premedytacją, nie mają na celu wyrządzenia innym krzywdy czy uniknięcia odpowiedzialności.</p>
<p style="text-align: justify;">Jego dobroć, solidność i uprzejmość czyni go wymarzonym celem szkolnych rozrabiaków, którzy napadają na niego w szkolnej szatni. Wówczas jednak uzyskuje niespodziewaną pomoc ze strony drugorocznego Alfiego, którego nieobecności na zajęciach oraz oskarżenia o bójki i kradzieże stały się przyczyną nieklasyfikowania. Czy rzeczywiście Afli jest taki zły? Zach mógł się przekonać o jego naturze, kiedy ukradł Zachowi telefon. Jako poszkodowany, chłopiec mógłby przypiąć mu etykietę złodzieja i podobnie jak inni odnosić się do niego z mieszaniną strachu, podejrzliwości i rezerwy. Zach jednak, mając w pamięci pomoc ze strony kolegi, postanawia skłamać przed nauczycielami, zaskarbiając sobie nie tyle wdzięczność Alfiego, co jego szacunek.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak rodzi się ta niezwykła przyjaźń pomiędzy chłopcami pochodzącymi z różnych domów i różnych środowisk. Alfi jest bowiem dzieckiem wychowywanym w rodzinie alkoholowej, przekonanym o tym, że jego los jest już od dawna przesądzony. Nikt nie spodziewa się po nim niczego dobrego, nikt nie sądzi, że jest godzien zaufania, nikt też nie ma wobec niego zbytnich wymagań. Jedynie Zach dostrzegł w nim potencjał i obdarzył wiarą w jego możliwości. Walka o dobre imię i lepszą przyszłość ma być swego rodzaju grą, w której nie ma biednych i bogatych, a każdy ma równe szanse na zwycięstwo.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy chłopcom uda się przejść na kolejne poziomy gry, czyli stawić czoła kolejnym problemom? Tych będzie, niestety, co niemiara, bowiem nagle zaczyna chorować mama Zacha i konieczny jest jej wyjazd do Stanów Zjednoczonych na eksperymentalne leczenie. Chłopiec musi zamieszkać z wciąż nieobecnym ojcem w olbrzymim i bezosobowym lofcie, a także zmienić szkołę, opuszczając Alfiego oraz ulubionego nauczyciela historii, Hannibala. To jednak nie koniec przyjaźni chłopców, to nie koniec wyzwań, przed którymi wspólnie staną. Przed Alfim bowiem bardzo trudny czas – w trakcie pijackiej awantury jego ojciec zostaje pchnięty nożem, a o próbę zabójstwa jest podejrzany jego starszy brat, natomiast on sam wraz z siostrą trafia do pogotowia rodzinnego…</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Własny pokój</em> to wzruszająca i mądra powieść, która powinna być lekturą obowiązkową dla uczniów, ale również dla nauczycieli. Postawy grona pedagogicznego niekiedy szokują, oddając bolesną prawdę o kompetencjach nauczycieli, a niekiedy budzą nadzieję &#8211;  historyk Hannibal jest wzorem nauczyciela z pasją oraz doskonałym podejściem do ucznia. Ciwoniuk odmalowała również doskonale całe spektrum zachowań młodzieży gimnazjalnej po to, by młodzi czytelnicy samemu mogli wyciągnąć wnioski z prezentowanych sytuacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Wartko tocząca się akcja, sprawnie poprowadzone dialogi i przesycone mądrością, refleksyjne wypowiedzi Zacha oraz świadomość „gry” ekscytuje i wciąga czytelnika. Kończąc lekturę, pozostajemy z przekonaniem, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swój los, że przeszkody mogą opóźnić realizację celu, mogą wymagać dodatkowego wysiłku, ale rezygnacja z drogi jest porażką, której nie można niczym usprawiedliwić!</p>
<p>Dodała recenzję: <a href="http://www.granice.pl/logowanie.php?id=68&amp;kto=justa21" target="_blank">Justyna Gul </a><br />
<a href="http://www.granice.pl/recenzja,wlasny-pokoj,11372" target="_blank"><img class="alignleft wp-image-2824 size-thumbnail" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/05/granice-150x54.png" alt="granice" width="150" height="54" /></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html">Gra o przyszłość</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/gra-o-przyszlosc,2831.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uciec jak najbliżej</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2015 13:44:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje czytelników]]></category>
		<category><![CDATA[Uciec jak najbliżej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=2828</guid>
		<description><![CDATA[<p>Tysia to zwyczajna nastolatka, która rumieni się na widok kolegi z równoległej klasy, która ma typowe szkolne problemy, przyjaciółki, rodzinę. Ma także dwóch starszych braci &#8211; jednego idealnego, pupila w szkole i w domu, a drugiego zbuntowanego, ciągle skłóconego z ojcem, nie znajdującego zrozumienia w rodzinie. Serce bohaterki zostanie wystawione na … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html">Uciec jak najbliżej</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tysia to zwyczajna nastolatka, która rumieni się na widok kolegi z równoległej klasy, która ma typowe szkolne problemy, przyjaciółki, rodzinę. Ma także dwóch starszych braci &#8211; jednego idealnego, pupila w szkole i w domu, a drugiego zbuntowanego, ciągle skłóconego z ojcem, nie znajdującego zrozumienia w rodzinie.</p>
<p style="text-align: justify;">Serce bohaterki zostanie wystawione na niełatwą próbę. Jej szkolny ukochany, Zach, nagle zniknie, w zasadzie bez słowa pożegnania. Z niejasnych i nie bardzo przekonujących informacji Tyśka dowie się, że wyjechał do swojej śmiertelnie chorej mamy. Jej przyjaciółki także nie mają łatwo &#8211; muszą udawać przed rówieśnikami, że są kimś innym, lepszym, a wszystko po to, by zostać zaakceptowanymi. Jeden z kolegów wikła się w aferę kryminalną, a media czynią z tragedii rozrywkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Tysi wydaje się, że dramaty mogą dotykać tylko innych, dopóki sama nie doświadcza problemów, z którymi jej rodzina nie potrafi się uporać. Zaczyna się od babci. Starsza pani coraz słabiej rozpoznaje swoich bliskich, coraz częściej odpływa w swój własny świat, do tego jest schorowana, a w zabieganym świecie nie ma się kto nią zajmować. Konflikt dotyczący tego, co należy zrobić w obliczu takiej sytuacji uświadomi całej rodzinie &#8211; a zarazem i czytelnikom &#8211; wiele ważnych prawd.</p>
<p style="text-align: justify;">Powieść uświadamia &#8211; szczególnie dorosłym &#8211; jak niełatwe jest dorastanie, z iloma problemami muszą zmierzyć się dorastający ludzie, nim osiągną tak zwaną dojrzałość. To także historia rodziny, której członkowie, choć żyją obok siebie, nie dostrzegają się już nawzajem. Zatracili poczucie bliskości i zaufania. Rodzice są zmęczeni, dzieci nie chcą już rozmawiać. O tym, jak wiele tracili, przekonują się dopiero, gdy uświadamiają sobie, ile mogą stracić. Tytuł wiele sugeruje w zakresie interpretacji wymowy książki. Uciec, by zbliżyć się na nowo. Odejść, by dać się odnaleźć. To właśnie czynią bohaterowie, ale czy jest to możliwe w codziennym życiu? Na to pytanie odpowiedzieć musi już każdy z czytelników.</p>
<p>Dodał/a recenzję: <a href="http://www.granice.pl/logowanie.php?id=68&amp;kto=catarina78" target="_blank">Katarzyna Krzan</a><br />
<a href="http://www.granice.pl/recenzja,uciec-jak-najblizej,7466" target="_blank"><img class="alignleft wp-image-2824 size-thumbnail" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/05/granice-150x54.png" alt="granice" width="150" height="54" /></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html">Uciec jak najbliżej</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/uciec-jak-najblizej,2828.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lekcja dojrzałości</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2015 13:34:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ania]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje czytelników]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=2823</guid>
		<description><![CDATA[<p>Mówi się, że rodzina to prawdziwy skarb, oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Niekiedy jednak nawet w najcudowniejszej rodzinie zdarzają się chwilowe załamania i przejściowe kryzysy. Szczególnie, kiedy ma się młodszego, złośliwego brata, wiecznie nieobecnego ojca i obarczoną zbyt wieloma obowiązkami mamę, która najchętniej kontrolowałaby każdy aspekt naszego życia – oczywiście z … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html">Lekcja dojrzałości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mówi się, że rodzina to prawdziwy skarb, oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Niekiedy jednak nawet w najcudowniejszej rodzinie zdarzają się chwilowe załamania i przejściowe kryzysy. Szczególnie, kiedy ma się młodszego, złośliwego brata, wiecznie nieobecnego ojca i obarczoną zbyt wieloma obowiązkami mamę, która najchętniej kontrolowałaby każdy aspekt naszego życia – oczywiście z miłości i troski o swoje pociechy. Taką modelową rodzinę można uzupełnić jeszcze o drugiego, tym razem starszego brata, który już jako student wydaje się bardzo dorosły i odpowiedzialny. Nie może również na obrazku zabraknąć dziadka, łasucha, lubującego się w testowaniu nowych rodzajów batoników oraz jego wiernego psa.</p>
<p style="text-align: justify;">Oto cała rodzinka trzynastoletniej Ani, uczennicy gimnazjum, a przy tym bohaterki niezwykle mądrej i ciepłej książki dla młodzieży. <em>Ania</em> to już kolejna wspaniała powieść Barbary Ciwoniuk, która porusza ważne kwestie związane z dorosłością, problemami nastolatków i szeroko rozumianą tolerancją. Nie bez przyczyny książka znalazła się wśród dziesięciu publikacji wyróżnionych nominacją do nagrody „Książka Roku” przyznawanej przez Polską Sekcję IBBY. Stanowi ona pomost pomiędzy dorosłymi a ich dziećmi, pomiędzy nauczycielami a uczniami, skłania do rozmów o życiowych wartościach, dokonywanych wyborach, a także o środowisku oraz pokusach współczesnego świata.</p>
<p style="text-align: justify;">Główną bohaterkę spotykamy w wyjątkowo burzliwym okresie jej życia, pełnym zmian wymuszających przystosowanie się do nowej sytuacji. Niedawno przeprowadziła się do pokoju Daniela, który wyjechał na studia. Tata wyruszył w kolejną służbową podróż &#8211; tym razem do Mongolii, a mały Jasiek robi się coraz bardziej bezczelny. Na dodatek ukochany dziadek znalazł się w szpitalu i wiadomo, że po wyjściu nie będzie mógł mieszkać sam.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjazd kochanego staruszka i jego kundelka Szekspira, choć wiąże się z oddaniem ukochanego pokoju, zmienia życie rodziny na lepsze, wprowadza spokój i harmonię do jej codzienności. Dobrze wpływa również na Anię i Jaśka, którzy nie kłócą się już tak często, zachowują się z godnością i szacunkiem (choć zdarzają im się małe przerwy w tej metamorfozie). Chociaż jeśli chodzi o dziewczynkę, to na sposób postrzegania przez nią świata duży wpływ wywiera Igor. Wcześniej kolega ze szkolnej ławki, teraz przyjaciel, a może nawet… chłopak? Empatyczny, honorowy, niezwykle dojrzały jak na swój wiek, tłumaczy Ani wiele spraw, zawsze jest gotowy służyć radą i wsparciem. A będzie ono potrzebne, bowiem pojawienie się na progu domu Ani ekscentrycznej, buntowniczo nastawionej do otoczenia nastolatki burzy uporządkowany i bezpieczny świat, w jakim dotąd dziewczynka żyła.</p>
<p style="text-align: justify;">Choć obecność ciężarnej Karoliny pod dachem początkowo postrzegana jest w kategoriach problemu, to stopniowo wszyscy oswajają się z nową sytuacją. Wiąże się to z przewartościowaniem priorytetów, a także z zaakceptowaniem nowego członka rodziny. Ciąża nastolatki jest pretekstem do poruszenia tematu współżycia bez zabezpieczenia, odpowiedzialności za popełnione błędy i pogodzenia się z konsekwencjami. Na kartach książki Ciwoniuk pojawia się również motyw związany z handlem dziećmi, ale przede wszystkim autorka zwraca uwagę na kwestie dojrzałości emocjonalnej, przemocy i nakręcającej się spirali agresji. Nie piętnuje ludzi, choć zwraca uwagę na ich niestosowne zachowanie. Stara się raczej docierać do źródła problemu, które często tkwi w rodzinie i środowisku społecznym.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zakończy się historia? Czy Karolina zdecyduje się zachować dziecko? Czy Daniel poczuje się współodpowiedzialny? Jak rozwijać się będzie znajomość pomiędzy Anią a Igorem? Na te pytania odpowiedzi warto poszukać w powieści<strong> </strong><em>Ania</em>, która powinna być zaledwie wstępem do własnych przemyśleń i wyciągania wniosków. Wszystkie drażliwe kwestie, stanowiące dla wielu rodzin tematy tabu, zostały poruszone w książce w sposób niezwykle delikatny, ale jednoznacznie wskazujący na właściwy sposób postępowania.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciwoniuk z niezwykłym wyczuciem prowadzi akcję, mając świadomość wieku odbiorców, czyniąc jednak historię uniwersalną i ponadczasową. Szkoda tylko, że okładka nie oddaje klimatu książki ani tematów w niej poruszanych. Niech to będzie jednak dowodem na to, że tak jak człowieka nie można oceniać po wyglądzie, tak powieści nie należy oceniać po obwolucie.</p>
<p>Dodał/a recenzję: <a href="http://www.granice.pl/logowanie.php?id=68&amp;kto=justa21" target="_blank">Justyna Gul</a><br />
<a href="http://www.granice.pl/recenzja,ania,8949" target="_blank"><img class="alignleft wp-image-2824 size-thumbnail" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2015/05/granice-150x54.png" alt="granice" width="150" height="54" /></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html">Lekcja dojrzałości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/lekcja-dojrzalosci,2823.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MANIFESTY I (AUTO)KREACJE. POLSKA LITERATURA DLA DZIECI I MŁODZIEŻY PO 1989 ROKU W KONTEKŚCIE STUDIÓW NAD NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ (NA PRZYKŁADZIE POWIEŚCI TEN GRUBY BARBARY CIWONIUK)</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2015 20:38:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Barbara]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje z pism literackich]]></category>
		<category><![CDATA[Ten gruby]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=3142</guid>
		<description><![CDATA[<p>Dyskusje dotyczące tzw. trudnych tematów, uważanych za tabu, podejmowanych przez autorów literatury dla dzieci i młodzieży, trwają od przynajmniej trzydziestu pięciu lat. Jako jeden z przykładów tego rodzaju dyskusji należy przypomnieć sesję naukowo-literacką IBBY z roku 1978, która odbyła się w Würzburgu. Problematyka tej sesji była skupiona wokół tego, co … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html">MANIFESTY I (AUTO)KREACJE. POLSKA LITERATURA DLA DZIECI I MŁODZIEŻY PO 1989 ROKU W KONTEKŚCIE STUDIÓW NAD NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ (NA PRZYKŁADZIE POWIEŚCI TEN GRUBY BARBARY CIWONIUK)</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class=" size-medium wp-image-3143 alignleft" src="http://barbaraciwoniuk.pl/wp-content/uploads/2016/02/Guliwer-1-2015-216x300.jpg" alt="Guliwer 1 2015" width="216" height="300" />Dyskusje dotyczące tzw. trudnych tematów, uważanych za tabu, podejmowanych przez autorów literatury dla dzieci i młodzieży, trwają od przynajmniej trzydziestu pięciu lat. Jako jeden z przykładów tego rodzaju dyskusji należy przypomnieć sesję naukowo-literacką IBBY z roku 1978, która odbyła się w Würzburgu. Problematyka tej sesji była skupiona wokół tego, co uznawano wówczas, w latach siedemdziesiątych XX wieku, za tematy tabu, raczej niepolecane do rozmowy z dzieckiem. Do tematów uznawanych w tamtym okresie za trudne włączono między innymi narkomanię, seksualność, śmierć. Do szerokiego zakresu tematów tabu włączono także niepełnosprawność.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie ulega wątpliwości, że samo zjawisko niepełnosprawności jest tematem budzącym emocje, także ze względu na fakt, iż jest ono uwikłane w liczne meandry filozofii, polityki, religii czy edukacji. Z drugiej strony, tak zwane studia nad niepełnosprawnością (ang. <em>disability studies</em>) jako interdyscyplinarna metodologia badawcza mogą wnieść nowe spojrzenie na wiele dziedzin polskiego życia zbiorowego, umysłowego i artystycznego. Polska jest dość wdzięcznym polem badawczym pod kątem <em>disability studies</em>, ponieważ należy do bardzo nielicznych wyjątków zarówno na tle krajów zachodnich, gdzie w przeszłości dochodziło do masowej, odgórnej eksterminacji osób niepełnosprawnych o charakterze politycznym, jak i państw postkomunistycznych Europy Środkowej i Wschodniej, jako region, gdzie propaganda nie była zwrócona przeciwko osobom niepełnosprawnym ani nie dążono do ukrywania faktu istnienia różnych rodzajów niepełnosprawności. Mimo to brakuje na naszym rynku publikacji ujmujących dzieje kultury polskiej w poszczególnych okresach historycznych, rodzimej literatury, sztuki, polityki, życia codziennego i religijnego z perspektywy <em>disability studies</em>. W tym kontekście chciałabym poruszyć wspomniany już temat niepełnosprawności w polskiej literaturze dla dzieci i młodzieży (ze szczególnym uwzględnieniem powieści młodzieżowej), w której przemiany zachodzące w polskiej mentalności, technologii, zapisach prawnych, wreszcie – edukacji, są dość widoczne, mimo swojej subtelności.</p>
<p style="text-align: justify;">Czym są studia nad niepełnosprawnością i co mogą one wnieść do badań nad polską „literaturą osobną”? Jaki pożytek może z nich wynieść literaturoznawca zajmujący się tekstami kultury przeznaczonymi dla młodego odbiorcy (choć, oczywiście, nie tylko dla niego)?</p>
<p style="text-align: justify;">Początki <em>disability studies</em> jako nowego obszaru badawczego oraz metodologii w kręgu studiów kulturowych sięgają roku 1998, kiedy została opublikowana książka amerykańskiej badaczki Simi Linton <em>Claiming Disability. Knowledge and Identity</em>. Według autorki wspomnianej publikacji celem <em>disability studies</em> jest krytyczna refleksja nad niepełnosprawnością, jej historycznym i społecznym kontekstem. Obejmują one przede wszystkim relację między narracją o niepełnosprawności w środowiskach akademickich i społecznym dyskursem o niej oraz wynikającymi z nich praktykami życia codziennego, dlatego <em>disability studies</em> mają charakter interdyscyplinarny. Według Simi Linton niepełnosprawność jest fenomenem społecznym, politycznym i kulturowym, w przeciwieństwie do proponowanych jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w krajach zachodnich wizji niepełnosprawności jako zjawiska tylko i wyłącznie medycznego.</p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej strony, badając polską kulturę (a w związku z tym – również literaturę) pod kątem dziejów i praktyk związanych z niepełnosprawnością jako fenomenem społecznym, należy mieć na uwadze wspomnianą już odrębność historii Polski. Proponowane przez Linton obszary badawcze mają bowiem odniesienie jedynie do kultury polskiej po 1918 roku, gdy narodziła się polska naukowa myśl pedagogiczna, skierowana na potrzeby dziecka niepełnosprawnego, przy równoległym tworzeniu instytucji badawczych, których celem było badanie różnych rodzajów niepełnosprawności już w niepodległej Polsce. Absurdem byłoby jednak stwierdzenie, iż przed 1918 rokiem nie było na ziemiach polskich osób niepełnosprawnych, stąd istnieje potrzeba stworzenia polskiego wariantu <em>disability studies</em>, ujmującego specyfikę polskiej kultury i historii. Wariant ten będę dalej nazywać studiami nad niepełnosprawnością.</p>
<p style="text-align: justify;">Polska odmiana <em>disability studies</em> w związku z odmiennymi uwarunkowaniami kulturowymi obejmowałaby nie tylko badania nad rozdźwiękiem między dyskursem akademickim i praktyką społeczną, lecz przede wszystkim codzienne funkcjonowanie w lokalnej społeczności, wraz z towarzyszącymi mu ewentualnymi dysonansami między obrazem niepełnosprawności w otoczeniu a tym, jak postrzega siebie osoba niepełnosprawna. W odniesieniu do literatury obejmowałaby natomiast problem autokreacji niepełnosprawnego podmiotu. Bez wątpienia do jednej z kluczowych kategorii studiów nad niepełnosprawnością byłaby sugerowana przez Linton „ukryta dyskryminacja&#8221; – a więc różne strategie polegające na wykluczeniu niepełnosprawnego bohatera, nie wyrażane jednak wprost w toku narracji. Polska propozycja badań literaturoznawczych w perspektywie studiów nad niepełnosprawnością nie ujmowałaby więc tematu niepełnosprawności horyzontalnie (uniwersytet – społeczeństwo), lecz wertykalnie (użytkownik kultury – inny użytkownik kultury, natomiast w tekście literackim: bohater niepełnosprawny – inny bohater, niekoniecznie sprawny).</p>
<p style="text-align: justify;">W niniejszym artykule chciałabym zaproponować próbę interpretacji jednej z powieści Barbary Ciwoniuk pt. <em>Ten gruby.</em> Wybór jest podyktowany faktem, iż w tym utworze postać niepełnosprawnej bohaterki wyraża pewne tendencje zachodzące w polskiej kulturze po 1989 roku, o których będzie mowa niżej.</p>
<p style="text-align: justify;">Szczególnie interesujący w <em>Tym grubym</em> jest fakt, iż Adrianna, będąc bohaterką niepełnosprawną ruchowo, prowadzi swoją narrację dwutorowo – w świecie uznawanym za „realny&#8221; i na swoim blogu, co stwarza dla niej możliwość swobodnej kreacji samej siebie. Pierwszy wpis na blogu Adrianny może dostrczyć wglądu w sposób konstrukcji własnej tożsamości jako osoby niepełnosprawnej:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Na filmach psychologowie często radzą ludziom nieszczęśliwym, żeby opisywali, co ich boli, bo wtedy łatwiej znaleźć sposób na pozbycie się cierpienia. Może to i prawda, bo w Internecie pełno jest teraz różnych blogów ludzi samotnych i załamanych. Różne bywają przyczyny stanu ich ducha, ale często spotykaną jest fakt bycia osobą niepełnosprawną, inaczej ON. Te dwie literki oznaczają, że ktoś urodził się nieco inny od reszty albo w pewnym momencie życia ciężko zachorował lub uległ wypadkowi i nagle został wyrzucony poza krąg znajomych, a nieraz i rodziny. Że musi walczyć o powrót do życia, a czasem nawet o jego namiastkę. Od paru lat te dwie literki określają i mnie</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Interesujące przy lekturze wyżej cytowanego fragmentu blogowej wypowiedzi narratorki staje się jej własne postrzeganie w kontekście innych, aczkolwiek niewymienianych z imion i nazwisk, a zatem jedynie potencjalnych i podlegających przy tym generalizacji „osób niepełnosprawnych”. Adrianna nie przedstawia siebie na tle konkretnych ludzi z krwi i kości, lecz raczej sytuuje siebie w kręgu postulowanej, dość abstrakcyjnej grupy. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, iż pierwszy wpis Adrianny na jej własnym blogu staje się swoistym manifestem niepełnosprawnej tożsamości. Jednak najciekawsze w jej manifeście jest to, że narratorka z góry zakłada, że każda osoba niepełnosprawna zostaje odrzucona przez społeczeństwo, co oznacza pewną generalizację, a więc jej stwierdzenie niekoniecznie musi być całkowicie zgodne z rzeczywistością.</p>
<p style="text-align: justify;">W jaki sposób Adrianna postrzega siebie na tle innych niepełnosprawnych blogerów? Interesujący staje się w jej konstrukcji swojej tożsamości kontrast między autokreacją w przestrzeni wirtualnej a tym, jak przebiega jej konfrontacja z rzeczywistością:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Teraz mój przyszły czytelnik natychmiast ucieknie z tej strony, bo zorientuje się, że nie znajdzie na niej nic ciekawego, tylko opis choroby i narzekanie. Zero wątków dotyczących miłości czy seksu. Może i jest w tym trochę racji, ale utyskiwać na zły los i opisywać swojej choroby naprawdę nie zamierzam. Dość naczytałam się blogów zaczynających się od słów: „Jestem niepełnosprawny i powoli tracę sens życia&#8230;”, „Mam 25 lat i jestem bardzo nieszczęśliwy, bo po wypadku opuściła mnie dziewczyna&#8230;&#8217;”, „Jestem niepełnosprawna i bardzo samotna. Proszę, wejdź tu, bo szukam przyjaciela&#8230;&#8221;</em>‚.</p>
<p style="text-align: justify;">Brak „utyskiwania na swój los&#8221; w istocie występuje tyko w autokreacji i narratorki, w stworzonym przez nią samą obrazie swojej osoby. Rozdźwięk między różnymi wizerunkami niepełnosprawności, szczególnie między jej wersją, wyobrażoną przez narratorkę, a rzeczywistą, tą, z którą ma do czynienia na co dzień, jest widoczny również w tym, jak Adrianna ozdabia swój pokój:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Mama starannie przyczepia plakat Nicka Vujicica do grubej tapety nad biurkiem i odchodzi, by z pewnej odległości ocenić swoje dzieło [&#8230;] To dziwne, że mama, patrząc na uśmiechniętego Nicka, nie zasypuje mnie pytaniami w stylu: ,,Co mu dolega?'; ,,A co on takiego zrobił?”. Pewnie myśli, że to jeden z wielu młodych niepełnosprawnych, którzy biorą udział w projektach typu Bez barier czy Ponad granicami i zdobywają szczyty albo objeżdżają świat na wózkach. [&#8230;] Dla mnie są to przyjaciele, którzy mnie nigdy nie zawiodą. Innych nie mam, a z tymi mogę się naprawdę zaprzyjaźniać, poznając ich twórczość. Są wśród nich sportowcy, politycy, naukowcy, pisarze, aktorzy, muzycy i inni artyści, których bardzo cenię</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Ograniczę się jedynie do interpretacji wyżej cytowanego, niewielkiego fragmentu dość obszernej narracji Adrianny. Warto dodać, iż jej galerię znanych osób niepełnosprawnych stanowią ludzie, którzy w XXI wieku stali się właściwie ikonami różnych rodzajów niepełnosprawności oraz różnych strategii radzenia sobie z nią. Przykładem takiej ikony może być John Nash, którego postać została przybliżona polskiemu odbiorcy tekstów kultury dzięki biograficznemu filmowi <em>Piękny umysł</em> (znamienne jest to, że premiera tego dzieła w Polsce miała miejsce na początku bieżącego stulecia, w 2002 roku). Kwestia niepełnosprawnych celebrytów, zajmujących już swoje miejsce w wyobraźni zbiorowej, jest na pewno zjawiskiem godnym dalszego zbadania. Adrianna w pewnym stopniu utożsamia się z postaciami z plakatów, ale inni bohaterowie (szczególnie jej nauczycielka) odnoszą się krytycznie do jej fascynacji, ujawniając przy tym emocjonalny i bezkrytyczny stosunek nastoletniej narratorki do jej idoli. Jedynym powodem, dla którego narratorka ma taki właśnie stosunek do wspomnianych postaci, jest fakt, że podobnie jak ona należą do grona osób niepełnosprawnych. Fakt ten przesłania jej rzeczywiste dokonania tych ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Emocje, zawarte w autokreacji niepełnosprawnego podmiotu, są dość wyraźne w powieści Ciwoniuk. Ich siła sprawia, że niepełnosprawność u narratorki <em>Tego grubego</em> przestaje być już wyłącznie sprawą osobistą nastoletniej mieszkanki małej miejscowości. Zaczyna pojawiać się w przestrzeni wirtualnej, na blogu (a więc tam, gdzie istnieje potencjalnie szeroka publika), wykraczając daleko poza pokój Adrianny. Jest rzutowana na nieznane jej w rzeczywistości osoby jako pewien element ich życia, mający ich odróżnić od reszty społeczeństwa, a jednocześnie, w tym kontekście, staje się czymś ocenianym przez narratorkę pozytywnie, ze względu na jej mocną identyfikację z politykami, naukowcami i artystami. Dodatkowo, Adrianna projektuje na tych ludzi swoje wyobrażenia dotyczące ich niepełnosprawności, jednakże ich „walka z chorobą”, o której wspomina, nie ma żadnego odniesienia do działań, a raczej ich braku, ze strony samej bohaterki w celu dążenia do „powrotu do świata żywych&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Ten gruby</em> może być więc odczytywany jako wyraz pierwszego literackiego manifestu niepełnosprawnego podmiotu XXI wieku w polskiej powieści młodzieżowej. Podmiotu, który jest pełen wewnętrznych sprzeczności, dla którego niepełnosprawność jest jednocześnie źródłem frustracji i inspiracji. Jest to zupełnie nowe ujęcie niepełnosprawności, już nie jako diagnozy medycznej lub problemu zdrowotnego w ogóle, ale jako zjawiska wielowymiarowego, uzależnionego od subiektywnego postrzegania jednostki i jego własnych decyzji.</p>
<p style="text-align: justify;">Studia nad niepełnosprawnością, jako kolejna propozycja interpretacji dzieła literackiego (także tego wchodzącego w skład literatury czwartej), mogą udzielić wielu odpowiedzi na pytania dotyczące nie tylko samego zjawiska niepełnosprawności, ale także odnośnie do kultury danego narodu, grupy etnicznej bądź okresu historycznego. Polska odmiana <em>disability studies</em> może stać się atrakcyjnym wariantem interdyscyplinarnej metodologii, pod warunkiem uwzględnienia specyfiki rodzimej historii oraz kultury, jak również może sprowokować do twórczej refleksji na temat miejsca naszej kultury, a także literatury w świecie.</p>
<p> Autor: Alicja Fidowicz</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html">MANIFESTY I (AUTO)KREACJE. POLSKA LITERATURA DLA DZIECI I MŁODZIEŻY PO 1989 ROKU W KONTEKŚCIE STUDIÓW NAD NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ (NA PRZYKŁADZIE POWIEŚCI TEN GRUBY BARBARY CIWONIUK)</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/z-pism-literackich/ten-gruby-pisma-literackie/manifesty-i-autokreacje-polska-literatura-dla-dzieci-i-mlodziezy-po-1989-roku-w-kontekscie-studiow-nad-niepelnosprawnoscia-na-przykladzie-powiesci-ten-gruby-barbary-ciwoniuk,3142.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Własny pokój&#8221; Barbara Ciwoniuk &#8211; recenzja</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jan 2015 23:00:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje czytelników]]></category>
		<category><![CDATA[Własny pokój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=2572</guid>
		<description><![CDATA[<p>Miałam już okazję przeczytać kilka książek z serii &#8222;Plus minus 16&#8243;, a panią Ciwoniuk znam z takich tytułów, jak &#8222;Musisz to komuś powiedzieć&#8221; czy &#8222;A jeśli zostanę&#8221;, które wypożyczyłam wcześniej w naszej szkolnej bibliotece, więc bardzo chętnie wzięłam kolejną książkę tej autorki do recenzji. Jest to historia bardzo życiowa, jakie … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html">&#8222;Własny pokój&#8221; Barbara Ciwoniuk &#8211; recenzja</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Miałam już okazję przeczytać kilka książek z serii &#8222;Plus minus 16&#8243;, a panią Ciwoniuk znam z takich tytułów, jak &#8222;Musisz to komuś powiedzieć&#8221; czy &#8222;A jeśli zostanę&#8221;, które wypożyczyłam wcześniej w naszej szkolnej bibliotece, więc bardzo chętnie wzięłam kolejną książkę tej autorki do recenzji.</p>
<p style="text-align: justify;">Jest to historia bardzo życiowa, jakie zazwyczaj wybiera do swoich książek ta pisarka. Nie ma tu szybkich zwrotów akcji, ani trup nie ściele się gęsto. Głównymi bohaterami są dwaj gimnazjaliści: Zachary i Alfons. Zach to dziecko z tzw. &#8222;dobrego domu&#8221;, ale nie jest on wolny od problemów. Jego rodzice się rozwiedli i chłopak mieszka teraz z matką, a ojciec pojawia się w jego życiu co jakiś czas, aby szybko znów zniknąć. Alfons (Alfi) ma trudniej, bo pochodzi z rodziny patologicznej i z wszystkim musi radzić sobie sam, tak, jak potrafi. Chłopcy zaprzyjaźniają się, mimo tego, że pochodzą z tak różnych światów. A może właśnie dlatego? Co ich czeka? Czy Zach pomoże Alfiemu? I czy Alfi przyjmie wyciągniętą dłoń przyjaciela?</p>
<p style="text-align: justify;">W powieści podoba mi się to, że choć poruszone są trudne tematy, to autorka nie zapomniała również o podsunięciu różnych rozwiązań. Nie zostawiła bohaterów samym sobie. Prostym językiem opowiada o sprawach naprawdę trudnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo ładnie wydana, jak zresztą cała ta seria. Twarda okładka, porządnie szyte kartki, duża czcionka. Czytało mi się świetnie! Polecam wszystkim, którzy lubią książki &#8222;z problemami&#8221;. Nie tylko nastolatkom, ale również starszym czytelnikom.</p>
<p style="text-align: justify;">M.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://library1gim.blogspot.com/2015/01/wasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja.html" target="_blank">Za półką z książkami <em><span style="font-size: 10pt;">(Blog Biblioteki Szkolnej Gimnazjum nr 1 im. T. Kościuszki w Zawierciu)</span></em></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html">&#8222;Własny pokój&#8221; Barbara Ciwoniuk &#8211; recenzja</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/wlasny-pokoj-barbara-ciwoniuk-recenzja,2572.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;A JEŚLI ZOSTANĘ&#8230;&#8221; Barbara Ciwoniuk</title>
		<link>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html</link>
		<comments>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Nov 2014 23:00:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[A jeśli zostanę...]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje czytelników]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://barbaraciwoniuk.pl/?p=2021</guid>
		<description><![CDATA[<p> Ta książka będzie dla każdego, kto po nią sięgnie, czymś innym. Jest tak wciągająca i wielowątkowa, że trudno  w kilku zdaniach ująć opisywaną fabułę. Jest w niej tak dużo emocji i barwnych postaci, że nie zaryzykuję, by je ty wszystkie po kolei wymienić. Jeszcze coś zgubię, pominę, a książka ta … <a href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html"> Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594; </span></a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html">&#8222;A JEŚLI ZOSTANĘ&#8230;&#8221; Barbara Ciwoniuk</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"> Ta książka będzie dla każdego, kto po nią sięgnie, czymś innym. Jest tak wciągająca i wielowątkowa, że trudno  w kilku zdaniach ująć opisywaną fabułę. Jest w niej tak dużo emocji i barwnych postaci, że nie zaryzykuję, by je ty wszystkie po kolei wymienić. Jeszcze coś zgubię, pominę, a książka ta na to nie zasłużyła. Z całym swym bogactwem wydarzeń, szerokim wachlarzem opisywanym uczuć i wielością tematów podejmowanych przez autorkę, stanowi obraz pełnego przeglądu życiowych decyzji, problemów i konsekwencji z jakimi przyszło dziś zmierzyć się nastolatkom. Jako rodzic i nauczyciel byłam zaskoczona poruszoną w książce nową filozofią szkolną, całkowicie zmieniającą zasady postępowania z uczniami  oraz sposobem nauczania. Autorem ich jest Amerykanin Ron Clark. Dla mnie było to prawdziwe odkrycie. Warto poznać i wgłębić się w jego kodeks 55 zasad. Gdyby każda szkoła przejęła go i wcieliła w życie nie byłoby żadnych &#8222;cywilizacyjnych chorób&#8221; współczesnej edukacji. Te zasady są tak proste i łatwe w zrozumieniu, że aż śmieszne. A jednak tak trudno się nimi posługiwać, nie tyle uczniom, co samej kadrze szkolnej. Bo tak ciężko zmienić skostniałe przez lata władcze i roszczeniowe podejście do młodego człowieka. A szkoda, wielka szkoda, bo rezultaty byłyby imponujące.<br />
Bohaterka spotyka się z eksperymentalnym traktowaniem uczniów i siebie nawzajem w najcięższym okresie swojego życia. W chwili największego bólu i samotności &#8211; po stracie rodziców. Nie potrafi sobie z  tym poradzić. Sytuację pogarsza rozpieszczona  kuzynka, u której musi zamieszkać. Kiedy załamana Wiktoria traci nadzieję na to, że spotka ją jeszcze cokolwiek dobrego, wtedy trafia przypadkiem do klasy II d &#8211; &#8222;Bugsów&#8221;. Ciepłe przyjęcie i przyjazna atmosfera ze strony klasy oraz mądre zasady jakimi &#8222;karmiła&#8221; uczniów wychowawczyni, pozwolą dziewczynie uwierzyć w ludzką życzliwość i szczerość intencji. Prawdziwe przyjaźnie, jakie Wiktoria nawiązuje, pomagają być odważną i zdecydowaną. Poznaje Mateusza, a rodząca się między nimi miłość odkryje na nowo sens istnienia. Serdecznie polecam!</p>
<p style="text-align: justify;">iwona</p>
<p><a href="http://kajecisko.blogspot.com/2014/11/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk.html" target="_blank">kajecisko</a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html">&#8222;A JEŚLI ZOSTANĘ&#8230;&#8221; Barbara Ciwoniuk</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="http://barbaraciwoniuk.pl">Barbara Ciwoniuk</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://barbaraciwoniuk.pl/czytelnikow/a-jesli-zostane-barbara-ciwoniuk-2,2021.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
